wtorek, 29 maja 2012

"Czy na pewno tego chcesz?"

#5
Kiedy ich usta rozłączyły się, Martyna wtuliła się w pierś Harrego.
-Nie umiem opisać jak bardzo mi ciebie brakowało, bo nie znajduję odpowiednich słów na opisanie tego okropnego stanu-wyszeptał
-Nie widzieliśmy się zaledwie kilka dni, jednak prawda jest taka, że cholernie za tobą tęskniłam. Gdy nie ma cię przy mnie, mam pustkę w sercu.-odpowiedziała szeptem
-Trudno jest czekać na coś co wiesz, że może nigdy nie nastąpić. Ale jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz, że to wszystko czego pragniesz-powiedział Harry-Czy wiesz co dziś za dzień?-zapytał
-No tak, sobota. A co?-zapytała Martyna
-Tydzień temu umawialiśmy się na nocowanie w domku na drzewie-odpowiedział uśmiechając się
-Ah tak. Przez całą tą sytuację kompletnie o tym zapomniałam. Musiałabym wskoczyć pod prysznic i przebrać się. Zaczekasz na mnie?-zapytała uśmiechając się uwodzicielsko
-Oh czego nie robi się z miłości?-westchnął-Okej poczekam na kanapie-dodał i uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i przebrała się w ten zestaw:

Kiedy wyszła z łazienki, spostrzegła że nie ma Harrego. Wyjrzała przez okno i jej oczom ukazał się chłopak cały obładowany mnóstwem rzeczy. Martyna pobiegła otworzyć mu drzwi.
-No co tak dziwnie patrzysz? Musiałem wziąć kilka niezbędnych dla nas rzeczy-powiedział i zaśmiał się
-Kilka to mało powiedziane. Ledwo mieścisz się z tym w drzwiach-odrzekła dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
Martyna wzięła to co przygotowała sobie czyli parę najpotrzebniejszych rzeczy oraz babeczki, które upiekła rano i wreszcie wyszli.
Kiedy znaleźli się w lesie, dziewczyna jak zwykle rozkoszowała się zapachami tego miejsca.
Harry dumnie trzymał Martynę za rękę, z trudem dźwigając wielki wór w drugiej.
Kiedy doszli wydeptaną ścieżką wprost do domku na drzewie chłopaka, zapytał on swojej drugiej połówki:
-Może rozpakujemy się szybko i pójdziemy w pewne piękne miejsce?-uśmiechnął się tajemniczo
-Okej więc chodźmy-powiedziała entuzjastycznie dziewczyna
Weszli po stromej drabince na górę i szybko rozpakowali się. Harry z wielkiego wora wyciągnął dwa śpiwory i dwa koce i ułożył je na wielkim łóżku polowym, stojącym pod oknem. Natomiast całe jedzenie, które przynieśli ze sobą, ułożyli na małym drewnianym stoliczku.
Zaczęli iść w wschodnim kierunku lasu. Gęsto rosnące drzewa przysłaniały prawie całe słońce, które dziś intensywnie przygrzewało. Po 15 minutach drogi, Harry zawiązał czarną przepaską oczy Martyny.
-To niespodzianka-wyszeptał do jej ucha
Chłopak bardzo ostrożnie prowadził dziewczynę, tak aby nic jej się nie stało. Chwilę później zatrzymali się w pewnym miejscu. Martyna wyczuła zapach wody, mokrej kory i skoszonej trawy.
-Możesz ściągnąć już przepaskę-powiedział chłopak
Gdy dziewczyna ściągnęła opaskę, jej oczom ukazało się niesamowite miejsce. Był to staw. Piękny i magiczny staw, porośnięty sitowiem i pałkami wodnymi. Na stawie znajdował się niewielki pomost, na którym rozłożony był wielki koc. Martyna czule pocałowała Harrego. Razem usiedli na pomoście. Rozmawiali tak dłuższą chwilę. W pewnym momencie uznali, że trzeba opuścić to piękne miejsce i udać się już do domku na drzewie. Szli tą samą drogą rozmawiając o wszystkim i o niczym, a przy tym strasznie się śmiejąc. Doskonale dogadywali się jako para.
Gdy doszli do domku zjedli trochę jedzenia, które przynieśli.
-Będe musiał częściej zapraszać cię tutaj na noce, te babeczki są przepyszne-zachwycał się Harry
Jedzenie zajęło im dosyć dużo czasu. Kiedy na ciemnym, prawie czarnym niebie, zaczęły pojawiać się już gwiazdy uznali, że pora iść spać. Odrzucili śpiwory, gdyż było strasznie ciepło. Nastała niezręczna cisza. Oboje przysiedli na krawędzi łóżka. Zaczęli patrzeć sobie w oczy. Martyna znacznie przybliżyła się do Harrego. Ich usta złączyły się w delikatnych pocałunkach, przechodzących w coraz bardziej namiętne. Martyna wsunęła rękę pod kraciastą koszulę Harrego. Zaczęła rozpinać jej guziki. Kiedy koszula Harrego  była całkiem rozpięta, ukazując jego umięśnioną klatkę, on przerwał tą chwilę.
-Czy...-zaciął się-Czy jesteś pewna, że tego chcesz?-zapytał zawstydony
                                                                  
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Hej :)

Witajcie :)
Dziś nie jestem wstanie dodać kolejnego rozdziału z kilku przyczyn. Po pierwsze jestem w niezbyt dobrym nastroju, a chciałabym żeby kolejny rozdział był wesoły. Niestety kiedy jestem w ponurym nastroju, nie napiszę nic wesołego ;/ Obiecuję wam, że rozdział będzie jutro po południu :]
A to tak z całkiem innego tematu:
Zayn Malik ~ 'To jest dla dziewczyn, które mają tendencję do nie spania do nocach słuchając muzyki, która przypomina im o ich aktualnej sytuacji. Które ukrywają swoje lęki, krzywdy, ból i łzy pod uśmiechami, śmiechem i chichotaniem  każdego dnia. Dla dziewczyn które mają serce na dłoni. Dla dziewczyn, które modlą się, żeby wszystko chociaż raz się udało, a one były usatysfakcjonowane. Dla dziewczyn, które krzyczą i płaczą w poduszkę, bo wszyscy inni nie potrafią słuchać. Dla dziewczyn, które mają sekrety, ale nikomu o nich nie powiedzą. Dla dziewczyn, które codziennie popełniają błędy i żałują. Dla dziewczyn, które nigdy nie wygrywają. Dla dziewczyn, które nie śpią myśląc o tym jednym chłopaku, mając nadzieję, że któregoś dnia zostaną przez niego zauważone. Dla dziewczyn, które akceptują życie takie, jakim jest, dla tych które mają nadzieję, że po drodze stanie się ono lepsze. Dla dziewczyn, które kochają całym sercem, mimo że zawsze kończą ze złamanym. Dla dziewczyn, które myślą że to koniec. Dla prawdziwych dziewczyn, dla wszystkich dziewczyn : jesteście piękne.'

niedziela, 27 maja 2012

Znowu razem.

#4
Martyna wzięła do ręki parę butelek alkoholu, po czym usiadła w swoim fotelu i wpatrywała się w nie.
Po policzkach nieustannie ciekły jej łzy rozmazując cały makijaż na jej twarzy. Zaczęła pić. Był poniedziałek, jutro była szkoła. Jednak Martynie było to zupełnie obojętne. Musiała utopić smutki w żrącym gardło trunku. Kiedy piła czuła jak po całym jej ciele rozchodzi się ciepło. Przyjemne ciepło. Piła dalej.
Powoli zaczęła tracić świadomość. Puściła na full jakąś smutną piosenkę i znów zasiadła na fotelu. Nie przejmowała się tym jak wygląda. Ubrania były brudne od skapujących łez z makijażem. Twarz również była nim umazana. Martyna zupełnie straciła świadomość. Film jej się urwał. Nagle wstała i puściła muzykę zupełnie inną, dyskotekową, zaczęła tańczyć i krzyczeć niezrozumiałe słowa. Później zasnęła. Kiedy się ocknęła było koło południa. Spostrzegła, że leży na ziemi w dziwnej pozycji. Wstała, zakręciło jej się strasznie w głowie. Myślała, że jej głowę rozsadzi zaraz od środka. Podeszła do lustra. Zobaczyła, że cały makijaż spłynął razem ze łzami i na jej twarzy pozostały po nim tylko czarne smugi. Postanowiła wejść pod prysznic. Starannie umyła włosy i wysuszyła je. Przebrała się w ten zestaw: klik i zrobiła makijaż w ten sposób: klik
Kiedy doprowadziła się do ładu poszła do kuchni. Była strasznie głodna i spragniona. Przygotowała sobie śniadanie. Jedząc uświadomiła sobie, że nie wiele pamięta z wczorajszego dnia. Zaczęła przypominać sobie wszystko po kolei. Drogę do szkoły razem z Harrym...Drogę ze szkoły razem z Harrym...Jego zachowanie...Poczuła, że jej oczy znów stają się mokre od łez. Jednak przekonała samą siebie, że nie może płakać. Przecież zrobiła nowy makijaż...
Czegoś było jej brak. Miała pustkę w sercu. Brakowało jej obecności Harrego. Jego loczków, pięknych, dużych zielonych oczu, uśmiechu i jego zapachu. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Myślała, że zaraz oszaleje z tęsknoty. Poszła do swojego pokoju na piętrze. Włączyła smutne piosenki i usiadła w tym samym, wygodnym fotelu. Odwróciła głowę do okna i spoglądała na dom Harrego. Wspominała dni spędzone z nim.
Tak minął cały tydzień. W sobotę ktoś zapukał do jej drzwi. Zastanawiając się kto to może być, Martyna pobiegła otworzyć. W drzwiach ujrzała Harrego. Spojrzała w jego oczy. Tęskniła za tym widokiem. Nagle Martyna poczuła gniew.  Ogromny gniew. Podeszła bliżej Harrego. Uderzyła go z otwartej ręki w jego miękki policzek.
-Aaaaaaaał, za co to-wykrzyknął zaszokowany
-Kurwa dobrze wiesz-również odkrzyknęła Martyna
Weszła do domu i już zamykała drzwi, jednak Harry ją powstrzymał.
-Może byś mi dała się wytłumaczyć?-zapytał
-Ale co tu tłumaczyć?-wykrzyczała z gniewem
Podeszła do Harrego, chciała znów go uderzyć, jednak on złapał ją, tak że nie mogła się ruszyć.
-Co robisz puść mnie-zaczęła się wydzierać
Harry wziął ją na ręce i poszedł z nią na górę. Martyna ciągle krzyczała.
-A teraz pozwól przynajmniej krótko mi się wytłumaczyć-powiedział
Martyna nic na to nie odpowiedziała, więc on zaczął:
-Tamtego dnia ciągle odtrącałaś mnie. Pomyślałem, że jak sprawię, że staniesz się zazdrosna to może...Wiesz o co mi chodzi. Wymyśliłem całą tą bajeczke o koleżance i wszystko co wtedy do ciebie powiedziałem nie było prawdą. Przepraszam i wiedz, że...-zaciął się Harry
-Tak?-zapytała wciąż jeszcze zła Martyna
-No, że...Że cię kocham-powiedział szeptem
-Kochasz mnie? To powiedz to całemu światu- krzyknęła gniewnie
Harry podszedł do Martyny i szepnął jej w ucho:
-Kocham cię
-Dlaczego wyszeptałeś to w moje ucho?-zapytała zdziwiona, gniew powoli ją opuszczał
-Bo ty jesteś całym moim światem-odpowiedział spojrzawszy w jej oczy
-To jest.. Szalone, nieprzemyślane, nagłe, bezprecedensowe, a jednak to prawda, że ja też Cię kocham.-wyszeptała
Znowu zajrzeli sobie głęboko w oczy. Harry przybliżył się do Martyny. Złapał ją w talii. Przechylił nieznacznie głowę. Zbliżył się jeszcze bardziej. Dziewczyna czuła jego oddech na sobie. Ich usta prawie stykały się. W końcu połączyły się one w namiętnym pocałunku.
                                                         
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)

sobota, 26 maja 2012

Alkohol 'na wszelki wypadek'.

#3
Minęło 1,5 miesiąca odkąd Martyna poznała Harrego.

Dziewczyna obudziła się rano jak zwykle pod wpływem głośnego budzika. Była 5.30. Powieki same jej się zamykały. Postanowiła jednak wstać jak najprędzej by Harry nie musiał na nią czekać. Poszła do łazienki i spojrzała w lustro. Ujrzała zaspaną dziewczynę, której powieki kleiły się do jej pięknych dużych niebieskich oczu. Postanowiła wejść pod prysznic. Umyła starannie jej długie blond włosy, po czym zaczęła je suszyć. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i umalowała się w ten sposób: klik Gdy wybiła godzina 7.30, Martyna zeszła pośpiesznie na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili, gdy było już gotowe, ktoś zapukał do drzwi. Martyna szybko wytarła ręce w szmatkę i pobiegła otworzyć.
-Oo cześć Harry-powiedziała
-Hej, jeszcze nie gotowa?-zapytał 
-Ja jestem już gotowa, ale nie jadłam jeszcze śniadania, może skusisz się?-zapytała
-Okej no dobrze, ale tylko dlatego, że uwielbiam jeść w twoim towarzystwie-odpowiedział
Harry wszedł do środka. Martyna przytuliła się do niego.
 Harry na przywitanie zawsze całuje ją w policzek jednak tym razem planował coś innego. Nachylił się nad Martyną i chciał pocałować ją w usta. Jednak  ona pośpiesznie pocałowała go w policzek, odwróciła się i poszła do kuchni. Harry trochę posmutniał. 
Martyna i on są dobrymi przyjaciółmi. Jednak ona nie jest jeszcze gotowa na coś więcej. Owszem jest zakochana w Harrym, jednakże uważa, iż powinni trochę zaczekać. Wciąż miała na uwadze ten dzień, kiedy byli po raz pierwszy w jego domku na drzewie i to, że wtedy Harry okazywał jej dużo czułości i o mały włos a pocałowałby ją wtedy w usta. Było wiadome Martynie to, że on też ją lubi bardziej niż przyjaciółkę. Sama nie wiedziała co tak naprawdę nakazywało jej czekać. Jednak na razie starała się tym nie przejmować. 
Śniadanie jedli w milczeniu. Kiedy skończyli Martyna pośpiesznie zebrała naczynia i wsadziła je do zlewu. 
-To co możemy iść?-zapytała uśmiechając się
-Tak-odpowiedział Harry i również się uśmiechnął
Dziewczynie ulżyło po tym jak zobaczyła, że chłopak nie jest na nią zły. Zamknęła na klucz drzwi i ruszyli w kierunku szkoły. Był piękny dzień. Słońce przygrzewało, jednak od wschodu wiał chłodny wiaterek, który owiewał twarz Martyny. Szli znów tym samym laskiem, w którym pachniało korą i skoszoną trawą. Dziewczyna uwielbiała ten zapach. Rozkoszowała się nim za każdym razem kiedy przechodziła tędy. Harry nieznacznie zbliżył się do Martyny. Ich ręce co jakiś czas stykały się. Chwilę później chłopak wziął dziewczynę za rękę. Jednak ona odsunęła ją.
-Nie mogę potrzymać cię za rękę?-zapytał Harry
-Możesz. Oczywiście, że możesz. Tylko boję się, że dla ciebie może oznaczać to coś innego-odpowiedziała Martyna
-Lubisz mnie, prawda?-zapytał ponownie
-Tak, ale jako mojego najlepszego na świecie przyjaciela. Widzisz krótko się znamy, ale czuję się tak choćbym cię znała od zawsze. Nie jestem jeszcze gotowa na coś więcej. Proszę nie psuj tego co jest na razie między nami-odpowiedziała 
-Dobrze, ale nie odpuszczę-powiedział prawie niedosłyszalnie chłopak
Martyna nie usłyszała tego. Zapadła niezręczna cisza, która trwała aż do szkoły. Po skończonych lekcjach jak zwykle dziewczyna wracała z Harrym do domu. Kiedy szli przez ten sam lasek Martyna wyczuła panujący dookoła melancholijny nastrój. Nie podobało jej się to. Coś zmieniło się w zachowaniu Harrego od rana, choć cały czas się uśmiechał.
-Wiesz dzisiaj popołudniu nie możemy się spotkać. Idę do koleżanki-powiedział cały rozpromieniony
-Do jakiej koleżanki?-zapytała zszokowana
-Ah do takiej jednej, nie znasz jej, więc nie będę się tłumaczył, zresztą co cię ugryzło, cała taka nabuzowana chodzisz?-odpowiedział chłopak
-Ja? Nabuzowana? Wiesz myślałam że mam prawo wiedzieć, dlaczego mój najlepszy przyjaciel odwołuje spotkanie ze mną i idzie do innej dziewczyny. I to mnie coś ugryzło? Od rana dziwnie się zachowujesz. Chyba powinniśmy ograniczyć nasze spotkania-powiedziała w nerwach Martyna
-Oh zgadzam się z tobą w stu procentach. Przerwa dobrze nam zrobi-powiedział uśmiechnięty
Dziewczyna nie poznawała Harrego. Wydawało jej się zawsze, że chłopakowi zależy na niej. Zaczęła się zastanawiać co jest przyczyną takiego zachowania Harrego. Nie umiała nic wymyślić. Zaczęła przyspieszać kroku co było nie łatwe w budach, które dziś miała na sobie. Chłopak wcale nie zamierzał jej dogonić. Szedł sobie z tyłu zupełnie nie zwracając na nią uwagi. W końcu zaczęła dzielić ich znaczna odległość. Dziewczynie pociekło kilka łez po policzkach. Doszła do swojego domu. Otwarła kluczem drzwi i od razu pobiegła do swojego pokoju na górze. Wyciągnęła spory zapas alkoholu, który trzymała w barku "na wszelki wypadek". 
                                                             
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)


Domek na drzewie.

#2
Kiedy Martyna tak siedziała na kanapie i rozmyślała, przypomniało jej się, że nie przekazała Harremu wiadomości od Oli.
Szybko wyszła z domu. Podeszła pod dom Harrego i zapukała. Po krótkiej chwili Harry otworzył.
-Oo Martyna nie spodziewałem się, że odwiedzisz mnie tak szybko, stęskniłaś się?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-Nie wygłupiaj się, zapomniałam ci przekazać wiadomość od Oli. Kazała ci przekazać, żebyś nie zapomniał o spotkaniu w waszym umówionym miejscu.-odpowiedziała
-Ah tak. Właściwie to pamiętałem, ale zamierzałem się z nią nie spotkać-powiedział
-Dlaczego? Przecież ona będzie na ciebie czekała-zapytała
-Hmm...no dobrze. Pójdę tam pod warunkiem, że ty pójdziesz ze mną-odpowiedział Harry i zaśmiał się
-Okej, pójdę. Tylko muszę się przebrać, przyjdź za 20 minut do mnie-powiedziała i wyszła
Martyna szybko poszła do swojego domu.
Zmyła makijaż. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i zrobiła nowy makijaż: klik
Kiedy Harry zapukał do jej drzwi była już gotowa do wyjścia.
-Właściwie gdzie ty miałeś się z nią spotkać?- zapytała Martyna
-Zobaczysz. To nasze sekretne miejsce-odpowiedział
Szli ścieżką przez las rosnący niedaleko ich domów.
Delikatny wiaterek owiewał twarz Martyny. Było tu przyjemnie. Dookoła pachniało korą i skoszoną trawą.
-Wiesz, kiedy byłem mały uwielbiałem chodzić po lesie z tatą. Teraz kiedy ja przeprowadziłem się już nie przychodzimy tu razem. Jednak wtedy tata i ja zbudowaliśmy tu coś, zaraz sama zobaczysz-powiedział Harry
Martyna i Harry przeszli jeszcze kawałek. Przedarli się przez gęsto rosnące drzewa i krzaki. Nagle oczom Martyny ukazał się piękny domek na drzewie.
-I jak ci się podoba?-zapytał Harry
-Jeej...On jest prześliczny. Wy go sami zbudowaliście?-zapytała
-Pomagał nam przyjaciel taty. Budowaliśmy go naprawdę bardzo długo-odpowiedział
-Dlaczego Ola chciała się spotkać z tobą właśnie tu?-zapytała Martyna
-6 lat temu, kiedy ja miałem 13 lat przychodziłem tu codziennie. Niedaleko jest tu jeziorko. Jest tam naprawdę prześlicznie, zresztą kiedyś sama zobaczysz. No więc pewnego dnia postanowiłem zawędrować w las trochę dalej i odkryłem to jeziorko. Później przychodząc codziennie do tego domu, zachodziłem również w tamte miejsce. Pewnego dnia przyszła tam także dziewczyna, lecz była po drugiej stronie jeziorka. To była Ola. Od momentu kiedy wtedy po raz pierwszy ją ujrzałem, później widywałem ją tam codziennie, ale ona chyba mnie nie dostrzegała. Pewnego dnia postanowiłem, że pójdę do niej. No i tak się poznaliśmy. Właśnie w tamtym pięknym miejscu. Później pokazałem jej ten domek. Razem przychodziliśmy tu. Stał on się naszym miejscem spotkań. No widzisz było to nasze miejsce do tych wakacji. Miesiąc temu Ola rozgniewała się strasznie na mnie i odtąd nie rozmawiamy ze sobą. Ona przestała tu przychodzić i nie chciała mnie widzieć, więc odpuściłem. Kilka dni temu znalazłem podrzuconą karteczkę na progu mojego domu, która była napisana pismem Oli a napis brzmiał:
"1 września, popołudniu, w naszym miejscu"

Naprawdę nie wiem czego ona chce, myślałem że w końcu zakończyliśmy to. Właściwie nigdy niczego nie było. Byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi, a ona ubzdurała sobie nagle, że mnie kocha. Długo lamentowała jak jej powiedziałem, że nic z tego nie będzie, no ale cóż-zakończył swoją długą wypowiedź Harry
-Oh smutna historia, w końcu tyle lat się znacie...-powiedziała
Martyna i Harry zaczęli iść w kierunku prowizorycznej drabinki, prowadzącej do domku na drzewie.
-Strasznie wysoko jest ten domek-powiedziała i przygryzła wargę
-Nie bój się, pójdziesz pierwsza, a ja będę zaraz za tobą na wypadek gdyby coś ci się stało-odpowiedział czule Harry
Martyna zaczęła iść po szczeblach drabinki. Wszystko zgrzytało i ruszało się.
Kiedy wreszcie dotarli na górę domku dziewczyna podeszła do balkoniku.
-Jak tu pięknie-wyszeptała prawie niedosłyszalnie
-Tak...-powiedział Harry również szeptem
Chłopak był niepewny. Delikatnie rękami objął Martynę w talii. Ona odwróciła się do niego i spojrzała w jego śliczne duże, zielone oczy. Były to oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziała. Harry nieznacznie przekrzywił głowę. Chylił się ku pocałunkowi. Martyna poczuła jego oddech na sobie. Prawie stykali się ustami. Nagle drzwi do domku otworzyły się.
-Oj widzę, że mnie nie zauważyliście. Jakże mi przykro, że muszę wam przerwać tę romantyczną chwilę-powiedziała ironicznie Ola
-Sorry nie wiedziałem, że już jesteś-odpowiedział Harry z widoczną urazą do niej
-Właściwie to miałeś przyjść sam. Widzisz ja chciałam się pogodzić, znów spotykać się z tobą normalnie, a ty przyprowadzasz ją, zamiast porozmawiać ze mną na poważnie. W takim razie ja już pójdę-odrzekła Ola
Kiedy już miała odchodzić, nagle Harry złapał ją z łokieć. 
-Mam ci tylko jedną rzecz do powiedzenia. Odczep się od nas raz na zawsze i nie przychodź w to miejsce nigdy więcej. Dobrze wiesz, że nie czułem nigdy nic do ciebie to po co zaczynałaś całą tą aferę?-zapytał
-Oh widzę, że teraz o Martynie i o tobie mówisz jako o "Nas ". Życzę powodzenia-powiedziała Ola przez łzy i pośpiesznie zeszła po drabince. 
Martyna posmutniała trochę. Odeszła na drugi koniec balkoniku.
-Nie zamartwiaj się. To nie twoja wina. Nie uważaj jej też za pokrzywdzoną. Ona zawsze udawała taką, a w rzeczywistości to dała mi popalić wtedy.-powiedział czule Harry
Oboje weszli do domku. Dziewczyna ujrzała pięknie zrobioną komódkę, polowe łóżko i świece ustawione wszędzie dookoła.
-Spałeś tu kiedyś?-zapytała
-Tak, czasem w formie buntu znikałem na noc rodzicom z domu i wtedy przychodziłem tutaj spać-odpowiedział i zaśmiał się Harry- Może kiedyś prześpimy się tu?-zaproponował
-W tą sobotę?-zapytała
-Okej. Dlaczego tak cię to wszystko fascynuje?-zapytał Harry
-Widzisz w Polsce mieszkałam w bardzo dużym mieście, nie chodziłam do lasu, nad jezioro, a tym bardziej nie miałam domku na drzewie-odpowiedziała i uśmiechnęła się
Znów wyszli na balkonik. Dziewczyna spoglądała w dal, a chłopak znów objął ją w talii i razem pogrążyli się w rozmyślaniach.
                                                                
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)

czwartek, 24 maja 2012

Pierwsze spotkanie.

#1
Martyna obudziła się pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Była 5.30. Poprzedniego dnia nastawiła budzik na tak wczesną godzinę, by zdążyć ze wszystkim i móc być punktualnie o godzinie 8 w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego.
Zmęczone oczy Martyny nie chciały się otworzyć. No tak, wczoraj siedziała do późna w nocy pisząc na czacie z koleżanką z Polski. Wszystko przemawiało za tym, żeby Martyna pospała sobie jeszcze z pół godziny. Jednak ona zdeterminowana, wstała szybko i przeciągnęła się dwa razy. Poszła do łazienki. Spojrzała w lustro.
-O matko, jak ja koszmarnie wyglądam! Trzeba jakoś zatuszować efekty słabo przespanej nocy!-krzyknęła
Weszła pod prysznic, umyła włosy, po czym wyszła z niego i zaczęła je suszyć. Spojrzała na zegarek. Była 6.20. Martyna zaczęła szybko się ubierać i wybrała ten oto zestaw:  klik i pomalowała się w ten sposób: klik
Kiedy znów stanęła przed ogromnym lustrem w jej pokoju, zobaczyła, że nie ma już śladu po słabo przespanej nocy i że wygląda całkiem ładnie.
Następnie zjadła pośpiesznie śniadanie i o godzinie 7.45 wyszła z domu. Szkoła była dosyć blisko więc Martyna bez pośpiechu poszła piechotą.
Kiedy dotarła do szkoły, spostrzegła, że wszyscy gromadzą się w wielkim holu. Przecisnęła się do miejsca, w którym nie było aż takiego ścisku. Obok niej stanęła jakaś dziewczyna.
-Cześć jestem Ola-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej. Ja jestem Martyna i po twoim imieniu, zgaduję że ty też jesteś polką-powiedziała Martyna i również odwzajemniła uśmiech
-Oh tak. Przeprowadziłam się tu z rodzicami rok temu, a ty?-zapytała
-Ja mieszkam tu od miesiąca sama, bez rodziców. Oni mieszkają w Polsce-odpowiedziała Martyna
-Zazdroszczę ci, że mieszkasz sama. Wiesz właśnie szukam mojego przyjaciela Harrego, widziałaś go może?
Ma brązowe loki, zielone oczy no i jest dosyć wysoki.-zapytała
-Nie, właśnie przyszłam, może poszukajmy go razem, nie będzie to łatwe zadanie w grupie prawie tysiąca uczniów gromadzących się tutaj-odpowiedziała Martyna
Jednak nie zdążyły go znaleźć, ponieważ zostały otwarte drzwi do sali, gdzie mieli zasiąść i musiały już iść.
Usiadły na samej górze trybun tej sali i dyrektor tej szkoły zaczął przemowę.
-Patrz, tam siedzi Harry-powiedziała szeptem Ola do Martyny
Harry siedział stopień niżej niż one.
-Szkoda, że nie będę mogła z nim porozmawiać, bo mam coś mu do powiedzenia, a śpieszę się strasznie po apelu do domu, więc proszę powiedz mu, że ma nie zapomnieć o naszym umówionym spotkaniu-powiedziała Ola
Po skończonym apelu, Ola poszła szybkim krokiem od razu do wejścia. Martyna nie rozumiała gdzie mogła ona się tak śpieszyć, że nie starczyło jej czasu na krótką rozmowę z przyjacielem.
Martyna nie miała wcale ochoty rozmawiać z obcym chłopakiem. Ku jej zdziwieniu kiedy zaczęła iść już do domu, podbiegł do niej ten chłopak.
-Cześć jestem Harry Styles-powiedział i uśmiechnął się czarująco
-Hej jestem Martyna Smith-odpowiedziała Martyna odwzajemniając uśmiech
-Jestem twoim sąsiadem i dziwię się, że nie odwiedziłaś mnie, a teraz umykasz szybko, by nie dopuścić do naszej rozmowy-powiedział nadal się uśmiechając
-Oh ale ja wcale cię nie unikam, nawet nie wiedziałam, że jesteśmy sąsiadami-odpowiedziała
-W takim razie będziesz skazana na moje towarzystwo-zaśmiał się- Może pójdziemy razem do domu?-zapytał
-Okej chodźmy-powiedziała Martyna
Szli sobie pięknym parkiem, który był skrótem do ich domów.
-Chciałbym ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz-zaczął nieśmiało Harry i przygryzł dolną wargę
-Dziękuję ty też wyglądasz nieźle-powiedziała Martyna i puściła do Harrego oko
-Nieźle? Szykowałem się bardzo długo, żeby zrobić na tobie wrażenie-powiedział
-Okej no dobra, wyglądasz bardzo dobrze-poprawiła się i zaśmiała
Martyna czuła się bardzo dobrze. Szła sobie przez piękny park, w którym pachniało korą. Słońce przygrzewało, a ona przechodziła tędy z chłopakiem, przy którym prawie zapominała jak się oddycha.
Kiedy doszli do domu Martyny, Harry delikatnie przytulił się do niej i znów uśmiechnął się tym uśmiechem, przy którym prawie mdlała.
-Jutro przyjdę po ciebie rano i pójdziemy razem do szkoły-powiedział Harry, z uśmiechem odwrócił się i poszedł do swojego domu.
Martyna również weszła do swojego domu. Zdjęła buty, poszła do swojego pokoju i usiadła na kanapie. Uświadomiła sobie, że właśnie zakochała się w Harrym.
                                                            
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)

środa, 23 maja 2012

Prolog ♥

Martyna miesiąc temu przeprowadziła się do Anglii. Za niedługo rozpoczyna się rok szkolny w nowej szkole, do której boi się iść, ponieważ nie ma tam żadnych znajomych. Jest bardzo ładna, ale wcale nie chce w to uwierzyć.  W szkole poznaje chłopaka o imieniu Harry. Dowiaduje się, że jest on jej sąsiadem. Zaczynają codziennie razem chodzić do szkoły. Z czasem przeradza się to w coś większego. Martyna nie wiedziała, że od momentu, w którym poznała Harrego wszystko miało się zmienić. 
Z czasem poznaje jego 4 przyjaciół- Zayna, Nialla, Louisa i Liama. Z wszystkimi zaprzyjaźnia się, jednak Niall od początku znaczy dla niej coś więcej. Kiedy myśli o miłości do Nialla automatycznie przypomina jej się także uczucie, którym darzy Harrego. 
Po pewnym czasie miłość do nich staje się nie do opisania. Martyna nie wie kogo wybrać. 
Czy wybierze miłość do Harrego, która jest szalona i pełna nowych wrażeń? Czy może wybierze miłość do Nialla, która jest spokojna, zatapiająca umysł Martyny w stan błogiej nieświadomości?
Martynie na początku wydawało się, że życie wśród 5 najukochańszych chłopaków, będzie łatwe jak oddychanie. Jednak wkrótce przekona się, że wcale tak nie jest. 
Będzie borykała się z przeróżnymi problemami, które doprowadzą do nieszczęścia.





wtorek, 22 maja 2012

Bohaterowie ♥

Główni bohaterowie:
Martyna Smith.
Ma 18 lat. Przeprowadziła się miesiąc temu z Polski do Anglii, bez rodziców. Jej rodzice są bardzo bogaci i przysyłają jej pieniądze na utrzymanie. Chodzi do jednej szkoły z Harrym. W chłopakach strasznie imponuje jej spontaniczność. Jej najlepszym przyjacielem stanie się Zayn. Zakocha się ona w Harrym i w Niallu. Z tego powodu będzie rozdarta.
Harry Styles.
Ma 19 lat. Kiedy po raz pierwszy ujrzał Martynę od razu się zakochał.
Będzie nieśmiały i spontaniczny co będzie strasznie imponowało Martynie.
Harry stanie się opiekuńczy, romantyczny i wrażliwy. Odkryje on u siebie cechy, o których zupełnie nie miał pojęcia.
Niall Horan.
Ma 19 lat. Zakocha się w Martynie od pierwszego wejrzenia, tak jak ona w nim. Będzie dla niej przyjacielem, a zarazem ogromną miłością. Przyjaźni się z Harrym i przez to będzie rozdarty, ponieważ on wie, że Harry także kocha Martynę.

Zayn Malik.
Ma 19 lat. Stanie on się dla Martyny najlepszym przyjacielem. On nie będzie widział życia poza nią, a ona nie będzie widziała życia poza nim lecz nie będą w sobie zakochani.
Zayn będzie dla Martyny odskocznią od szarej rzeczywistości, która w pewnym momencie pojawi się w jej życiu. Przyjaźni się z Niallem i Harrym.

Pozostali bohaterowie, którzy będą pojawiali się sporadycznie:














Liam Payne i Louis Tomlinson.
Mają po 19 lat. Zaprzyjaźnią się z Martyną.
Louis jest najlepszym przyjacielem Harrego.


Ola James.
Ma 18 lat. Jest Polką, przeprowadziła się do Anglii rok temu. Jest przyjaciółką Harrego, ale tak naprawdę kocha go.