piątek, 29 czerwca 2012

Nowa szansa.

#10
*z perspektywy Harrego*
Jestem niepewny. Nie wiem czy pomiędzy zostawionych sam na sam- Niallem i Martyną znów do czegoś nie dojdzie. Po wydarzeniach z ostatnich kilku dni nie ufam jej tak jak dawniej. Owszem kocham ją bardzo, właściwie najbardziej na świecie, ale zwyczajnie jestem zazdrosny. Na początku trudno było mi przyznać się przed samym sobą do tego uczucia. Odkąd poznałem Martynę odkryłem u siebie cechy, których dotąd nie zauważałem. Przed jej poznaniem, byłem jak badboy. Nie szukałem na stałe dziewczyny, tylko na jedną noc. Byłem tak zwanym łamaczem serc. Wiele dziewczyn przeze mnie cierpiało. Ale z Martyną jest tak jakoś inaczej. Przy niej staję się opiekuńczy, bardzo czuły, romantyczny. Louis ciągle mi powtarza, żebym nigdy jej nie opuszczał, bo ona sprawia, że jestem lepszym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Nagle Louis przerwał moje rozważania.
-Słuchaj Harry, myślę że powinieneś już pójść do Martyny. Na razie nie wolno im dawać zbyt długiego czasu sam na sam-powiedział nadzwyczaj spokojnie
Pośpiesznie założyłem buty i wyszedłem. Szedłem nierówną, wydeptaną ścieżką, na której Martyna zawsze rozkoszuje się zapachami i wyglądem lasu. Kiedy dotarłem nad jeziorko zobaczyłem, że na niewielkim pomoście siedzi Niall z Martyną. Pośpiesznie ukryłem się w krzakach i zacząłem podsłuchiwać.
-Tak wiem. Namieszałem. Masz prawo być na mnie zła. Popsułem twoje relacje z Harrym. Słuchaj. Mogę sobie tylko wyobrazić co się dzieje w twoim sercu. Wiem co do mnie czujesz, to widać w twoich oczach. Ale wiem też co czujesz do Harrego. On cię potrzebuje, on nie widzi świata poza tobą. Przyjaźnimy się z nim od bardzo dawna, a nie wiedziałem, że on może oszaleć tak bardzo na punkcie dziewczyny. To mój najlepszy przyjaciel i boję się, że przez to co zrobiłem, mogę go stracić- powiedział Niall po czym wziął rękę Martyny i przyłożył sobie do serca.
-A ty nie wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać?-zapytał szeptem Louis, który nieoczekiwanie znalazł się za mną
-Nie wiedziałem, że za mną idziesz-odszepnąłem
-Poszedłem za tobą, żebyś znów nie narobił głupot-wyszeptał Louis i lekko trącił moją opadającą na czoło grzywkę- czas już, żebyś tam poszedł-dodał po chwili
*z perspektywy Martyny*
Zobaczyłam jak Harry trochę speszony wychodzi zza krzaków. Pośpiesznie odsunęłam rękę z piersi Nialla. Bałam się, że pomyśli, że między nami znów mogło do czegoś dojść. Czy naprawdę całą moją miłość jaką darzę ich oboje widać w moich oczach?
Szczerze? Chciałabym, żeby to wszystko się już zakończyło. Żeby wszystko było wyjaśnione i żeby mogłam znów poczuć jak Harry otacza mnie swoimi opiekuńczymi ramionami. Moje rozważania zostały jednak przerwane przez słowa loczka.
-Niall musimy porozmawiać-powiedział dosyć surowym tonem- na osobności-dodał spoglądając na mnie więc wstałam i udałam się w kierunku domku na drzewie Harrego.
*z perspektywy Nialla*
Trochę przeraziła mnie mina Harrego. Wyglądał choćby chciał mnie zabić wzrokiem. Usiadł obok mnie na pomoście.
-Wiesz, że źle zrobiłeś prawda?-zapytał po chwili
-Tak. Wiem to i przepraszam cię za to, że przeze mnie cierpiałeś. Nie wiem czy nadal mnie uważasz za swojego przyjaciela, ale dla mnie to się nigdy nie zmieni. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, że tyle namieszałem- odrzekłem- Bo widzisz gdyby w miłości było tak jak w siatkówce, gdyby ktoś krzyknął "moja" to reszta by się odsunęła. Niestety tak nie jest-dodałem po chwili
-Właściwie to już ci przebaczyłem, tylko nie rób tego więcej-powiedział loczek i objął mnie ramieniem, a jego twarz nagle się rozpromieniła.
*z perspektywy Martyny*
Siedziałam sobie na małej kanapie w domku na drzewie Harrego, kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi na górę po drabince. Po chwili w drzwiach stanął loczek. Wyglądał na szczęśliwego. Uśmiechnął się do mnie. Podszedł i pocałował mnie delikatnie w usta. Następnie odsunął się nieznacznie, a jego mina trochę spoważniała.
-Słuchaj, czy ty mnie kochasz?-zapytał nieśmiało
Uznałam to za głupie pytanie, równie dobrze mógł się mnie zapytać po co oddycham.
                                                                 
10 komentarzy do kolejnego rozdziału :) Przepraszam, że tak dawno nie pisałam, ale byłam trochę zajęta...ale teraz wreszcie wakacje i będe miała czas, żeby pisać :]

niedziela, 17 czerwca 2012

Spotkanie.

#9
*z perspektywy Harrego*
Cóż. Co serce pokochało rozum nigdy nie wymaże. Według polecenia Louisa poszedłem na górę do swojego pokoju. Z moich policzków spływały co raz to nowe łzy. Nie wiedziałem, że jestem zdolny wypłakać ich tyle. Położyłem się na łóżku. Nie przestawałem płakać co z czasem przeszło w głośniejsze szlochanie a następnie w bardzo głośne łkanie, którego nie umiałem powstrzymać. Nie da się opisać bólu, który czułem. Chciało mi się krzyczeć i bić. Nigdy nie znałem u siebie takich cech. Najbardziej boje się, że stracę Martynę. Po za Louisem jest ona najważniejszą osobą w moim życiu. Miłości do niej nie da się opisać słowami. Może zbyt rzadko okazywałem jej swoje uczucia? Ale kiedy trzymam ją w swoich ramionach to czuję, że trzymam cały swój świat. Ona nie wie o tym, ale przy niej rana w moim sercu po tym jak zraniła mnie moja była dziewczyna- Caroline Hall- powoli się goi. Ona zupełnie nie zna tej historii. Było wtedy lato. Byliśmy razem dokładnie rok. W dzień naszej rocznicy kupiłem duży bukiet róż. Zarezerwowałem miejsca na kolację w drogiej restauracji. Poszedłem do jej domu. Zapukałem do drzwi. Ku mojemu zdumieniu otwarł mi wtedy wysoki brunet z zielonymi oczami. Był w samych bokserkach. Zapytałem się go ze złością gdzie Caroline. Odpowiedział, że śpi na górze. Wściekłem się, odepchnąłem bruneta i pobiegłem do jej pokoju. Ujrzałem ją siedzącą na łóżku, w samym staniku i majtkach ledwo zakrywających ją. Powitała mnie chłodno. Już wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak. Wiedziałem, że coś zaszło między nią a brunetem. Ona rzuciła tylko krótkie "myślałam, że wiesz że to już koniec". Strasznie chciało mi się wtedy płakać. Wychodząc wepchnąłem duży bukiet róż w ręce zdziwionego bruneta. Tak zakończyła się moja historia z Caroline. A ona miesiąc później przeprowadziła się do Polski.
*z perspektywy narratora*
Martyna wiedziała, że rozmowa pomiędzy nią, Niallem i Harrym nie będzie łatwa. Wiedziała, że może dojść do sprzeczek i niespodziewanych zwrotów akcji. Tego się strasznie bała. Po tym co Louis jej powiedział trochę zmieniło jej się zdanie o Harrym. Od początku wiedziała, że on i Lou są najlepszymi przyjaciółmi i zwierzają się sobie ale nie podejrzewała, że loczek mógł do niej coś takiego czuć. Ona czuła do niego to samo. Czuła też to to Nialla. Właśnie w tym leżał problem.
Nie wiedziała co ma robić. Wolała nie dopuścić do rozmowy między nimi trzema. Wychodziła już z domu chłopaków. Jednak zatrzymała się przy drzwiach. Zastanawiała się ile może stracić zostawiając Harrego.
-Dużo stracisz-powiedział Lou jakby odgadując jej myśli
Martyna spojrzała się na niego mokrymi od płaczu oczyma.
-Wiedz, że cokolwiek zrobisz on i tak zawsze będzie cię kochał-powiedział Louis z łzami w oczach
Dziewczyna przytuliła się mocno do niego.
Zaczęła powoli i cicho wchodzić po schodach co chwila zastanawiając się czy dobrze robi. Podeszła pod drzwi pokoju z którego co chwila dochodziło tłumione szlochanie loczka. Powoli weszła. Chłopak podniósł swoje czerwone i zapłakane oczy w jej stronę. Dziewczyna podeszła do niego. Harry wstał. Nagle oboje wskoczyli sobie w ramiona a ich usta połączyły się w długim, namiętnym pocałunku.
-Przepraszam-wyjąkała ze łzami w oczach dziewczyna-ty będziesz dla mnie zawsze najważniejszy. Bez względu na wszystko-dodała płaczliwym tonem
Usiedli razem na kanapie. Dziewczyna była wtulona w pierś chłopaka.
-Już mi nie uciekniesz-powiedział żartobliwym tonem chłopak z jeszcze czerwonymi oczyma
W głowie Martyny kłębiło się wiele myśli. Chciała przepraszać i błagać Harrego o wybaczenie.
-Oh jak wy słodko wyglądacie- żartował i śmiał się Louis, który nieoczekiwanie znalazł się w pokoju Harrego.
Wszyscy się śmiali. Nagle Lou spoważniał.
-Wiecie musimy razem porozmawiać. Jest jeszcze jeden problem. Harry ty jeszcze o tym nie wiesz ale niedawno Niall napisał o spotkanie do Martyny. Myślę, że powinniście porozmawiać z nim osobno. On na to zasługuje. Nie zapominajcie o tym, że on też jest naszym przyjacielem. Nie ważne co zrobił.-powiedział stanowczo Louis
Zapadła melancholijna cisza, pełna rozmyślań. W końcu odezwała się dziewczyna:
-Myślę, że Lou ma rację. Ja pierwsza z nim porozmawiam. Spotkajmy się za pół godziny nad jeziorkiem niedaleko twojego domku na drzewie Harry.
Następnie poszła w to miejsce. Była strasznie nerwowa jednak zapach i wygląd lasu zawsze ją uspakajał. Szła szybko nierówną, wydeptaną, leśną ścieżką. W końcu dotarła nad umówione jeziorko i spostrzegła, że blondyn już siedzi na małym pomoście. Dziewczyna usiadła obok niego. Po krótkiej chwili chłopak odezwał się:
-Przepraszam za to, że namieszałem. Cokolwiek zrobiłem nie chciałem, żebyś przeze mnie cierpiała. Nie chciałem wcale też zrobić Harremu na złość. To mój przyjaciel.-zatrzymał się na chwilę jakby się zastanawiając nad tym co miał zaraz powiedzieć- Po prostu wiedz, że cię kocham-dodał po chwili
Dziewczynie oczy zaszły łzami. Znów miała wątpliwości co do swojego wyboru.
                                                                    
8 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Chciałabym wam też podziękować za tyle wejść na bloga i miłe komentarze ♥

środa, 13 czerwca 2012

Stracone zaufanie.

#8
*z perspektywy Harrego*
Kiedy biegłem kupić te cholerne lody nie wiedziałem, że to wszystko się tak skończy. Gdy tylko ujrzałem co się święci od razu przybiegłem pod pretekstem, że zapomniałem się zapytać ich jakie chcą smaki. Nie spodziewałem się takiego zachowania po Martynie, ale co najdziwniejsze nie jestem na nią zły. Ale na Nialla jestem okropnie wściekły. Nie wiem co on robi. Ponoć jesteśmy przyjaciółmi. Po całej tej sytuacji udawał zdziwionego jakby nic się nie stało. Podszedłem do niego i zacząłem wyzywać. Zaczęliśmy się ostro kłócić, chciałem go uderzyć jednak on schylił się. Usłyszałem, że Martyna rozmawia przez telefon z Louisem i błaga go, żeby przyszedł tu natychmiast. Była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Zacząłem siebie obwiniać, że to moja wina, a teraz reaguję zbyt ostro. Teraz to mi się chciało płakać. Szedłem na cofającego się tyłem, uspakajającego i przepraszającego mnie Nialla. Po chwili usłyszałem za sobą kroki.
-Harry chodźmy już. Proszę uspokój się-mówił nadzwyczaj spokojnie Louis i złapał mnie za barki
-A ty co? Też przeciwko mnie? Dobrze wiedzieć że wszyscy odwróciliście się ode mnie. Moja dziewczyna prawie całowała się z moim przyjacielem. A mój najlepszy przyjaciel próbuje mi wmówić, że nic się nie stało-krzyczałem rozpaczliwie a po moich policzkach zaczęły ściekać łzy
-Harry proszę. Ja wcale nie próbuję wmówić ci że nic się nie stało. Co się z tobą dzieje? Nie takiego cię poznałem-powiedział smutno Louis i przytulił mnie-chodźmy do naszego domu razem z Martyną. A ty Niall myślę, że powinieneś przejść się i zastanowić się nad paroma sprawami-dodał surowo
*z perspektywy narratora*
Niall usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Kiedy Martyna, Harry i Louis znacznie oddalili się od niego z jego oczu zaczęły spływać łzy. Drzemało w nim wielkie poczucie winy. Bał się, że może stracić swoich przyjaciół, którzy byli dla niego najważniejszymi ludźmi na świecie. Postanowił, że zdobędzie się wieczorem na rozmowę z Harrym i ustalą pewne sprawy.
Tymczasem Martyna, Harry i Louis dotarli do domu. Usadowili się na kanapie i zapanowała melancholijna, niezręczna cisza. Dziewczyna bała się odezwać, żeby nie wywołać kłótni. Louis cały czas siedział z miną typu poker-face. Z jego twarzy nie dało się odczytać żadnych emocji. Widać było, że jest myślami gdzie indziej. Za to wykazywał się ogromnym spokojem. Harry zaś był pogrążony w smutku i ocierał co raz to nowe łzy spływające z jego oczu. Chłopak wyglądał fatalnie. Miał całe czerwone oczy od płaczu. Z jego oczu nie dało się wyczytać czy bardziej jest pogrążony w smutku czy w wielkiej wściekłości.
-Harry-westchnął Lou i przytulił się do niego-proszę idź się przespać, to ci dobrze zrobi-dodał
Chłopak wstał i udał się do swojego pokoju na górze. Po czym położył się na swoim łóżku i załkał głośniej.
-Słuchaj myślę, że musimy porozmawiać-odezwał się nagle Louis zwracając się do Martyny
-Tak-westchnęła głęboko dziewczyna
-Jeśli chcemy znaleźć jakieś rozwiązanie z tej sytuacji to musisz być ze mną szczera. Tak więc powiedz mi co się wydarzyło między tobą a Niallem?-zapytał
-Właściwie do niczego nie doszło. Po prostu mogło dojść. Właściwie to doszło. A może nie. Prawie stykaliśmy się ustami. Harry przybiegł. Widział nas-jąkała się dziewczyna
Lou usiadł na kanapie koło Martyny i objął ją ramieniem.
-Wiesz, że Harry jest dla mnie kimś więcej niż najlepszym przyjacielem. Często odbywamy ze sobą szczere rozmowy. Może ty o tym nie wiesz, ale jesteś dla niego najważniejsza na świecie. W prawdzie nie znacie się długo, ale on cię pokochał bardziej niż kogokolwiek innego. Jesteś dla niego wszystkim. Całym światem. Nie umiem patrzeć jak on cierpi. Za każdym razem gdy zajdzie między wami drobna sprzeczka, przychodząc do domu, on płacze. Przykro mi jest patrzeć na coś takiego. Na jego ustach powinien zawsze gościć uśmiech. Nigdy nie powinien się smucić. Do czego zmierzam? Słuchaj. Wiem, że do Harrego czujesz to samo co on do ciebie. Wiem też co czujesz do Nialla i on do ciebie. Musisz zdecydować pomiędzy nimi. Nie możesz mieć ich obydwu. Widzę w twoich oczach wielką miłość do Nialla. Nie mam ci tego za złe. To również mój przyjaciel. On także oszalał na twoim punkcie. Ale widzę też jak bardzo kochasz Harrego. Proszę nie dokonaj złego wyboru. Nie chciałbym żeby Harry zrobił coś głupiego-zakończył swoją długą wypowiedź Louis, a z jego oczu można było odczytać ogromną miłość jaką darzy loczka.
W tym momencie uszom Martyny dotarł dźwięk przychodzącego na jej telefon sms'a. Dziewczyna spostrzegła, że widnieje na nim numer Nialla. Przeczytała wiadomość która brzmiała:
"Przepraszam. Nie chciałem. Nawet nie wiesz jak mi przykro. Proszę przyjdź razem z Harrym nad jeziorko niedaleko jego domku na drzewie. Musimy wyjaśnić sobie parę spraw."
                                                             
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Właściwie ten rozdział nie mówi nam o niczym konkretnym, ale jest to taki krótki wstęp do kolejnego, który będzie ciekawy ;)



czwartek, 7 czerwca 2012

Pocałunek- przerwany.

#7
Martyna rozebrała buty i udała się na górę. Po policzkach zaczęły spływać jej słone łzy.
- A co jeśli Harry jest na mnie bardzo zły? Co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Przecież nie zrobiłam nic złego-wciąż rozmyślała dziewczyna
Poszła do łazienki, zmyła z siebie makijaż i ubrała się w swoją krótką piżamę. Następnie poszła do swojego pokoju i położyła się w swoim wielkim na dwie osoby miękkim, ciepłym łóżku i próbowała zasnąć. Jednak mijały godziny, a ona wciąż nie mogła spać. Chwyciła za swój telefon i wybrała numer Harrego. Już miała zadzwonić, ale postanowiła, że napisze tylko krótkiego sms'a. Nie wiedziała co napisać. Miała go przepraszać? Właściwie za co? Sama tego nie wiedziała, bo przecież między nią a Niallem do niczego nie doszło. To prawda, że mogło dojść, bo chłopak już chylił się do pocałunku, a ona nie odsunęła się. Nie chciała protestować. Na widok tego przeuroczego blondyna czuła, że umysł zatapia się jej w stan błogiej nieświadomości. Była w nim obłędnie zakochana.
W końcu zdobyła się na napisanie sms'a do Harrego o takiej treści:
"Przepraszam cię. Cokolwiek złego zrobiłam, nie chciałam, żebyś przeze mnie był smutny. Nie mogę zasnąć od trzech godzin. Chciałabym, żebyś był tu przy mnie. Kiedy jestem z tobą zapominam o wszystkim i liczysz się tylko ty. Wiedz, że jesteś osobą najważniejszą w moim życiu."
Pisząc to miała łzy w oczach. Tak bardzo go kochała. Chciała, żeby on już zawsze był przy niej. Parę minut po wysłaniu tej wiadomości, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna zdziwiona poszła otworzyć. Ku jej zdumieniu w drzwiach zobaczyła zapłakanego Harrego. Chłopak nic nie mówił. Wszedł do środka i przytulił się do dziewczyny jak najmocniej umiał.
-Przepraszam-wyszeptał-nie powinienem być taki. Nie chciałem, żebyś przeze mnie martwiła się. Po prostu kocham cię i jestem o ciebie zazdrosny
Już nic nie mówili tylko poszli do pokoju dziewczyny na górze i zasnęli w jej wielkim łóżku.
Rano Martyna obudziła się w objęciach Harrego. Tak słodko spał, więc uznała, że nie pójdą dziś do szkoły.
Nie chciała go budzić, więc delikatnie zdjęła z siebie jego rękę i ułożyła ją na swojej poduszce.
Poszła do łazienki i umyła zęby. Następnie zeszła na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili za sobą usłyszała kroki.
-Muszę ci powiedzieć, że twoje nogi w tej krótkiej piżamce wyglądają nadzwyczaj seksownie-powiedział Harry z łobuzerskim uśmiechem
-Jak się cieszę, że cię widzę-odparła ironicznie Martyna
-To co dzisiaj robimy kochanie?-Podszedł od tyłu do dziewczyny i objął ją w talii
-Może po prostu po śniadaniu pójdziemy do parku?-zapytała
-Jeśli ty będziesz ze mną, to mogę iść wszędzie-odparł i uśmiechnął się uwodzicielsko
Wreszcie zasiedli do śniadania. Kiedy już je zjedli Martyna poszła na górę przebrać się. Wybrała ten zestaw: klik i zrobiła bardzo delikatny makijaż.
Kiedy dziewczyna była jeszcze w łazience usłyszała, że ktoś zapukał do drzwi, a chwilę później jej uszu dobiegł dźwięk kłótni. W pośpiechu zeszła na dół. Ku jej zdziwieniu w drzwiach stał Niall i razem z Harrym kłócili się o coś.
-Właśnie mówiłem Niallowi, że jesteś zajęta ponieważ umówiłaś się dziś ze mną, gdyż to ja jestem twoim CHŁOPAKIEM-zwracając się do Martyny, Harry zaczął recytować to zdanie kładąc duży nacisk na ostatnie słowo
-O cześć Niall-powiedziała dziewczyna jakby ignorując słowa Harrego
-Hej-uśmiechnął się blondyn najszerzej jak umiał odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby-przyszedłem zapytać czy może nie poszłabyś ze mną na spacer-dodał po chwili
-Czy nie słyszałeś tego co przed......-zaczął Harry jednak Martyna przerwała mu
-To się świetnie składa, my właśnie mieliśmy wybierać się do parku, może pójdziesz z nami?-zapytała
-Chętnie-rzekł Niall a w jego oczach Martyna ujrzała jakby iskierki
Razem wyszli z domu. Loczek nie wyglądał na zadowolonego. Za to blondas w towarzystwie Martyny wyglądał jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Szli nierówną, wydeptaną ścieżką prowadzącą do parku. Niall cały czas trzymał się blisko Martyny, jednak Harry widząc to co chwila posyłał mu gniewne spojrzenia.
Kiedy wreszcie doszli do parku usiedli na ławce pod wielką wierzbą, maczającą końcówki swoich gałęzi w stawie. Nagle loczek zauważył podjeżdżającą budkę z lodami po drugiej stronie stawu. Pobiegł szybko w jej stronę i zawołał, że kupi lody wszystkim.
Martyna i Niall wstali.
-Wiesz. Miałem powiedzieć ci to podczas naszego pierwszego spotkania, ale masz oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałem-wyszeptał chłopak
Zaczął przybliżać się do dziewczyny. Jego twarz była tak blisko jej twarzy, że prawie stykali się ustami. Martyna czuła jego oddech na sobie.
Rozkoszowała się jego upajającym zapachem.
Niall pochylił się znacznie. Ich usta już miały się zetknąć w delikatnym pocałunku, kiedy nagle przybiegł Harry. Oboje odskoczyli od siebie natychmiast.
-Zapomniałem się was zapytać jakie chcecie smaki lodów- powiedział zdyszany, a gdyby jego wzrok mógł zabijać to Niall już dawno by nie żył.
                                                                       
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :]

środa, 6 czerwca 2012

Dziękuje ♥

Witajcie :)
Chciałabym wam podziękować wam za ponad tysiąc wejść na mojego bloga oraz za dodane komentarze :]
Miło jest wiedzieć, że ktoś wgl to czyta. Od czasu do czasu może będą pojawiać się tu imaginy, jednak nie jestem w tym tak dobra jak w pisaniu opowiadania. Chciałabym również dodawać inne posty niż tylko i wyłącznie kolejne rozdziały. Mam dosyć sporo pomysłów na różne rzeczy na tym blogu, nie wiadomo czy jakikolwiek wejdzie w życie, ponieważ cały czas borykam się z problemem braku czasu...
Myślę, że jeszcze dziś dodam kolejny rozdział opowiadania, ale to zależy od wielu czynników.
Uwielbiam złote myśli Malika, więc dodam kilka z tych, które podobają mi się najbardziej ♥
"Rzeczy się zmieniają, ludzie się zmieniają, ale ty zawsze bądź sobą zostań prawdziwy dla siebie i nigdy nie....poświęcaj siebie dla kogoś" ~Zayn Malik
"Nie nazywaj dziewczyny flirciarą, jeśli tylko jest miła i nie mów o niej, że ma obsesję, jeśli ona po prostu jest zakochana" ~Zayn Malik
"Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei" ~Zayn Malik
"Miłość jest wtedy, gdy jesteś przy kimś i on sprawia że jesteś szczęśliwy" ~Zayn Malik
"Nic nie dzieje się bez przyczyny, zrozum to i ruszaj przed siebie. Nie bądź zły albo smutny przez to co się dzieje, ciesz się z tego co może się wydarzyć" ~Zayn Malik

niedziela, 3 czerwca 2012

Nowi znajomi i nowa miłość.

#6
Po tym pytaniu Harrego nastała niezręczna cisza, podczas której Martyna miała odwrócony wzrok. Jednak po chwili odezwała się.
-A więc nie pociągam cię w ten sposób?-zapytała
-Oh oczywiście, że pragnę cię w ten sposób, jednak postanowiłem najpierw się ciebie zapytać, czy jesteś pewna tego, żebyś potem nie żałowała...-odpowiedział
-Wiesz co chyba masz rację. W takim razie ja już pójdę spać. Dobranoc.-odpowiedziała złośliwie Martyna
-Eh wiedziałem, że i tak mnie źle zrozumiesz. No to chyba pierwszą kłótnię od kiedy jesteśmy razem mamy już za sobą-powiedział Harry
Chłopak próbował przytulić się do leżącej na łóżku dziewczyny, jednak ona odepchnęła go. Chciała poleżeć sama i przemyśleć to. Oboje zasnęli plecami do siebie.
Rano Martyna obudziła się w znacznie lepszym humorze niż wczoraj. Spostrzegła, że Harry wciąż jeszcze słodko śpi. Delikatnie pocałowała go w usta. Pod wpływem tego chłopak obudził się.
-Przepraszam, nie chciałam cię obudzić-wyszeptała mu do ucha dziewczyna
-Możesz mnie budzić codziennie, o każdej godzinie, byle byś robiła to w ten sposób-powiedział szeptem chłopak
Ich usta znów połączyły się w delikatnym pocałunku.
-Właściwie miałem powiedzieć ci to wczoraj, ale zapomniałem-powiedział Harry-Czy masz ochotę poznać moich przyjaciół z dawnego zespołu? Przyjeżdżają dzisiaj-zapytał uśmiechając się
-Tak, a o której przyjeżdżają?-zapytała
-Hmmm...Właściwie to powinni być tu za pół godziny-odpowiedział i zaśmiał się
-Ale ja muszę wziąć prysznic, przebrać i umalować się od nowa-powiedziała Martyna
Po tych słowach zaczęli pakować swoje rzeczy. Następnie szybkim krokiem ruszyli w stronę swoich domów, nierówną, wydeptaną leśną ścieżką. Martyna była trochę podenerwowana, ale zapach tego miejsca zawsze poprawia jej humor. Kiedy już doszli do domu dziewczyny, chłopak powiedział:
-Przyjdę po ciebie za chwilkę, więc się pośpiesz-uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i umyła włosy. Następnie wysuszyła je i ubrała się w ten zestaw:      i umalowała się w ten sposób:




Zajęło jej to dosyć sporo czasu. Od dawna słyszała, że ktoś wszedł do jej domu. Jednak wiedziała, że to z pewnością Harry.
Kiedy była już gotowa, szybko wyszła z łazienki i zeszła na dół.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz-powiedział z uśmiechem na twarzy Harry
-Nie śmiej się, potrzebowałam czasu, żeby doprowadzić się do ładu-odpowiedziała Martyna
-Dobrze, więc chodźmy. Chłopaki już przyjechali.-powiedział
Wyszli z domu Martyny i udali się do domu Harrego.
Weszli do salonu, gdzie wszyscy siedzieli.
-Cześć-powiedziała i uśmiechnęła się dziewczyna
-To jest Martyna-przedstawił ją Harry
-Uuuuu....Znalazłeś sobie dziewczynę, a mnie już nie kochasz?-zapytał Louis i zaśmiał się
-Nie żartuj Lou, nadal cię kocham-odpowiedział Harry i również się zaśmiał
Martyna rozejrzała się po twarzach chłopców. Jednak przy jednym zatrzymała się na dłużej. Nie wiedziała co ma w sobie ten blondyn, ale wiedziała jedną rzecz. Wiedziała, że od chwili gdy po raz pierwszy go ujrzała, on skradł jej serce.
Ciemnowłosy chłopak pierwszy wstał i podszedł do niej.
-Cześć jestem Zayn-powiedział i przytulił się do Martyny
Tak również poznała Louisa i Liama.
Ostatni podszedł do niej przystojny blondas.
-Hej. Jestem Niall-powiedział nieśmiało
Przytulił sie do Martyny. Dziewczyna rozkoszowała się jego zapachem i aksamitną, miękką w dotyku skórą. Kiedy oderwali się od siebie, stali tak patrząc sobie w oczy. Mogłoby się zdawać, że za chwilę nachylą się nad sobą i ich usta połączą się w namiętnym pocałunku.
-Uhuhuhuh...coś się tu święci-znów zażartował Louis
-Niall daj spokój, ona jest moja-powiedział Harry i złapał chłopaka za ramię, próbując go odciągnąć
-No tak masz rację, przepraszam-odrzekł Niall i spuścił oczy
Wszyscy usiedli na kanapie. Zaczęli rozmawiać i śmiać się z wszystkiego. Podczas gwaru jaki panował w pokoju, Martyna i Niall byli cały czas wpatrzeni w siebie. Od czasu do czasu Harry posyłał Niallowi gniewne spojrzenia, dając mu znaki, że to wszystko widzi.
Kiedy niebo zrobiło się zupełnie ciemne i pojawiły się na nim gwiazdy cała grupka uznała, że pora już iść spać. W końcu jutro był poniedziałek i wszyscy musieli iść do szkoły. Martyna wstała i zaczęła ubierać buty.
Kiedy Harry był jeszcze zajęty rozmową z  pozostałymi przyjaciółmi, Niall podszedł do niej. Znów spojrzeli sobie głęboko w oczy. Uśmiechnęli się do siebie.
-Może cię odprowadzić?-zapytał nieśmiało
Harry usłyszał to pytanie i również podszedł do nich.
-Ja to zrobię Niall-powiedział stanowczo
Martyna i Harry wyszli.
-Odbiło ci? Jesteś zazdrosny?-zapytała
-Oh przestań. Ja widziałem jak on na ciebie patrzył, zresztą ty na niego też.-odpowiedział
-Harry proszę cię. Nic się nie dzieje-powiedziała
Stanęli na tarasie domu Martyny.
-Myślę, że powinnaś już wejść do środka-powiedział Harry
Martyna smutno pokiwała głową i weszła do domu. Stanęła w przedpokoju. Dotknęła swoich ust.
-Kurwa wiedziałam, że tak będzie-powiedziała
                                                             
5 komentarzy do kolejnego rozdziału :)