poniedziałek, 17 września 2012
Uwaga wracam!
Hej hej (: Postanowiłam wrócić tu z nowym rozdziałem. Mam go już napisany w 75 % Możecie się go spodziewać na dniach. Szablon również będzie za niedługo. Tym razem bardziej się postaram + zamierzam poprawić wszystkie rozdziały. A wgl co tam u was? :D
niedziela, 29 lipca 2012
Spotkanie pod 'naszym drzewem'.
#12
*z perspektywy Martyny*
Co raz bardziej oddalałam się od loczka, siedzącego na wydeptanej ścieżce prowadzącej nad 'nasze' jeziorko.
Strasznie było mi go żal. Kocham go całym sercem, ale musiałam to zrobić. My musimy odbudować zaufanie, którym obdarzyliśmy siebie na początku naszej znajomości, a które upadło po sprawie z Niallem. Bez zaufania nie ma związku. Harry cały czas to powtarzał. Najwyraźniej musieliśmy się rozstać. Po przyjściu do domu, od razu położyłam się do łóżka, po czym po chwili zasnęłam, ze łzami spływającymi po moich policzkach.
Następnego dnia obudziłam się o dosyć wczesnej porze. Ubrałam się w stary dres, z myślą, że nikt po mnie dziś nie przyjdzie i cały dzień będę mogła przesiedzieć na kanapie przed telewizorem. Jednak około godziny 12 zadzwonił mój telefon. Ku mojemu zdziwieniu, na ekranie wyświetlił mi się numer Harrego. Oznajmił wesołym tonem, pełnym entuzjazmu, że chciałby się ze mną spotkać w parku w pobliżu naszych domów, pod 'naszym' drzewem. Nie spodziewałam się tego. A właściwie to myślałam, że loczek już nigdy się do mnie nie odezwie.
Po chwili zaczęłam się ubierać. Wybrałam ten zestaw: klik.
Zostało mi jeszcze trochę czasu, który postanowiłam spędzić jedząc obiad, kiedy niespodziewanie ktoś zapukał do moich drzwi. Ku mojemu zdumieniu, w drzwiach przed sobą ujrzałam Nialla.
-Heeej- przywitał się cały rozpromieniony, następnie podszedł do mnie i przytulił mnie.- Mam nadzieję, że nie masz planów na dziś, bo chcę cię gdzieś zabrać!-oznajmił wesoło
-Przykro mi Niall, ale jestem umówiona już z Harrym- powiedziałam, a blondas wyraźnie posmutniał- Ale jeśli chcesz, to teraz możesz zjeść ze mną obiad, a potem możemy spotkać się we trójkę-dodałam, po czym po słowie 'obiad' Niall wyraźnie się rozweselił
Zasiedliśmy do stołu i w milczeniu jedliśmy. Kiedy skończyliśmy, włożyłam naczynia do zlewu i wyszliśmy.
Po krótkiej chwili blondas złapał mnie za rękę. Rzuciłam mu pytające spojrzenie.
-No co? Przecież już nie jesteś z Harrym.-powiedział nadzwyczaj spokojnie i rzucił mi uwodzicielski uśmiech
Jednak ja odsunęłam rękę i powiedziałam:
-To, że z Harrym nie jesteśmy razem i zaczynamy wszystko od początku to wcale nie znaczy, że nagle go opuszczę i będę umawiać się z tobą. Zrozum kocham go i nie chcę go zostawiać.
-No tak...-westchnął- Przepraszam- dodał po chwili
Obdarzyłam go szczerym uśmiechem. Miałam nadzieję, że mnie zrozumiał. Ale wydawało mi się również, że nie odpuści tak łatwo. Zaczęliśmy wchodzić do parku. Z oddali ujrzałam loczka. Siedział pod 'naszym drzewem' i słodko spał. Podeszłam do niego i obdarzyłam go delikatnym pocałunkiem w policzek. Harry otworzył oczy i uśmiechnął się słodko, powiedziawszy, że wcale nie spał. Usiedliśmy obok siebie i zaczęliśmy rozmawiać. Loczek wydawał się być niezadowolony z faktu, że Niall przyszedł razem ze mną. Po chwili Harry odciął sie od rozmowy, a ja i blondas świetnie się dogadywaliśmy.
*z perspektywy Harrego*
Strasznie zdenerwowałem się faktem, że Martyna przyszła z Niallem. Co oni sobie myślą? No tak nie jesteśmy już razem, ale prosiłem ją, żeby przyszła sama. Do tego dziś są moje urodziny. Oczywiście oni dwoje są zbyt zajęci sobą by o nich pamiętać. Planowałem romantyczną kolację dla mnie i dla Martyny, wszystko było już gotowe, wystarczyło tylko ją poprosić, żeby ze mną poszła.
- Yhkym...Czy dałabyś się dzisiaj gdzieś zabrać?- zapytałem nieśmiało, przerywając im jakże ciekawą rozmowę
- Przepraszam, ale dziś jestem umówiona z Niallem- odpowiedziała i uśmiechnęła się
W odpowiedzi tylko pokiwałem smutno głową. Ci dwaj, w ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Śmiali się z wszystkiego i rozmawiali, a ja siedziałem cicho. W końcu nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem:
-Wiecie co? Nie będę wam przeszkadzać, pójdę sobie, to cześć- szybkim krokiem, unikając ich pytających spojrzeń, zacząłem iść w kierunku domu.
Za sobą słyszałem krzyk, wołającej mnie Martyny i powstrzymującego ją Nialla. Kiedy byłem już w pewnej odległości od nich, odwróciłem się w ich stronę. To co ujrzałem już na zawsze miało zapaść w mojej pamięci, w szufladce 'najgorsze wspomnienia'.
*z perspektywy Martyny*
Chciałam biec za Harrym, jednak Niall mnie powstrzymywał. Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie. A ten uniósł swoją ręką mój podbródek i głęboko spojrzał w moje oczy. Następnie zbliżył się znacznie. Prawie stykaliśmy się ustami. Czułam jego zapach i oddech na sobie. Przekrzywił głowę, a nasze usta złączyły się w delikatnym, pełnym romantyzmu i czułości pocałunku. Kiedy skończyliśmy, zawstydzona trochę tym, że tak świetnie się czułam całując go, a jednocześnie mając pewne zobowiązanie wobec Harrego, odwróciłam się w stronę gdzie uprzednio poszedł loczek.
Harry stał tam i wszystko widział z oddali.
No i w końcu 12-sty rozdział ♥ Dziękuję za tyle odwiedzin bloga, 8 obserwatorów i miłe komentarze. To wszystko mnie motywuje haha.
12 komentarzy do kolejnego rozdziału (:
*z perspektywy Martyny*
Co raz bardziej oddalałam się od loczka, siedzącego na wydeptanej ścieżce prowadzącej nad 'nasze' jeziorko.
Strasznie było mi go żal. Kocham go całym sercem, ale musiałam to zrobić. My musimy odbudować zaufanie, którym obdarzyliśmy siebie na początku naszej znajomości, a które upadło po sprawie z Niallem. Bez zaufania nie ma związku. Harry cały czas to powtarzał. Najwyraźniej musieliśmy się rozstać. Po przyjściu do domu, od razu położyłam się do łóżka, po czym po chwili zasnęłam, ze łzami spływającymi po moich policzkach.
Następnego dnia obudziłam się o dosyć wczesnej porze. Ubrałam się w stary dres, z myślą, że nikt po mnie dziś nie przyjdzie i cały dzień będę mogła przesiedzieć na kanapie przed telewizorem. Jednak około godziny 12 zadzwonił mój telefon. Ku mojemu zdziwieniu, na ekranie wyświetlił mi się numer Harrego. Oznajmił wesołym tonem, pełnym entuzjazmu, że chciałby się ze mną spotkać w parku w pobliżu naszych domów, pod 'naszym' drzewem. Nie spodziewałam się tego. A właściwie to myślałam, że loczek już nigdy się do mnie nie odezwie.
Po chwili zaczęłam się ubierać. Wybrałam ten zestaw: klik.
Zostało mi jeszcze trochę czasu, który postanowiłam spędzić jedząc obiad, kiedy niespodziewanie ktoś zapukał do moich drzwi. Ku mojemu zdumieniu, w drzwiach przed sobą ujrzałam Nialla.
-Heeej- przywitał się cały rozpromieniony, następnie podszedł do mnie i przytulił mnie.- Mam nadzieję, że nie masz planów na dziś, bo chcę cię gdzieś zabrać!-oznajmił wesoło
-Przykro mi Niall, ale jestem umówiona już z Harrym- powiedziałam, a blondas wyraźnie posmutniał- Ale jeśli chcesz, to teraz możesz zjeść ze mną obiad, a potem możemy spotkać się we trójkę-dodałam, po czym po słowie 'obiad' Niall wyraźnie się rozweselił
Zasiedliśmy do stołu i w milczeniu jedliśmy. Kiedy skończyliśmy, włożyłam naczynia do zlewu i wyszliśmy.
Po krótkiej chwili blondas złapał mnie za rękę. Rzuciłam mu pytające spojrzenie.
-No co? Przecież już nie jesteś z Harrym.-powiedział nadzwyczaj spokojnie i rzucił mi uwodzicielski uśmiech
Jednak ja odsunęłam rękę i powiedziałam:
-To, że z Harrym nie jesteśmy razem i zaczynamy wszystko od początku to wcale nie znaczy, że nagle go opuszczę i będę umawiać się z tobą. Zrozum kocham go i nie chcę go zostawiać.
-No tak...-westchnął- Przepraszam- dodał po chwili
Obdarzyłam go szczerym uśmiechem. Miałam nadzieję, że mnie zrozumiał. Ale wydawało mi się również, że nie odpuści tak łatwo. Zaczęliśmy wchodzić do parku. Z oddali ujrzałam loczka. Siedział pod 'naszym drzewem' i słodko spał. Podeszłam do niego i obdarzyłam go delikatnym pocałunkiem w policzek. Harry otworzył oczy i uśmiechnął się słodko, powiedziawszy, że wcale nie spał. Usiedliśmy obok siebie i zaczęliśmy rozmawiać. Loczek wydawał się być niezadowolony z faktu, że Niall przyszedł razem ze mną. Po chwili Harry odciął sie od rozmowy, a ja i blondas świetnie się dogadywaliśmy.
*z perspektywy Harrego*
Strasznie zdenerwowałem się faktem, że Martyna przyszła z Niallem. Co oni sobie myślą? No tak nie jesteśmy już razem, ale prosiłem ją, żeby przyszła sama. Do tego dziś są moje urodziny. Oczywiście oni dwoje są zbyt zajęci sobą by o nich pamiętać. Planowałem romantyczną kolację dla mnie i dla Martyny, wszystko było już gotowe, wystarczyło tylko ją poprosić, żeby ze mną poszła.
- Yhkym...Czy dałabyś się dzisiaj gdzieś zabrać?- zapytałem nieśmiało, przerywając im jakże ciekawą rozmowę
- Przepraszam, ale dziś jestem umówiona z Niallem- odpowiedziała i uśmiechnęła się
W odpowiedzi tylko pokiwałem smutno głową. Ci dwaj, w ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Śmiali się z wszystkiego i rozmawiali, a ja siedziałem cicho. W końcu nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem:
-Wiecie co? Nie będę wam przeszkadzać, pójdę sobie, to cześć- szybkim krokiem, unikając ich pytających spojrzeń, zacząłem iść w kierunku domu.
Za sobą słyszałem krzyk, wołającej mnie Martyny i powstrzymującego ją Nialla. Kiedy byłem już w pewnej odległości od nich, odwróciłem się w ich stronę. To co ujrzałem już na zawsze miało zapaść w mojej pamięci, w szufladce 'najgorsze wspomnienia'.
*z perspektywy Martyny*
Chciałam biec za Harrym, jednak Niall mnie powstrzymywał. Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie. A ten uniósł swoją ręką mój podbródek i głęboko spojrzał w moje oczy. Następnie zbliżył się znacznie. Prawie stykaliśmy się ustami. Czułam jego zapach i oddech na sobie. Przekrzywił głowę, a nasze usta złączyły się w delikatnym, pełnym romantyzmu i czułości pocałunku. Kiedy skończyliśmy, zawstydzona trochę tym, że tak świetnie się czułam całując go, a jednocześnie mając pewne zobowiązanie wobec Harrego, odwróciłam się w stronę gdzie uprzednio poszedł loczek.
Harry stał tam i wszystko widział z oddali.
No i w końcu 12-sty rozdział ♥ Dziękuję za tyle odwiedzin bloga, 8 obserwatorów i miłe komentarze. To wszystko mnie motywuje haha.
12 komentarzy do kolejnego rozdziału (:
sobota, 14 lipca 2012
"Musimy zacząć wszystko od początku, tak jakbyśmy się nie znali."
#11
*z perspektywy Martyny*
Obudziłam się o 9 rano pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Spojrzałam na kalendarz. O tak. Dzisiaj mija rok odkąd poznałam Harrego. Zaczęłam się zastanawiać czy loczek pamięta o dzisiejszym dniu. Po wydarzeniach z ostatniego tygodnia nie zdziwiłabym się, gdyby zapomniał. Postanowiłam wejść pod prysznic. Umyłam starannie włosy po czym wysuszyłam je. Następnie ubrałam się w ten zestaw: klik
Na dzisiaj nie miałam żadnych planów. Po krótkiej chwili postanowiłam, że zadzwonię do Harrego.
-Heeeej-odezwał się loczek, zaspanym tonem, po kilku sygnałach
-Wiesz może co dzisiaj za dzień?-zapytałam myśląc, że domyśli się aluzji
-Hmm..no tak. Jest sobota.-powiedział niepewnym tonem
-Nie o tym mówię. Czy nie wydaje ci się, że dziś jest szczególny dzień?- nie poddawałam się
-Yhm. Tak dzisiaj jest szczególny dzień. Jest sobota i można dłużej pospać, a teraz jeśli pozwolisz położę się z powrotem do łóżka, to pa-powiedział i sekundę potem rozłączył się
Rzuciłam telefon na łóżko. Byłam wściekła, smutna i rozżalona, że Harry zapomniał o dzisiejszym dniu. Jak on mógł?
*z perspektywy Harrego*
Oczywiście, że wiem jaki dziś jest dzień. Dziś mija rok odkąd poznałem Martynę. Udawałem przed nią, żeby zrobić jej niespodziankę. Właściwie wszystko już jest gotowe. Mam nadzieję, że ona nie zezłości się na mnie za to wszystko.
*z perspektywy Martyny*
Hmm...dobiega już 16.30. Skoro mam spędzić ten wyjątkowy dla mnie dzień sama to trudno. Postanowiłam, że i tak będę go świętowała. Przebrałam się w ten zestaw: kilk i zrobiłam makijaż w ten sposób: kilk
Następnie wzięłam z barku czerwone wino i jeden z kieliszków z zestawu i udałam się na dół. Usiadłam przy stole znajdującym się w mojej kuchni, zaczęłam popijać trunek i przez okno obserwowałam co dzieje się na dworze.
Kiedy zegar wskazał godzinę 17 zauważyłam, że Harry wyszedł z swojego domu z ogromnym bukietem róż. Był ubrany w garnitur. Stanął przed moimi drzwiami, zupełnie nie świadomy tego, że go obserwuję i zaczął powtarzać coś do siebie.
*z perspektywy Harrego*
Stanąłem pod drzwiami Martyny i zacząłem powtarzać sobie "wszystko będzie dobrze, ona pewnie nie jest wcale na ciebie zła". Zapukałem do jej drzwi. Nie otworzyła. Zapukałem jeszcze raz. Dalej to samo. Usiadłem na poręczy obok jej drzwi i czekałem. Mijało już pół godziny, a ona dalej nie otworzyła. Postanowiłem zapukać jeszcze ostatni raz. Poskutkowało.
-Czego chcesz?-odezwała się wrogim tonem Martyna
Jej wygląd mnie zaskoczył. Wyglądała tak ślicznie jak nigdy.
-Chciałem ci powiedzieć, że pięknie dziś wyglądasz-powiedziałem z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
Martyna próbowała zamknąć drzwi, jednak ja w porę je zatrzymałem. Rzuciła mi pytające spojrzenie.
Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Nie protestowała, ani nic nie mówiła. Szliśmy lasem. Kiedy zaczęliśmy dochodzić do "naszego" jeziorka w środku lasu, zawiązałem jej oczy czarną przepaską. Prowadziłem ją delikatnie, żeby nic jej się nie stało. Po krótkiej chwili doszliśmy do jeziorka i powoli ściągnąłem Martynie z oczu opaskę.
*z perspektywy Martyny*
Szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłam co loczek przygotował. Na moście na jeziorku stały poukładane wzdłuż czerwone świece, tak że nie było tu ciemno, a dookoła roztaczała się romantyczna aura. Na mostku znajdował się również dwuosobowy stolik z obrusem, długimi świecami, winem, ogromnym bukietem róż oraz porcelanowymi talerzami. Obok stolika znajdowała się przenośna lodówka, gdzie było jedzenie. Wszędzie rozrzucone były czerwone róże.
Spojrzałam na Harrego. Uśmiechał się skromnie.
-Ty to sam przygotowałeś?- jąkałam się
-Taaak...-westchnął i pocałował mnie delikatnie w usta
Zasiedliśmy do stolika. Było mi strasznie żal go, ponieważ tego co za chwilę chciałam mu powiedzieć pewnie nie będzie mógł znieść.
Zaczęliśmy jeść to co loczek przygotował. Kiedy skończyliśmy zaczęłam mówić to co już od dawna planowałam.
-Harry, posłuchaj. Wiem, że nie będzie ci łatwo znieść tego co za chwilę powiem. Słuchaj tu jest naprawdę świetnie, dziękuję za niespodziankę jaką mi przygotowałeś, jesteś cudowny. Przeżyliśmy razem najwspanialszy rok jaki mogłabym sobie kiedykolwiek wyobrazić, ale nie możemy być już razem.- powiedziałam to i momentalnie pożałowałam. Loczek nie rozumiał o co chodzi. Z jego oczu zaczęły spływać łzy, które co chwilę ocierał.
-Ale dlaczego...-westchnął prawie niedosłyszalnie-Zrobiłem coś złego? Czy masz kogoś innego? Chodzi tu o sprawę z Niallem? Czy może...-przerwałam mu
-Słuchaj Harry. To nie jest twoja wina.-podeszłam do krawędzi mostu, a loczek za mną- Przy tobie spełniały się moje najskrytsze marzenia. Zawsze chciałam mieć kogoś takiego jak ty. Jesteś taki romantyczny-odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy-Zawsze marzyłam o spontanicznym pocałunku z tobą w deszczu czy o romantycznym spacerze nocą przy blasku księżyca.-rozmarzyłam się- Słuchaj zacznijmy wszystko od nowa. Niech będzie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali, a jutro spotkamy się po raz pierwszy.-dodałam
Z oczu Harrego ciągle spływały łzy. Zrobiło mi się go strasznie żal.
-To co może ostatni pocałunek na pożegnanie?-zapytał przez łzy
Zbliżyłam się do niego. Wspięłam się na palce i musnęłam ustami jego wargi. Następnie przerodziło się to w bardzo długi namiętny pocałunek oddający wszelkie uczucia drzemiące od dawna w naszych sercach.
Kiedy skończyliśmy, odwróciłam się szybkim krokiem zaczęłam opuszczać to miejsce. Oddaliłam się trochę i przystanęłam między krzakami. Zaczęłam obserwować loczka, który z impetem wrzucał wszystkie możliwe róże do wody. Szlochał tak głośno, że nawet z tego miejsca słyszałam go. Nagle zaczął biec w stronę gdzie stałam, więc odwróciłam się i szybkim krokiem poszłam w stronę domu. Po moich policzkach również spływały łzy. Nagle poczułam dotyk na swojej ręce.
-Martyna proszę....-wyjąkał loczek
-Nie Harry. Nie dotykaj mnie już. To, że się rozstaliśmy i od jutra zaczynamy wszystko od nowa, to nie oznacza naszego końca, zapamiętaj to. Będę kochać cię zawsze, ale na chwilę obecną nie możemy być razem.
Loczek ukrył twarz w dłoniach i ponownie zaczął szlochać. Chciałam go przytulić i powiedzieć, że to tylko taki żart i nadal jesteśmy razem, ale nie zrobiłam tego. Musimy zacząć wszystko od początku, tak jakbyśmy się nie znali.
11 komentarzy do kolejnego rozdziału :]
Zasada: CZYTASZ=KOMENTUJESZ
*z perspektywy Martyny*
Obudziłam się o 9 rano pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Spojrzałam na kalendarz. O tak. Dzisiaj mija rok odkąd poznałam Harrego. Zaczęłam się zastanawiać czy loczek pamięta o dzisiejszym dniu. Po wydarzeniach z ostatniego tygodnia nie zdziwiłabym się, gdyby zapomniał. Postanowiłam wejść pod prysznic. Umyłam starannie włosy po czym wysuszyłam je. Następnie ubrałam się w ten zestaw: klik
Na dzisiaj nie miałam żadnych planów. Po krótkiej chwili postanowiłam, że zadzwonię do Harrego.
-Heeeej-odezwał się loczek, zaspanym tonem, po kilku sygnałach
-Wiesz może co dzisiaj za dzień?-zapytałam myśląc, że domyśli się aluzji
-Hmm..no tak. Jest sobota.-powiedział niepewnym tonem
-Nie o tym mówię. Czy nie wydaje ci się, że dziś jest szczególny dzień?- nie poddawałam się
-Yhm. Tak dzisiaj jest szczególny dzień. Jest sobota i można dłużej pospać, a teraz jeśli pozwolisz położę się z powrotem do łóżka, to pa-powiedział i sekundę potem rozłączył się
Rzuciłam telefon na łóżko. Byłam wściekła, smutna i rozżalona, że Harry zapomniał o dzisiejszym dniu. Jak on mógł?
*z perspektywy Harrego*
Oczywiście, że wiem jaki dziś jest dzień. Dziś mija rok odkąd poznałem Martynę. Udawałem przed nią, żeby zrobić jej niespodziankę. Właściwie wszystko już jest gotowe. Mam nadzieję, że ona nie zezłości się na mnie za to wszystko.
*z perspektywy Martyny*
Hmm...dobiega już 16.30. Skoro mam spędzić ten wyjątkowy dla mnie dzień sama to trudno. Postanowiłam, że i tak będę go świętowała. Przebrałam się w ten zestaw: kilk i zrobiłam makijaż w ten sposób: kilk
Następnie wzięłam z barku czerwone wino i jeden z kieliszków z zestawu i udałam się na dół. Usiadłam przy stole znajdującym się w mojej kuchni, zaczęłam popijać trunek i przez okno obserwowałam co dzieje się na dworze.
Kiedy zegar wskazał godzinę 17 zauważyłam, że Harry wyszedł z swojego domu z ogromnym bukietem róż. Był ubrany w garnitur. Stanął przed moimi drzwiami, zupełnie nie świadomy tego, że go obserwuję i zaczął powtarzać coś do siebie.
*z perspektywy Harrego*
Stanąłem pod drzwiami Martyny i zacząłem powtarzać sobie "wszystko będzie dobrze, ona pewnie nie jest wcale na ciebie zła". Zapukałem do jej drzwi. Nie otworzyła. Zapukałem jeszcze raz. Dalej to samo. Usiadłem na poręczy obok jej drzwi i czekałem. Mijało już pół godziny, a ona dalej nie otworzyła. Postanowiłem zapukać jeszcze ostatni raz. Poskutkowało.
-Czego chcesz?-odezwała się wrogim tonem Martyna
Jej wygląd mnie zaskoczył. Wyglądała tak ślicznie jak nigdy.
-Chciałem ci powiedzieć, że pięknie dziś wyglądasz-powiedziałem z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
Martyna próbowała zamknąć drzwi, jednak ja w porę je zatrzymałem. Rzuciła mi pytające spojrzenie.
Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Nie protestowała, ani nic nie mówiła. Szliśmy lasem. Kiedy zaczęliśmy dochodzić do "naszego" jeziorka w środku lasu, zawiązałem jej oczy czarną przepaską. Prowadziłem ją delikatnie, żeby nic jej się nie stało. Po krótkiej chwili doszliśmy do jeziorka i powoli ściągnąłem Martynie z oczu opaskę.
*z perspektywy Martyny*
Szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłam co loczek przygotował. Na moście na jeziorku stały poukładane wzdłuż czerwone świece, tak że nie było tu ciemno, a dookoła roztaczała się romantyczna aura. Na mostku znajdował się również dwuosobowy stolik z obrusem, długimi świecami, winem, ogromnym bukietem róż oraz porcelanowymi talerzami. Obok stolika znajdowała się przenośna lodówka, gdzie było jedzenie. Wszędzie rozrzucone były czerwone róże.
Spojrzałam na Harrego. Uśmiechał się skromnie.
-Ty to sam przygotowałeś?- jąkałam się
-Taaak...-westchnął i pocałował mnie delikatnie w usta
Zasiedliśmy do stolika. Było mi strasznie żal go, ponieważ tego co za chwilę chciałam mu powiedzieć pewnie nie będzie mógł znieść.
Zaczęliśmy jeść to co loczek przygotował. Kiedy skończyliśmy zaczęłam mówić to co już od dawna planowałam.
-Harry, posłuchaj. Wiem, że nie będzie ci łatwo znieść tego co za chwilę powiem. Słuchaj tu jest naprawdę świetnie, dziękuję za niespodziankę jaką mi przygotowałeś, jesteś cudowny. Przeżyliśmy razem najwspanialszy rok jaki mogłabym sobie kiedykolwiek wyobrazić, ale nie możemy być już razem.- powiedziałam to i momentalnie pożałowałam. Loczek nie rozumiał o co chodzi. Z jego oczu zaczęły spływać łzy, które co chwilę ocierał.
-Ale dlaczego...-westchnął prawie niedosłyszalnie-Zrobiłem coś złego? Czy masz kogoś innego? Chodzi tu o sprawę z Niallem? Czy może...-przerwałam mu
-Słuchaj Harry. To nie jest twoja wina.-podeszłam do krawędzi mostu, a loczek za mną- Przy tobie spełniały się moje najskrytsze marzenia. Zawsze chciałam mieć kogoś takiego jak ty. Jesteś taki romantyczny-odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy-Zawsze marzyłam o spontanicznym pocałunku z tobą w deszczu czy o romantycznym spacerze nocą przy blasku księżyca.-rozmarzyłam się- Słuchaj zacznijmy wszystko od nowa. Niech będzie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali, a jutro spotkamy się po raz pierwszy.-dodałam
Z oczu Harrego ciągle spływały łzy. Zrobiło mi się go strasznie żal.
-To co może ostatni pocałunek na pożegnanie?-zapytał przez łzy
Zbliżyłam się do niego. Wspięłam się na palce i musnęłam ustami jego wargi. Następnie przerodziło się to w bardzo długi namiętny pocałunek oddający wszelkie uczucia drzemiące od dawna w naszych sercach.
Kiedy skończyliśmy, odwróciłam się szybkim krokiem zaczęłam opuszczać to miejsce. Oddaliłam się trochę i przystanęłam między krzakami. Zaczęłam obserwować loczka, który z impetem wrzucał wszystkie możliwe róże do wody. Szlochał tak głośno, że nawet z tego miejsca słyszałam go. Nagle zaczął biec w stronę gdzie stałam, więc odwróciłam się i szybkim krokiem poszłam w stronę domu. Po moich policzkach również spływały łzy. Nagle poczułam dotyk na swojej ręce.
-Martyna proszę....-wyjąkał loczek
Loczek ukrył twarz w dłoniach i ponownie zaczął szlochać. Chciałam go przytulić i powiedzieć, że to tylko taki żart i nadal jesteśmy razem, ale nie zrobiłam tego. Musimy zacząć wszystko od początku, tak jakbyśmy się nie znali.
11 komentarzy do kolejnego rozdziału :]
Zasada: CZYTASZ=KOMENTUJESZ
piątek, 29 czerwca 2012
Nowa szansa.
#10
*z perspektywy Harrego*
Jestem niepewny. Nie wiem czy pomiędzy zostawionych sam na sam- Niallem i Martyną znów do czegoś nie dojdzie. Po wydarzeniach z ostatnich kilku dni nie ufam jej tak jak dawniej. Owszem kocham ją bardzo, właściwie najbardziej na świecie, ale zwyczajnie jestem zazdrosny. Na początku trudno było mi przyznać się przed samym sobą do tego uczucia. Odkąd poznałem Martynę odkryłem u siebie cechy, których dotąd nie zauważałem. Przed jej poznaniem, byłem jak badboy. Nie szukałem na stałe dziewczyny, tylko na jedną noc. Byłem tak zwanym łamaczem serc. Wiele dziewczyn przeze mnie cierpiało. Ale z Martyną jest tak jakoś inaczej. Przy niej staję się opiekuńczy, bardzo czuły, romantyczny. Louis ciągle mi powtarza, żebym nigdy jej nie opuszczał, bo ona sprawia, że jestem lepszym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Nagle Louis przerwał moje rozważania.
-Słuchaj Harry, myślę że powinieneś już pójść do Martyny. Na razie nie wolno im dawać zbyt długiego czasu sam na sam-powiedział nadzwyczaj spokojnie
Pośpiesznie założyłem buty i wyszedłem. Szedłem nierówną, wydeptaną ścieżką, na której Martyna zawsze rozkoszuje się zapachami i wyglądem lasu. Kiedy dotarłem nad jeziorko zobaczyłem, że na niewielkim pomoście siedzi Niall z Martyną. Pośpiesznie ukryłem się w krzakach i zacząłem podsłuchiwać.
-Tak wiem. Namieszałem. Masz prawo być na mnie zła. Popsułem twoje relacje z Harrym. Słuchaj. Mogę sobie tylko wyobrazić co się dzieje w twoim sercu. Wiem co do mnie czujesz, to widać w twoich oczach. Ale wiem też co czujesz do Harrego. On cię potrzebuje, on nie widzi świata poza tobą. Przyjaźnimy się z nim od bardzo dawna, a nie wiedziałem, że on może oszaleć tak bardzo na punkcie dziewczyny. To mój najlepszy przyjaciel i boję się, że przez to co zrobiłem, mogę go stracić- powiedział Niall po czym wziął rękę Martyny i przyłożył sobie do serca.
-A ty nie wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać?-zapytał szeptem Louis, który nieoczekiwanie znalazł się za mną
-Nie wiedziałem, że za mną idziesz-odszepnąłem
-Poszedłem za tobą, żebyś znów nie narobił głupot-wyszeptał Louis i lekko trącił moją opadającą na czoło grzywkę- czas już, żebyś tam poszedł-dodał po chwili
*z perspektywy Martyny*
Zobaczyłam jak Harry trochę speszony wychodzi zza krzaków. Pośpiesznie odsunęłam rękę z piersi Nialla. Bałam się, że pomyśli, że między nami znów mogło do czegoś dojść. Czy naprawdę całą moją miłość jaką darzę ich oboje widać w moich oczach?
Szczerze? Chciałabym, żeby to wszystko się już zakończyło. Żeby wszystko było wyjaśnione i żeby mogłam znów poczuć jak Harry otacza mnie swoimi opiekuńczymi ramionami. Moje rozważania zostały jednak przerwane przez słowa loczka.
-Niall musimy porozmawiać-powiedział dosyć surowym tonem- na osobności-dodał spoglądając na mnie więc wstałam i udałam się w kierunku domku na drzewie Harrego.
*z perspektywy Nialla*
Trochę przeraziła mnie mina Harrego. Wyglądał choćby chciał mnie zabić wzrokiem. Usiadł obok mnie na pomoście.
-Wiesz, że źle zrobiłeś prawda?-zapytał po chwili
-Tak. Wiem to i przepraszam cię za to, że przeze mnie cierpiałeś. Nie wiem czy nadal mnie uważasz za swojego przyjaciela, ale dla mnie to się nigdy nie zmieni. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, że tyle namieszałem- odrzekłem- Bo widzisz gdyby w miłości było tak jak w siatkówce, gdyby ktoś krzyknął "moja" to reszta by się odsunęła. Niestety tak nie jest-dodałem po chwili
-Właściwie to już ci przebaczyłem, tylko nie rób tego więcej-powiedział loczek i objął mnie ramieniem, a jego twarz nagle się rozpromieniła.
*z perspektywy Martyny*
Siedziałam sobie na małej kanapie w domku na drzewie Harrego, kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi na górę po drabince. Po chwili w drzwiach stanął loczek. Wyglądał na szczęśliwego. Uśmiechnął się do mnie. Podszedł i pocałował mnie delikatnie w usta. Następnie odsunął się nieznacznie, a jego mina trochę spoważniała.
-Słuchaj, czy ty mnie kochasz?-zapytał nieśmiało
Uznałam to za głupie pytanie, równie dobrze mógł się mnie zapytać po co oddycham.
10 komentarzy do kolejnego rozdziału :) Przepraszam, że tak dawno nie pisałam, ale byłam trochę zajęta...ale teraz wreszcie wakacje i będe miała czas, żeby pisać :]
*z perspektywy Harrego*
Jestem niepewny. Nie wiem czy pomiędzy zostawionych sam na sam- Niallem i Martyną znów do czegoś nie dojdzie. Po wydarzeniach z ostatnich kilku dni nie ufam jej tak jak dawniej. Owszem kocham ją bardzo, właściwie najbardziej na świecie, ale zwyczajnie jestem zazdrosny. Na początku trudno było mi przyznać się przed samym sobą do tego uczucia. Odkąd poznałem Martynę odkryłem u siebie cechy, których dotąd nie zauważałem. Przed jej poznaniem, byłem jak badboy. Nie szukałem na stałe dziewczyny, tylko na jedną noc. Byłem tak zwanym łamaczem serc. Wiele dziewczyn przeze mnie cierpiało. Ale z Martyną jest tak jakoś inaczej. Przy niej staję się opiekuńczy, bardzo czuły, romantyczny. Louis ciągle mi powtarza, żebym nigdy jej nie opuszczał, bo ona sprawia, że jestem lepszym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Nagle Louis przerwał moje rozważania.
-Słuchaj Harry, myślę że powinieneś już pójść do Martyny. Na razie nie wolno im dawać zbyt długiego czasu sam na sam-powiedział nadzwyczaj spokojnie
Pośpiesznie założyłem buty i wyszedłem. Szedłem nierówną, wydeptaną ścieżką, na której Martyna zawsze rozkoszuje się zapachami i wyglądem lasu. Kiedy dotarłem nad jeziorko zobaczyłem, że na niewielkim pomoście siedzi Niall z Martyną. Pośpiesznie ukryłem się w krzakach i zacząłem podsłuchiwać.
-Tak wiem. Namieszałem. Masz prawo być na mnie zła. Popsułem twoje relacje z Harrym. Słuchaj. Mogę sobie tylko wyobrazić co się dzieje w twoim sercu. Wiem co do mnie czujesz, to widać w twoich oczach. Ale wiem też co czujesz do Harrego. On cię potrzebuje, on nie widzi świata poza tobą. Przyjaźnimy się z nim od bardzo dawna, a nie wiedziałem, że on może oszaleć tak bardzo na punkcie dziewczyny. To mój najlepszy przyjaciel i boję się, że przez to co zrobiłem, mogę go stracić- powiedział Niall po czym wziął rękę Martyny i przyłożył sobie do serca.
-A ty nie wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać?-zapytał szeptem Louis, który nieoczekiwanie znalazł się za mną
-Nie wiedziałem, że za mną idziesz-odszepnąłem
-Poszedłem za tobą, żebyś znów nie narobił głupot-wyszeptał Louis i lekko trącił moją opadającą na czoło grzywkę- czas już, żebyś tam poszedł-dodał po chwili
*z perspektywy Martyny*
Zobaczyłam jak Harry trochę speszony wychodzi zza krzaków. Pośpiesznie odsunęłam rękę z piersi Nialla. Bałam się, że pomyśli, że między nami znów mogło do czegoś dojść. Czy naprawdę całą moją miłość jaką darzę ich oboje widać w moich oczach?
Szczerze? Chciałabym, żeby to wszystko się już zakończyło. Żeby wszystko było wyjaśnione i żeby mogłam znów poczuć jak Harry otacza mnie swoimi opiekuńczymi ramionami. Moje rozważania zostały jednak przerwane przez słowa loczka.
-Niall musimy porozmawiać-powiedział dosyć surowym tonem- na osobności-dodał spoglądając na mnie więc wstałam i udałam się w kierunku domku na drzewie Harrego.
*z perspektywy Nialla*
Trochę przeraziła mnie mina Harrego. Wyglądał choćby chciał mnie zabić wzrokiem. Usiadł obok mnie na pomoście.
-Wiesz, że źle zrobiłeś prawda?-zapytał po chwili
-Tak. Wiem to i przepraszam cię za to, że przeze mnie cierpiałeś. Nie wiem czy nadal mnie uważasz za swojego przyjaciela, ale dla mnie to się nigdy nie zmieni. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, że tyle namieszałem- odrzekłem- Bo widzisz gdyby w miłości było tak jak w siatkówce, gdyby ktoś krzyknął "moja" to reszta by się odsunęła. Niestety tak nie jest-dodałem po chwili
-Właściwie to już ci przebaczyłem, tylko nie rób tego więcej-powiedział loczek i objął mnie ramieniem, a jego twarz nagle się rozpromieniła.
*z perspektywy Martyny*
Siedziałam sobie na małej kanapie w domku na drzewie Harrego, kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi na górę po drabince. Po chwili w drzwiach stanął loczek. Wyglądał na szczęśliwego. Uśmiechnął się do mnie. Podszedł i pocałował mnie delikatnie w usta. Następnie odsunął się nieznacznie, a jego mina trochę spoważniała.
-Słuchaj, czy ty mnie kochasz?-zapytał nieśmiało
Uznałam to za głupie pytanie, równie dobrze mógł się mnie zapytać po co oddycham.
10 komentarzy do kolejnego rozdziału :) Przepraszam, że tak dawno nie pisałam, ale byłam trochę zajęta...ale teraz wreszcie wakacje i będe miała czas, żeby pisać :]
niedziela, 17 czerwca 2012
Spotkanie.
#9
*z perspektywy Harrego*
Cóż. Co serce pokochało rozum nigdy nie wymaże. Według polecenia Louisa poszedłem na górę do swojego pokoju. Z moich policzków spływały co raz to nowe łzy. Nie wiedziałem, że jestem zdolny wypłakać ich tyle. Położyłem się na łóżku. Nie przestawałem płakać co z czasem przeszło w głośniejsze szlochanie a następnie w bardzo głośne łkanie, którego nie umiałem powstrzymać. Nie da się opisać bólu, który czułem. Chciało mi się krzyczeć i bić. Nigdy nie znałem u siebie takich cech. Najbardziej boje się, że stracę Martynę. Po za Louisem jest ona najważniejszą osobą w moim życiu. Miłości do niej nie da się opisać słowami. Może zbyt rzadko okazywałem jej swoje uczucia? Ale kiedy trzymam ją w swoich ramionach to czuję, że trzymam cały swój świat. Ona nie wie o tym, ale przy niej rana w moim sercu po tym jak zraniła mnie moja była dziewczyna- Caroline Hall- powoli się goi. Ona zupełnie nie zna tej historii. Było wtedy lato. Byliśmy razem dokładnie rok. W dzień naszej rocznicy kupiłem duży bukiet róż. Zarezerwowałem miejsca na kolację w drogiej restauracji. Poszedłem do jej domu. Zapukałem do drzwi. Ku mojemu zdumieniu otwarł mi wtedy wysoki brunet z zielonymi oczami. Był w samych bokserkach. Zapytałem się go ze złością gdzie Caroline. Odpowiedział, że śpi na górze. Wściekłem się, odepchnąłem bruneta i pobiegłem do jej pokoju. Ujrzałem ją siedzącą na łóżku, w samym staniku i majtkach ledwo zakrywających ją. Powitała mnie chłodno. Już wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak. Wiedziałem, że coś zaszło między nią a brunetem. Ona rzuciła tylko krótkie "myślałam, że wiesz że to już koniec". Strasznie chciało mi się wtedy płakać. Wychodząc wepchnąłem duży bukiet róż w ręce zdziwionego bruneta. Tak zakończyła się moja historia z Caroline. A ona miesiąc później przeprowadziła się do Polski.
*z perspektywy narratora*
Martyna wiedziała, że rozmowa pomiędzy nią, Niallem i Harrym nie będzie łatwa. Wiedziała, że może dojść do sprzeczek i niespodziewanych zwrotów akcji. Tego się strasznie bała. Po tym co Louis jej powiedział trochę zmieniło jej się zdanie o Harrym. Od początku wiedziała, że on i Lou są najlepszymi przyjaciółmi i zwierzają się sobie ale nie podejrzewała, że loczek mógł do niej coś takiego czuć. Ona czuła do niego to samo. Czuła też to to Nialla. Właśnie w tym leżał problem.
Nie wiedziała co ma robić. Wolała nie dopuścić do rozmowy między nimi trzema. Wychodziła już z domu chłopaków. Jednak zatrzymała się przy drzwiach. Zastanawiała się ile może stracić zostawiając Harrego.
-Dużo stracisz-powiedział Lou jakby odgadując jej myśli
Martyna spojrzała się na niego mokrymi od płaczu oczyma.
-Wiedz, że cokolwiek zrobisz on i tak zawsze będzie cię kochał-powiedział Louis z łzami w oczach
Dziewczyna przytuliła się mocno do niego.
Zaczęła powoli i cicho wchodzić po schodach co chwila zastanawiając się czy dobrze robi. Podeszła pod drzwi pokoju z którego co chwila dochodziło tłumione szlochanie loczka. Powoli weszła. Chłopak podniósł swoje czerwone i zapłakane oczy w jej stronę. Dziewczyna podeszła do niego. Harry wstał. Nagle oboje wskoczyli sobie w ramiona a ich usta połączyły się w długim, namiętnym pocałunku.
-Przepraszam-wyjąkała ze łzami w oczach dziewczyna-ty będziesz dla mnie zawsze najważniejszy. Bez względu na wszystko-dodała płaczliwym tonem
Usiedli razem na kanapie. Dziewczyna była wtulona w pierś chłopaka.
-Już mi nie uciekniesz-powiedział żartobliwym tonem chłopak z jeszcze czerwonymi oczyma
W głowie Martyny kłębiło się wiele myśli. Chciała przepraszać i błagać Harrego o wybaczenie.
-Oh jak wy słodko wyglądacie- żartował i śmiał się Louis, który nieoczekiwanie znalazł się w pokoju Harrego.
Wszyscy się śmiali. Nagle Lou spoważniał.
-Wiecie musimy razem porozmawiać. Jest jeszcze jeden problem. Harry ty jeszcze o tym nie wiesz ale niedawno Niall napisał o spotkanie do Martyny. Myślę, że powinniście porozmawiać z nim osobno. On na to zasługuje. Nie zapominajcie o tym, że on też jest naszym przyjacielem. Nie ważne co zrobił.-powiedział stanowczo Louis
Zapadła melancholijna cisza, pełna rozmyślań. W końcu odezwała się dziewczyna:
-Myślę, że Lou ma rację. Ja pierwsza z nim porozmawiam. Spotkajmy się za pół godziny nad jeziorkiem niedaleko twojego domku na drzewie Harry.
Następnie poszła w to miejsce. Była strasznie nerwowa jednak zapach i wygląd lasu zawsze ją uspakajał. Szła szybko nierówną, wydeptaną, leśną ścieżką. W końcu dotarła nad umówione jeziorko i spostrzegła, że blondyn już siedzi na małym pomoście. Dziewczyna usiadła obok niego. Po krótkiej chwili chłopak odezwał się:
-Przepraszam za to, że namieszałem. Cokolwiek zrobiłem nie chciałem, żebyś przeze mnie cierpiała. Nie chciałem wcale też zrobić Harremu na złość. To mój przyjaciel.-zatrzymał się na chwilę jakby się zastanawiając nad tym co miał zaraz powiedzieć- Po prostu wiedz, że cię kocham-dodał po chwili
Dziewczynie oczy zaszły łzami. Znów miała wątpliwości co do swojego wyboru.
8 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Chciałabym wam też podziękować za tyle wejść na bloga i miłe komentarze ♥
*z perspektywy Harrego*
Cóż. Co serce pokochało rozum nigdy nie wymaże. Według polecenia Louisa poszedłem na górę do swojego pokoju. Z moich policzków spływały co raz to nowe łzy. Nie wiedziałem, że jestem zdolny wypłakać ich tyle. Położyłem się na łóżku. Nie przestawałem płakać co z czasem przeszło w głośniejsze szlochanie a następnie w bardzo głośne łkanie, którego nie umiałem powstrzymać. Nie da się opisać bólu, który czułem. Chciało mi się krzyczeć i bić. Nigdy nie znałem u siebie takich cech. Najbardziej boje się, że stracę Martynę. Po za Louisem jest ona najważniejszą osobą w moim życiu. Miłości do niej nie da się opisać słowami. Może zbyt rzadko okazywałem jej swoje uczucia? Ale kiedy trzymam ją w swoich ramionach to czuję, że trzymam cały swój świat. Ona nie wie o tym, ale przy niej rana w moim sercu po tym jak zraniła mnie moja była dziewczyna- Caroline Hall- powoli się goi. Ona zupełnie nie zna tej historii. Było wtedy lato. Byliśmy razem dokładnie rok. W dzień naszej rocznicy kupiłem duży bukiet róż. Zarezerwowałem miejsca na kolację w drogiej restauracji. Poszedłem do jej domu. Zapukałem do drzwi. Ku mojemu zdumieniu otwarł mi wtedy wysoki brunet z zielonymi oczami. Był w samych bokserkach. Zapytałem się go ze złością gdzie Caroline. Odpowiedział, że śpi na górze. Wściekłem się, odepchnąłem bruneta i pobiegłem do jej pokoju. Ujrzałem ją siedzącą na łóżku, w samym staniku i majtkach ledwo zakrywających ją. Powitała mnie chłodno. Już wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak. Wiedziałem, że coś zaszło między nią a brunetem. Ona rzuciła tylko krótkie "myślałam, że wiesz że to już koniec". Strasznie chciało mi się wtedy płakać. Wychodząc wepchnąłem duży bukiet róż w ręce zdziwionego bruneta. Tak zakończyła się moja historia z Caroline. A ona miesiąc później przeprowadziła się do Polski.
*z perspektywy narratora*
Martyna wiedziała, że rozmowa pomiędzy nią, Niallem i Harrym nie będzie łatwa. Wiedziała, że może dojść do sprzeczek i niespodziewanych zwrotów akcji. Tego się strasznie bała. Po tym co Louis jej powiedział trochę zmieniło jej się zdanie o Harrym. Od początku wiedziała, że on i Lou są najlepszymi przyjaciółmi i zwierzają się sobie ale nie podejrzewała, że loczek mógł do niej coś takiego czuć. Ona czuła do niego to samo. Czuła też to to Nialla. Właśnie w tym leżał problem.
Nie wiedziała co ma robić. Wolała nie dopuścić do rozmowy między nimi trzema. Wychodziła już z domu chłopaków. Jednak zatrzymała się przy drzwiach. Zastanawiała się ile może stracić zostawiając Harrego.
-Dużo stracisz-powiedział Lou jakby odgadując jej myśli
Martyna spojrzała się na niego mokrymi od płaczu oczyma.
-Wiedz, że cokolwiek zrobisz on i tak zawsze będzie cię kochał-powiedział Louis z łzami w oczach
Dziewczyna przytuliła się mocno do niego.
Zaczęła powoli i cicho wchodzić po schodach co chwila zastanawiając się czy dobrze robi. Podeszła pod drzwi pokoju z którego co chwila dochodziło tłumione szlochanie loczka. Powoli weszła. Chłopak podniósł swoje czerwone i zapłakane oczy w jej stronę. Dziewczyna podeszła do niego. Harry wstał. Nagle oboje wskoczyli sobie w ramiona a ich usta połączyły się w długim, namiętnym pocałunku.
-Przepraszam-wyjąkała ze łzami w oczach dziewczyna-ty będziesz dla mnie zawsze najważniejszy. Bez względu na wszystko-dodała płaczliwym tonem
Usiedli razem na kanapie. Dziewczyna była wtulona w pierś chłopaka.
-Już mi nie uciekniesz-powiedział żartobliwym tonem chłopak z jeszcze czerwonymi oczyma
W głowie Martyny kłębiło się wiele myśli. Chciała przepraszać i błagać Harrego o wybaczenie.
-Oh jak wy słodko wyglądacie- żartował i śmiał się Louis, który nieoczekiwanie znalazł się w pokoju Harrego.
Wszyscy się śmiali. Nagle Lou spoważniał.
-Wiecie musimy razem porozmawiać. Jest jeszcze jeden problem. Harry ty jeszcze o tym nie wiesz ale niedawno Niall napisał o spotkanie do Martyny. Myślę, że powinniście porozmawiać z nim osobno. On na to zasługuje. Nie zapominajcie o tym, że on też jest naszym przyjacielem. Nie ważne co zrobił.-powiedział stanowczo Louis
Zapadła melancholijna cisza, pełna rozmyślań. W końcu odezwała się dziewczyna:
-Myślę, że Lou ma rację. Ja pierwsza z nim porozmawiam. Spotkajmy się za pół godziny nad jeziorkiem niedaleko twojego domku na drzewie Harry.
Następnie poszła w to miejsce. Była strasznie nerwowa jednak zapach i wygląd lasu zawsze ją uspakajał. Szła szybko nierówną, wydeptaną, leśną ścieżką. W końcu dotarła nad umówione jeziorko i spostrzegła, że blondyn już siedzi na małym pomoście. Dziewczyna usiadła obok niego. Po krótkiej chwili chłopak odezwał się:
-Przepraszam za to, że namieszałem. Cokolwiek zrobiłem nie chciałem, żebyś przeze mnie cierpiała. Nie chciałem wcale też zrobić Harremu na złość. To mój przyjaciel.-zatrzymał się na chwilę jakby się zastanawiając nad tym co miał zaraz powiedzieć- Po prostu wiedz, że cię kocham-dodał po chwili
Dziewczynie oczy zaszły łzami. Znów miała wątpliwości co do swojego wyboru.
8 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Chciałabym wam też podziękować za tyle wejść na bloga i miłe komentarze ♥
środa, 13 czerwca 2012
Stracone zaufanie.
#8
*z perspektywy Harrego*
Kiedy biegłem kupić te cholerne lody nie wiedziałem, że to wszystko się tak skończy. Gdy tylko ujrzałem co się święci od razu przybiegłem pod pretekstem, że zapomniałem się zapytać ich jakie chcą smaki. Nie spodziewałem się takiego zachowania po Martynie, ale co najdziwniejsze nie jestem na nią zły. Ale na Nialla jestem okropnie wściekły. Nie wiem co on robi. Ponoć jesteśmy przyjaciółmi. Po całej tej sytuacji udawał zdziwionego jakby nic się nie stało. Podszedłem do niego i zacząłem wyzywać. Zaczęliśmy się ostro kłócić, chciałem go uderzyć jednak on schylił się. Usłyszałem, że Martyna rozmawia przez telefon z Louisem i błaga go, żeby przyszedł tu natychmiast. Była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Zacząłem siebie obwiniać, że to moja wina, a teraz reaguję zbyt ostro. Teraz to mi się chciało płakać. Szedłem na cofającego się tyłem, uspakajającego i przepraszającego mnie Nialla. Po chwili usłyszałem za sobą kroki.
-Harry chodźmy już. Proszę uspokój się-mówił nadzwyczaj spokojnie Louis i złapał mnie za barki
-A ty co? Też przeciwko mnie? Dobrze wiedzieć że wszyscy odwróciliście się ode mnie. Moja dziewczyna prawie całowała się z moim przyjacielem. A mój najlepszy przyjaciel próbuje mi wmówić, że nic się nie stało-krzyczałem rozpaczliwie a po moich policzkach zaczęły ściekać łzy
-Harry proszę. Ja wcale nie próbuję wmówić ci że nic się nie stało. Co się z tobą dzieje? Nie takiego cię poznałem-powiedział smutno Louis i przytulił mnie-chodźmy do naszego domu razem z Martyną. A ty Niall myślę, że powinieneś przejść się i zastanowić się nad paroma sprawami-dodał surowo
*z perspektywy narratora*
Niall usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Kiedy Martyna, Harry i Louis znacznie oddalili się od niego z jego oczu zaczęły spływać łzy. Drzemało w nim wielkie poczucie winy. Bał się, że może stracić swoich przyjaciół, którzy byli dla niego najważniejszymi ludźmi na świecie. Postanowił, że zdobędzie się wieczorem na rozmowę z Harrym i ustalą pewne sprawy.
Tymczasem Martyna, Harry i Louis dotarli do domu. Usadowili się na kanapie i zapanowała melancholijna, niezręczna cisza. Dziewczyna bała się odezwać, żeby nie wywołać kłótni. Louis cały czas siedział z miną typu poker-face. Z jego twarzy nie dało się odczytać żadnych emocji. Widać było, że jest myślami gdzie indziej. Za to wykazywał się ogromnym spokojem. Harry zaś był pogrążony w smutku i ocierał co raz to nowe łzy spływające z jego oczu. Chłopak wyglądał fatalnie. Miał całe czerwone oczy od płaczu. Z jego oczu nie dało się wyczytać czy bardziej jest pogrążony w smutku czy w wielkiej wściekłości.
-Harry-westchnął Lou i przytulił się do niego-proszę idź się przespać, to ci dobrze zrobi-dodał
Chłopak wstał i udał się do swojego pokoju na górze. Po czym położył się na swoim łóżku i załkał głośniej.
-Słuchaj myślę, że musimy porozmawiać-odezwał się nagle Louis zwracając się do Martyny
-Tak-westchnęła głęboko dziewczyna
-Jeśli chcemy znaleźć jakieś rozwiązanie z tej sytuacji to musisz być ze mną szczera. Tak więc powiedz mi co się wydarzyło między tobą a Niallem?-zapytał
-Właściwie do niczego nie doszło. Po prostu mogło dojść. Właściwie to doszło. A może nie. Prawie stykaliśmy się ustami. Harry przybiegł. Widział nas-jąkała się dziewczyna
Lou usiadł na kanapie koło Martyny i objął ją ramieniem.
-Wiesz, że Harry jest dla mnie kimś więcej niż najlepszym przyjacielem. Często odbywamy ze sobą szczere rozmowy. Może ty o tym nie wiesz, ale jesteś dla niego najważniejsza na świecie. W prawdzie nie znacie się długo, ale on cię pokochał bardziej niż kogokolwiek innego. Jesteś dla niego wszystkim. Całym światem. Nie umiem patrzeć jak on cierpi. Za każdym razem gdy zajdzie między wami drobna sprzeczka, przychodząc do domu, on płacze. Przykro mi jest patrzeć na coś takiego. Na jego ustach powinien zawsze gościć uśmiech. Nigdy nie powinien się smucić. Do czego zmierzam? Słuchaj. Wiem, że do Harrego czujesz to samo co on do ciebie. Wiem też co czujesz do Nialla i on do ciebie. Musisz zdecydować pomiędzy nimi. Nie możesz mieć ich obydwu. Widzę w twoich oczach wielką miłość do Nialla. Nie mam ci tego za złe. To również mój przyjaciel. On także oszalał na twoim punkcie. Ale widzę też jak bardzo kochasz Harrego. Proszę nie dokonaj złego wyboru. Nie chciałbym żeby Harry zrobił coś głupiego-zakończył swoją długą wypowiedź Louis, a z jego oczu można było odczytać ogromną miłość jaką darzy loczka.
W tym momencie uszom Martyny dotarł dźwięk przychodzącego na jej telefon sms'a. Dziewczyna spostrzegła, że widnieje na nim numer Nialla. Przeczytała wiadomość która brzmiała:
"Przepraszam. Nie chciałem. Nawet nie wiesz jak mi przykro. Proszę przyjdź razem z Harrym nad jeziorko niedaleko jego domku na drzewie. Musimy wyjaśnić sobie parę spraw."
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Właściwie ten rozdział nie mówi nam o niczym konkretnym, ale jest to taki krótki wstęp do kolejnego, który będzie ciekawy ;)
Kiedy biegłem kupić te cholerne lody nie wiedziałem, że to wszystko się tak skończy. Gdy tylko ujrzałem co się święci od razu przybiegłem pod pretekstem, że zapomniałem się zapytać ich jakie chcą smaki. Nie spodziewałem się takiego zachowania po Martynie, ale co najdziwniejsze nie jestem na nią zły. Ale na Nialla jestem okropnie wściekły. Nie wiem co on robi. Ponoć jesteśmy przyjaciółmi. Po całej tej sytuacji udawał zdziwionego jakby nic się nie stało. Podszedłem do niego i zacząłem wyzywać. Zaczęliśmy się ostro kłócić, chciałem go uderzyć jednak on schylił się. Usłyszałem, że Martyna rozmawia przez telefon z Louisem i błaga go, żeby przyszedł tu natychmiast. Była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Zacząłem siebie obwiniać, że to moja wina, a teraz reaguję zbyt ostro. Teraz to mi się chciało płakać. Szedłem na cofającego się tyłem, uspakajającego i przepraszającego mnie Nialla. Po chwili usłyszałem za sobą kroki.
-Harry chodźmy już. Proszę uspokój się-mówił nadzwyczaj spokojnie Louis i złapał mnie za barki
-A ty co? Też przeciwko mnie? Dobrze wiedzieć że wszyscy odwróciliście się ode mnie. Moja dziewczyna prawie całowała się z moim przyjacielem. A mój najlepszy przyjaciel próbuje mi wmówić, że nic się nie stało-krzyczałem rozpaczliwie a po moich policzkach zaczęły ściekać łzy
-Harry proszę. Ja wcale nie próbuję wmówić ci że nic się nie stało. Co się z tobą dzieje? Nie takiego cię poznałem-powiedział smutno Louis i przytulił mnie-chodźmy do naszego domu razem z Martyną. A ty Niall myślę, że powinieneś przejść się i zastanowić się nad paroma sprawami-dodał surowo
*z perspektywy narratora*
Niall usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Kiedy Martyna, Harry i Louis znacznie oddalili się od niego z jego oczu zaczęły spływać łzy. Drzemało w nim wielkie poczucie winy. Bał się, że może stracić swoich przyjaciół, którzy byli dla niego najważniejszymi ludźmi na świecie. Postanowił, że zdobędzie się wieczorem na rozmowę z Harrym i ustalą pewne sprawy.
Tymczasem Martyna, Harry i Louis dotarli do domu. Usadowili się na kanapie i zapanowała melancholijna, niezręczna cisza. Dziewczyna bała się odezwać, żeby nie wywołać kłótni. Louis cały czas siedział z miną typu poker-face. Z jego twarzy nie dało się odczytać żadnych emocji. Widać było, że jest myślami gdzie indziej. Za to wykazywał się ogromnym spokojem. Harry zaś był pogrążony w smutku i ocierał co raz to nowe łzy spływające z jego oczu. Chłopak wyglądał fatalnie. Miał całe czerwone oczy od płaczu. Z jego oczu nie dało się wyczytać czy bardziej jest pogrążony w smutku czy w wielkiej wściekłości.
-Harry-westchnął Lou i przytulił się do niego-proszę idź się przespać, to ci dobrze zrobi-dodał
Chłopak wstał i udał się do swojego pokoju na górze. Po czym położył się na swoim łóżku i załkał głośniej.
-Słuchaj myślę, że musimy porozmawiać-odezwał się nagle Louis zwracając się do Martyny
-Tak-westchnęła głęboko dziewczyna
-Jeśli chcemy znaleźć jakieś rozwiązanie z tej sytuacji to musisz być ze mną szczera. Tak więc powiedz mi co się wydarzyło między tobą a Niallem?-zapytał
-Właściwie do niczego nie doszło. Po prostu mogło dojść. Właściwie to doszło. A może nie. Prawie stykaliśmy się ustami. Harry przybiegł. Widział nas-jąkała się dziewczyna
Lou usiadł na kanapie koło Martyny i objął ją ramieniem.
-Wiesz, że Harry jest dla mnie kimś więcej niż najlepszym przyjacielem. Często odbywamy ze sobą szczere rozmowy. Może ty o tym nie wiesz, ale jesteś dla niego najważniejsza na świecie. W prawdzie nie znacie się długo, ale on cię pokochał bardziej niż kogokolwiek innego. Jesteś dla niego wszystkim. Całym światem. Nie umiem patrzeć jak on cierpi. Za każdym razem gdy zajdzie między wami drobna sprzeczka, przychodząc do domu, on płacze. Przykro mi jest patrzeć na coś takiego. Na jego ustach powinien zawsze gościć uśmiech. Nigdy nie powinien się smucić. Do czego zmierzam? Słuchaj. Wiem, że do Harrego czujesz to samo co on do ciebie. Wiem też co czujesz do Nialla i on do ciebie. Musisz zdecydować pomiędzy nimi. Nie możesz mieć ich obydwu. Widzę w twoich oczach wielką miłość do Nialla. Nie mam ci tego za złe. To również mój przyjaciel. On także oszalał na twoim punkcie. Ale widzę też jak bardzo kochasz Harrego. Proszę nie dokonaj złego wyboru. Nie chciałbym żeby Harry zrobił coś głupiego-zakończył swoją długą wypowiedź Louis, a z jego oczu można było odczytać ogromną miłość jaką darzy loczka.
W tym momencie uszom Martyny dotarł dźwięk przychodzącego na jej telefon sms'a. Dziewczyna spostrzegła, że widnieje na nim numer Nialla. Przeczytała wiadomość która brzmiała:
"Przepraszam. Nie chciałem. Nawet nie wiesz jak mi przykro. Proszę przyjdź razem z Harrym nad jeziorko niedaleko jego domku na drzewie. Musimy wyjaśnić sobie parę spraw."
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Właściwie ten rozdział nie mówi nam o niczym konkretnym, ale jest to taki krótki wstęp do kolejnego, który będzie ciekawy ;)
czwartek, 7 czerwca 2012
Pocałunek- przerwany.
#7
Martyna rozebrała buty i udała się na górę. Po policzkach zaczęły spływać jej słone łzy.
- A co jeśli Harry jest na mnie bardzo zły? Co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Przecież nie zrobiłam nic złego-wciąż rozmyślała dziewczyna
Poszła do łazienki, zmyła z siebie makijaż i ubrała się w swoją krótką piżamę. Następnie poszła do swojego pokoju i położyła się w swoim wielkim na dwie osoby miękkim, ciepłym łóżku i próbowała zasnąć. Jednak mijały godziny, a ona wciąż nie mogła spać. Chwyciła za swój telefon i wybrała numer Harrego. Już miała zadzwonić, ale postanowiła, że napisze tylko krótkiego sms'a. Nie wiedziała co napisać. Miała go przepraszać? Właściwie za co? Sama tego nie wiedziała, bo przecież między nią a Niallem do niczego nie doszło. To prawda, że mogło dojść, bo chłopak już chylił się do pocałunku, a ona nie odsunęła się. Nie chciała protestować. Na widok tego przeuroczego blondyna czuła, że umysł zatapia się jej w stan błogiej nieświadomości. Była w nim obłędnie zakochana.
W końcu zdobyła się na napisanie sms'a do Harrego o takiej treści:
"Przepraszam cię. Cokolwiek złego zrobiłam, nie chciałam, żebyś przeze mnie był smutny. Nie mogę zasnąć od trzech godzin. Chciałabym, żebyś był tu przy mnie. Kiedy jestem z tobą zapominam o wszystkim i liczysz się tylko ty. Wiedz, że jesteś osobą najważniejszą w moim życiu."
Pisząc to miała łzy w oczach. Tak bardzo go kochała. Chciała, żeby on już zawsze był przy niej. Parę minut po wysłaniu tej wiadomości, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna zdziwiona poszła otworzyć. Ku jej zdumieniu w drzwiach zobaczyła zapłakanego Harrego. Chłopak nic nie mówił. Wszedł do środka i przytulił się do dziewczyny jak najmocniej umiał.
-Przepraszam-wyszeptał-nie powinienem być taki. Nie chciałem, żebyś przeze mnie martwiła się. Po prostu kocham cię i jestem o ciebie zazdrosny
Już nic nie mówili tylko poszli do pokoju dziewczyny na górze i zasnęli w jej wielkim łóżku.
Rano Martyna obudziła się w objęciach Harrego. Tak słodko spał, więc uznała, że nie pójdą dziś do szkoły.
Nie chciała go budzić, więc delikatnie zdjęła z siebie jego rękę i ułożyła ją na swojej poduszce.
Poszła do łazienki i umyła zęby. Następnie zeszła na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili za sobą usłyszała kroki.
-Muszę ci powiedzieć, że twoje nogi w tej krótkiej piżamce wyglądają nadzwyczaj seksownie-powiedział Harry z łobuzerskim uśmiechem
-Jak się cieszę, że cię widzę-odparła ironicznie Martyna
-To co dzisiaj robimy kochanie?-Podszedł od tyłu do dziewczyny i objął ją w talii
-Może po prostu po śniadaniu pójdziemy do parku?-zapytała
-Jeśli ty będziesz ze mną, to mogę iść wszędzie-odparł i uśmiechnął się uwodzicielsko
Wreszcie zasiedli do śniadania. Kiedy już je zjedli Martyna poszła na górę przebrać się. Wybrała ten zestaw: klik i zrobiła bardzo delikatny makijaż.
Kiedy dziewczyna była jeszcze w łazience usłyszała, że ktoś zapukał do drzwi, a chwilę później jej uszu dobiegł dźwięk kłótni. W pośpiechu zeszła na dół. Ku jej zdziwieniu w drzwiach stał Niall i razem z Harrym kłócili się o coś.
-Właśnie mówiłem Niallowi, że jesteś zajęta ponieważ umówiłaś się dziś ze mną, gdyż to ja jestem twoim CHŁOPAKIEM-zwracając się do Martyny, Harry zaczął recytować to zdanie kładąc duży nacisk na ostatnie słowo
-O cześć Niall-powiedziała dziewczyna jakby ignorując słowa Harrego
-Hej-uśmiechnął się blondyn najszerzej jak umiał odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby-przyszedłem zapytać czy może nie poszłabyś ze mną na spacer-dodał po chwili
-Czy nie słyszałeś tego co przed......-zaczął Harry jednak Martyna przerwała mu
-To się świetnie składa, my właśnie mieliśmy wybierać się do parku, może pójdziesz z nami?-zapytała
-Chętnie-rzekł Niall a w jego oczach Martyna ujrzała jakby iskierki
Razem wyszli z domu. Loczek nie wyglądał na zadowolonego. Za to blondas w towarzystwie Martyny wyglądał jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Szli nierówną, wydeptaną ścieżką prowadzącą do parku. Niall cały czas trzymał się blisko Martyny, jednak Harry widząc to co chwila posyłał mu gniewne spojrzenia.
Kiedy wreszcie doszli do parku usiedli na ławce pod wielką wierzbą, maczającą końcówki swoich gałęzi w stawie. Nagle loczek zauważył podjeżdżającą budkę z lodami po drugiej stronie stawu. Pobiegł szybko w jej stronę i zawołał, że kupi lody wszystkim.
Martyna i Niall wstali.
-Wiesz. Miałem powiedzieć ci to podczas naszego pierwszego spotkania, ale masz oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałem-wyszeptał chłopak
Zaczął przybliżać się do dziewczyny. Jego twarz była tak blisko jej twarzy, że prawie stykali się ustami. Martyna czuła jego oddech na sobie.
Rozkoszowała się jego upajającym zapachem.
Niall pochylił się znacznie. Ich usta już miały się zetknąć w delikatnym pocałunku, kiedy nagle przybiegł Harry. Oboje odskoczyli od siebie natychmiast.
-Zapomniałem się was zapytać jakie chcecie smaki lodów- powiedział zdyszany, a gdyby jego wzrok mógł zabijać to Niall już dawno by nie żył.
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :]
Martyna rozebrała buty i udała się na górę. Po policzkach zaczęły spływać jej słone łzy.
- A co jeśli Harry jest na mnie bardzo zły? Co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Przecież nie zrobiłam nic złego-wciąż rozmyślała dziewczyna
Poszła do łazienki, zmyła z siebie makijaż i ubrała się w swoją krótką piżamę. Następnie poszła do swojego pokoju i położyła się w swoim wielkim na dwie osoby miękkim, ciepłym łóżku i próbowała zasnąć. Jednak mijały godziny, a ona wciąż nie mogła spać. Chwyciła za swój telefon i wybrała numer Harrego. Już miała zadzwonić, ale postanowiła, że napisze tylko krótkiego sms'a. Nie wiedziała co napisać. Miała go przepraszać? Właściwie za co? Sama tego nie wiedziała, bo przecież między nią a Niallem do niczego nie doszło. To prawda, że mogło dojść, bo chłopak już chylił się do pocałunku, a ona nie odsunęła się. Nie chciała protestować. Na widok tego przeuroczego blondyna czuła, że umysł zatapia się jej w stan błogiej nieświadomości. Była w nim obłędnie zakochana.
W końcu zdobyła się na napisanie sms'a do Harrego o takiej treści:
"Przepraszam cię. Cokolwiek złego zrobiłam, nie chciałam, żebyś przeze mnie był smutny. Nie mogę zasnąć od trzech godzin. Chciałabym, żebyś był tu przy mnie. Kiedy jestem z tobą zapominam o wszystkim i liczysz się tylko ty. Wiedz, że jesteś osobą najważniejszą w moim życiu."
Pisząc to miała łzy w oczach. Tak bardzo go kochała. Chciała, żeby on już zawsze był przy niej. Parę minut po wysłaniu tej wiadomości, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna zdziwiona poszła otworzyć. Ku jej zdumieniu w drzwiach zobaczyła zapłakanego Harrego. Chłopak nic nie mówił. Wszedł do środka i przytulił się do dziewczyny jak najmocniej umiał.
-Przepraszam-wyszeptał-nie powinienem być taki. Nie chciałem, żebyś przeze mnie martwiła się. Po prostu kocham cię i jestem o ciebie zazdrosny
Już nic nie mówili tylko poszli do pokoju dziewczyny na górze i zasnęli w jej wielkim łóżku.
Rano Martyna obudziła się w objęciach Harrego. Tak słodko spał, więc uznała, że nie pójdą dziś do szkoły.
Nie chciała go budzić, więc delikatnie zdjęła z siebie jego rękę i ułożyła ją na swojej poduszce.
Poszła do łazienki i umyła zęby. Następnie zeszła na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili za sobą usłyszała kroki.
-Muszę ci powiedzieć, że twoje nogi w tej krótkiej piżamce wyglądają nadzwyczaj seksownie-powiedział Harry z łobuzerskim uśmiechem
-Jak się cieszę, że cię widzę-odparła ironicznie Martyna
-To co dzisiaj robimy kochanie?-Podszedł od tyłu do dziewczyny i objął ją w talii
-Może po prostu po śniadaniu pójdziemy do parku?-zapytała
-Jeśli ty będziesz ze mną, to mogę iść wszędzie-odparł i uśmiechnął się uwodzicielsko
Wreszcie zasiedli do śniadania. Kiedy już je zjedli Martyna poszła na górę przebrać się. Wybrała ten zestaw: klik i zrobiła bardzo delikatny makijaż.
Kiedy dziewczyna była jeszcze w łazience usłyszała, że ktoś zapukał do drzwi, a chwilę później jej uszu dobiegł dźwięk kłótni. W pośpiechu zeszła na dół. Ku jej zdziwieniu w drzwiach stał Niall i razem z Harrym kłócili się o coś.
-Właśnie mówiłem Niallowi, że jesteś zajęta ponieważ umówiłaś się dziś ze mną, gdyż to ja jestem twoim CHŁOPAKIEM-zwracając się do Martyny, Harry zaczął recytować to zdanie kładąc duży nacisk na ostatnie słowo
-O cześć Niall-powiedziała dziewczyna jakby ignorując słowa Harrego
-Hej-uśmiechnął się blondyn najszerzej jak umiał odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby-przyszedłem zapytać czy może nie poszłabyś ze mną na spacer-dodał po chwili
-Czy nie słyszałeś tego co przed......-zaczął Harry jednak Martyna przerwała mu
-To się świetnie składa, my właśnie mieliśmy wybierać się do parku, może pójdziesz z nami?-zapytała
-Chętnie-rzekł Niall a w jego oczach Martyna ujrzała jakby iskierki
Razem wyszli z domu. Loczek nie wyglądał na zadowolonego. Za to blondas w towarzystwie Martyny wyglądał jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Szli nierówną, wydeptaną ścieżką prowadzącą do parku. Niall cały czas trzymał się blisko Martyny, jednak Harry widząc to co chwila posyłał mu gniewne spojrzenia.
Kiedy wreszcie doszli do parku usiedli na ławce pod wielką wierzbą, maczającą końcówki swoich gałęzi w stawie. Nagle loczek zauważył podjeżdżającą budkę z lodami po drugiej stronie stawu. Pobiegł szybko w jej stronę i zawołał, że kupi lody wszystkim.
Martyna i Niall wstali.
-Wiesz. Miałem powiedzieć ci to podczas naszego pierwszego spotkania, ale masz oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałem-wyszeptał chłopak
Zaczął przybliżać się do dziewczyny. Jego twarz była tak blisko jej twarzy, że prawie stykali się ustami. Martyna czuła jego oddech na sobie.
Rozkoszowała się jego upajającym zapachem.
Niall pochylił się znacznie. Ich usta już miały się zetknąć w delikatnym pocałunku, kiedy nagle przybiegł Harry. Oboje odskoczyli od siebie natychmiast.
-Zapomniałem się was zapytać jakie chcecie smaki lodów- powiedział zdyszany, a gdyby jego wzrok mógł zabijać to Niall już dawno by nie żył.
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :]
środa, 6 czerwca 2012
Dziękuje ♥
Witajcie :)
Chciałabym wam podziękować wam za ponad tysiąc wejść na mojego bloga oraz za dodane komentarze :]
Miło jest wiedzieć, że ktoś wgl to czyta. Od czasu do czasu może będą pojawiać się tu imaginy, jednak nie jestem w tym tak dobra jak w pisaniu opowiadania. Chciałabym również dodawać inne posty niż tylko i wyłącznie kolejne rozdziały. Mam dosyć sporo pomysłów na różne rzeczy na tym blogu, nie wiadomo czy jakikolwiek wejdzie w życie, ponieważ cały czas borykam się z problemem braku czasu...
Myślę, że jeszcze dziś dodam kolejny rozdział opowiadania, ale to zależy od wielu czynników.
Uwielbiam złote myśli Malika, więc dodam kilka z tych, które podobają mi się najbardziej ♥
"Rzeczy się zmieniają, ludzie się zmieniają, ale ty zawsze bądź sobą zostań prawdziwy dla siebie i nigdy nie....poświęcaj siebie dla kogoś" ~Zayn Malik
"Nie nazywaj dziewczyny flirciarą, jeśli tylko jest miła i nie mów o niej, że ma obsesję, jeśli ona po prostu jest zakochana" ~Zayn Malik
"Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei" ~Zayn Malik
"Miłość jest wtedy, gdy jesteś przy kimś i on sprawia że jesteś szczęśliwy" ~Zayn Malik
"Nic nie dzieje się bez przyczyny, zrozum to i ruszaj przed siebie. Nie bądź zły albo smutny przez to co się dzieje, ciesz się z tego co może się wydarzyć" ~Zayn Malik
Chciałabym wam podziękować wam za ponad tysiąc wejść na mojego bloga oraz za dodane komentarze :]Miło jest wiedzieć, że ktoś wgl to czyta. Od czasu do czasu może będą pojawiać się tu imaginy, jednak nie jestem w tym tak dobra jak w pisaniu opowiadania. Chciałabym również dodawać inne posty niż tylko i wyłącznie kolejne rozdziały. Mam dosyć sporo pomysłów na różne rzeczy na tym blogu, nie wiadomo czy jakikolwiek wejdzie w życie, ponieważ cały czas borykam się z problemem braku czasu...
Myślę, że jeszcze dziś dodam kolejny rozdział opowiadania, ale to zależy od wielu czynników.
Uwielbiam złote myśli Malika, więc dodam kilka z tych, które podobają mi się najbardziej ♥
"Rzeczy się zmieniają, ludzie się zmieniają, ale ty zawsze bądź sobą zostań prawdziwy dla siebie i nigdy nie....poświęcaj siebie dla kogoś" ~Zayn Malik
"Nie nazywaj dziewczyny flirciarą, jeśli tylko jest miła i nie mów o niej, że ma obsesję, jeśli ona po prostu jest zakochana" ~Zayn Malik
"Nie ważne jak życie jest ciężkie, nie trać nadziei" ~Zayn Malik
"Miłość jest wtedy, gdy jesteś przy kimś i on sprawia że jesteś szczęśliwy" ~Zayn Malik
"Nic nie dzieje się bez przyczyny, zrozum to i ruszaj przed siebie. Nie bądź zły albo smutny przez to co się dzieje, ciesz się z tego co może się wydarzyć" ~Zayn Malik
niedziela, 3 czerwca 2012
Nowi znajomi i nowa miłość.
#6
Po tym pytaniu Harrego nastała niezręczna cisza, podczas której Martyna miała odwrócony wzrok. Jednak po chwili odezwała się.
-A więc nie pociągam cię w ten sposób?-zapytała
-Oh oczywiście, że pragnę cię w ten sposób, jednak postanowiłem najpierw się ciebie zapytać, czy jesteś pewna tego, żebyś potem nie żałowała...-odpowiedział
-Wiesz co chyba masz rację. W takim razie ja już pójdę spać. Dobranoc.-odpowiedziała złośliwie Martyna
-Eh wiedziałem, że i tak mnie źle zrozumiesz. No to chyba pierwszą kłótnię od kiedy jesteśmy razem mamy już za sobą-powiedział Harry
Chłopak próbował przytulić się do leżącej na łóżku dziewczyny, jednak ona odepchnęła go. Chciała poleżeć sama i przemyśleć to. Oboje zasnęli plecami do siebie.
Rano Martyna obudziła się w znacznie lepszym humorze niż wczoraj. Spostrzegła, że Harry wciąż jeszcze słodko śpi. Delikatnie pocałowała go w usta. Pod wpływem tego chłopak obudził się.
-Przepraszam, nie chciałam cię obudzić-wyszeptała mu do ucha dziewczyna
-Możesz mnie budzić codziennie, o każdej godzinie, byle byś robiła to w ten sposób-powiedział szeptem chłopak
Ich usta znów połączyły się w delikatnym pocałunku.
-Właściwie miałem powiedzieć ci to wczoraj, ale zapomniałem-powiedział Harry-Czy masz ochotę poznać moich przyjaciół z dawnego zespołu? Przyjeżdżają dzisiaj-zapytał uśmiechając się
-Tak, a o której przyjeżdżają?-zapytała
-Hmmm...Właściwie to powinni być tu za pół godziny-odpowiedział i zaśmiał się
-Ale ja muszę wziąć prysznic, przebrać i umalować się od nowa-powiedziała Martyna
Po tych słowach zaczęli pakować swoje rzeczy. Następnie szybkim krokiem ruszyli w stronę swoich domów, nierówną, wydeptaną leśną ścieżką. Martyna była trochę podenerwowana, ale zapach tego miejsca zawsze poprawia jej humor. Kiedy już doszli do domu dziewczyny, chłopak powiedział:
-Przyjdę po ciebie za chwilkę, więc się pośpiesz-uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i umyła włosy. Następnie wysuszyła je i ubrała się w ten zestaw: i umalowała się w ten sposób:

Zajęło jej to dosyć sporo czasu. Od dawna słyszała, że ktoś wszedł do jej domu. Jednak wiedziała, że to z pewnością Harry.
Kiedy była już gotowa, szybko wyszła z łazienki i zeszła na dół.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz-powiedział z uśmiechem na twarzy Harry
-Nie śmiej się, potrzebowałam czasu, żeby doprowadzić się do ładu-odpowiedziała Martyna
-Dobrze, więc chodźmy. Chłopaki już przyjechali.-powiedział
Wyszli z domu Martyny i udali się do domu Harrego.
Weszli do salonu, gdzie wszyscy siedzieli.
-Cześć-powiedziała i uśmiechnęła się dziewczyna
-To jest Martyna-przedstawił ją Harry
-Uuuuu....Znalazłeś sobie dziewczynę, a mnie już nie kochasz?-zapytał Louis i zaśmiał się
-Nie żartuj Lou, nadal cię kocham-odpowiedział Harry i również się zaśmiał
Martyna rozejrzała się po twarzach chłopców. Jednak przy jednym zatrzymała się na dłużej. Nie wiedziała co ma w sobie ten blondyn, ale wiedziała jedną rzecz. Wiedziała, że od chwili gdy po raz pierwszy go ujrzała, on skradł jej serce.
Ciemnowłosy chłopak pierwszy wstał i podszedł do niej.
-Cześć jestem Zayn-powiedział i przytulił się do Martyny
Tak również poznała Louisa i Liama.
Ostatni podszedł do niej przystojny blondas.
-Hej. Jestem Niall-powiedział nieśmiało
Przytulił sie do Martyny. Dziewczyna rozkoszowała się jego zapachem i aksamitną, miękką w dotyku skórą. Kiedy oderwali się od siebie, stali tak patrząc sobie w oczy. Mogłoby się zdawać, że za chwilę nachylą się nad sobą i ich usta połączą się w namiętnym pocałunku.
-Uhuhuhuh...coś się tu święci-znów zażartował Louis
-Niall daj spokój, ona jest moja-powiedział Harry i złapał chłopaka za ramię, próbując go odciągnąć
-No tak masz rację, przepraszam-odrzekł Niall i spuścił oczy
Wszyscy usiedli na kanapie. Zaczęli rozmawiać i śmiać się z wszystkiego. Podczas gwaru jaki panował w pokoju, Martyna i Niall byli cały czas wpatrzeni w siebie. Od czasu do czasu Harry posyłał Niallowi gniewne spojrzenia, dając mu znaki, że to wszystko widzi.
Kiedy niebo zrobiło się zupełnie ciemne i pojawiły się na nim gwiazdy cała grupka uznała, że pora już iść spać. W końcu jutro był poniedziałek i wszyscy musieli iść do szkoły. Martyna wstała i zaczęła ubierać buty.
Kiedy Harry był jeszcze zajęty rozmową z pozostałymi przyjaciółmi, Niall podszedł do niej. Znów spojrzeli sobie głęboko w oczy. Uśmiechnęli się do siebie.
-Może cię odprowadzić?-zapytał nieśmiało
Harry usłyszał to pytanie i również podszedł do nich.
-Ja to zrobię Niall-powiedział stanowczo
Martyna i Harry wyszli.
-Odbiło ci? Jesteś zazdrosny?-zapytała
-Oh przestań. Ja widziałem jak on na ciebie patrzył, zresztą ty na niego też.-odpowiedział
-Harry proszę cię. Nic się nie dzieje-powiedziała
Stanęli na tarasie domu Martyny.
-Myślę, że powinnaś już wejść do środka-powiedział Harry
Martyna smutno pokiwała głową i weszła do domu. Stanęła w przedpokoju. Dotknęła swoich ust.
-Kurwa wiedziałam, że tak będzie-powiedziała
5 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Po tym pytaniu Harrego nastała niezręczna cisza, podczas której Martyna miała odwrócony wzrok. Jednak po chwili odezwała się.
-A więc nie pociągam cię w ten sposób?-zapytała
-Oh oczywiście, że pragnę cię w ten sposób, jednak postanowiłem najpierw się ciebie zapytać, czy jesteś pewna tego, żebyś potem nie żałowała...-odpowiedział
-Wiesz co chyba masz rację. W takim razie ja już pójdę spać. Dobranoc.-odpowiedziała złośliwie Martyna
-Eh wiedziałem, że i tak mnie źle zrozumiesz. No to chyba pierwszą kłótnię od kiedy jesteśmy razem mamy już za sobą-powiedział Harry
Chłopak próbował przytulić się do leżącej na łóżku dziewczyny, jednak ona odepchnęła go. Chciała poleżeć sama i przemyśleć to. Oboje zasnęli plecami do siebie.
Rano Martyna obudziła się w znacznie lepszym humorze niż wczoraj. Spostrzegła, że Harry wciąż jeszcze słodko śpi. Delikatnie pocałowała go w usta. Pod wpływem tego chłopak obudził się.
-Przepraszam, nie chciałam cię obudzić-wyszeptała mu do ucha dziewczyna
-Możesz mnie budzić codziennie, o każdej godzinie, byle byś robiła to w ten sposób-powiedział szeptem chłopak
Ich usta znów połączyły się w delikatnym pocałunku.
-Właściwie miałem powiedzieć ci to wczoraj, ale zapomniałem-powiedział Harry-Czy masz ochotę poznać moich przyjaciół z dawnego zespołu? Przyjeżdżają dzisiaj-zapytał uśmiechając się
-Tak, a o której przyjeżdżają?-zapytała
-Hmmm...Właściwie to powinni być tu za pół godziny-odpowiedział i zaśmiał się
-Ale ja muszę wziąć prysznic, przebrać i umalować się od nowa-powiedziała Martyna
Po tych słowach zaczęli pakować swoje rzeczy. Następnie szybkim krokiem ruszyli w stronę swoich domów, nierówną, wydeptaną leśną ścieżką. Martyna była trochę podenerwowana, ale zapach tego miejsca zawsze poprawia jej humor. Kiedy już doszli do domu dziewczyny, chłopak powiedział:
-Przyjdę po ciebie za chwilkę, więc się pośpiesz-uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i umyła włosy. Następnie wysuszyła je i ubrała się w ten zestaw: i umalowała się w ten sposób:

Zajęło jej to dosyć sporo czasu. Od dawna słyszała, że ktoś wszedł do jej domu. Jednak wiedziała, że to z pewnością Harry.
Kiedy była już gotowa, szybko wyszła z łazienki i zeszła na dół.
-Myślałem, że już nie przyjdziesz-powiedział z uśmiechem na twarzy Harry
-Nie śmiej się, potrzebowałam czasu, żeby doprowadzić się do ładu-odpowiedziała Martyna
-Dobrze, więc chodźmy. Chłopaki już przyjechali.-powiedział
Wyszli z domu Martyny i udali się do domu Harrego.
Weszli do salonu, gdzie wszyscy siedzieli.
-Cześć-powiedziała i uśmiechnęła się dziewczyna
-To jest Martyna-przedstawił ją Harry
-Uuuuu....Znalazłeś sobie dziewczynę, a mnie już nie kochasz?-zapytał Louis i zaśmiał się
-Nie żartuj Lou, nadal cię kocham-odpowiedział Harry i również się zaśmiał
Martyna rozejrzała się po twarzach chłopców. Jednak przy jednym zatrzymała się na dłużej. Nie wiedziała co ma w sobie ten blondyn, ale wiedziała jedną rzecz. Wiedziała, że od chwili gdy po raz pierwszy go ujrzała, on skradł jej serce.
Ciemnowłosy chłopak pierwszy wstał i podszedł do niej.
-Cześć jestem Zayn-powiedział i przytulił się do Martyny
Tak również poznała Louisa i Liama.
Ostatni podszedł do niej przystojny blondas.
-Hej. Jestem Niall-powiedział nieśmiało
Przytulił sie do Martyny. Dziewczyna rozkoszowała się jego zapachem i aksamitną, miękką w dotyku skórą. Kiedy oderwali się od siebie, stali tak patrząc sobie w oczy. Mogłoby się zdawać, że za chwilę nachylą się nad sobą i ich usta połączą się w namiętnym pocałunku.
-Uhuhuhuh...coś się tu święci-znów zażartował Louis
-Niall daj spokój, ona jest moja-powiedział Harry i złapał chłopaka za ramię, próbując go odciągnąć
-No tak masz rację, przepraszam-odrzekł Niall i spuścił oczy
Wszyscy usiedli na kanapie. Zaczęli rozmawiać i śmiać się z wszystkiego. Podczas gwaru jaki panował w pokoju, Martyna i Niall byli cały czas wpatrzeni w siebie. Od czasu do czasu Harry posyłał Niallowi gniewne spojrzenia, dając mu znaki, że to wszystko widzi.
Kiedy niebo zrobiło się zupełnie ciemne i pojawiły się na nim gwiazdy cała grupka uznała, że pora już iść spać. W końcu jutro był poniedziałek i wszyscy musieli iść do szkoły. Martyna wstała i zaczęła ubierać buty.
Kiedy Harry był jeszcze zajęty rozmową z pozostałymi przyjaciółmi, Niall podszedł do niej. Znów spojrzeli sobie głęboko w oczy. Uśmiechnęli się do siebie.
-Może cię odprowadzić?-zapytał nieśmiało
Harry usłyszał to pytanie i również podszedł do nich.
-Ja to zrobię Niall-powiedział stanowczo
Martyna i Harry wyszli.
-Odbiło ci? Jesteś zazdrosny?-zapytała
-Oh przestań. Ja widziałem jak on na ciebie patrzył, zresztą ty na niego też.-odpowiedział
-Harry proszę cię. Nic się nie dzieje-powiedziała
Stanęli na tarasie domu Martyny.
-Myślę, że powinnaś już wejść do środka-powiedział Harry
Martyna smutno pokiwała głową i weszła do domu. Stanęła w przedpokoju. Dotknęła swoich ust.
-Kurwa wiedziałam, że tak będzie-powiedziała
5 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
wtorek, 29 maja 2012
"Czy na pewno tego chcesz?"
#5
Kiedy ich usta rozłączyły się, Martyna wtuliła się w pierś Harrego.
-Nie umiem opisać jak bardzo mi ciebie brakowało, bo nie znajduję odpowiednich słów na opisanie tego okropnego stanu-wyszeptał
-Nie widzieliśmy się zaledwie kilka dni, jednak prawda jest taka, że cholernie za tobą tęskniłam. Gdy nie ma cię przy mnie, mam pustkę w sercu.-odpowiedziała szeptem
-Trudno jest czekać na coś co wiesz, że może nigdy nie nastąpić. Ale jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz, że to wszystko czego pragniesz-powiedział Harry-Czy wiesz co dziś za dzień?-zapytał
-No tak, sobota. A co?-zapytała Martyna
-Tydzień temu umawialiśmy się na nocowanie w domku na drzewie-odpowiedział uśmiechając się
-Ah tak. Przez całą tą sytuację kompletnie o tym zapomniałam. Musiałabym wskoczyć pod prysznic i przebrać się. Zaczekasz na mnie?-zapytała uśmiechając się uwodzicielsko
-Oh czego nie robi się z miłości?-westchnął-Okej poczekam na kanapie-dodał i uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i przebrała się w ten zestaw:
Kiedy wyszła z łazienki, spostrzegła że nie ma Harrego. Wyjrzała przez okno i jej oczom ukazał się chłopak cały obładowany mnóstwem rzeczy. Martyna pobiegła otworzyć mu drzwi.
-No co tak dziwnie patrzysz? Musiałem wziąć kilka niezbędnych dla nas rzeczy-powiedział i zaśmiał się
-Kilka to mało powiedziane. Ledwo mieścisz się z tym w drzwiach-odrzekła dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
Martyna wzięła to co przygotowała sobie czyli parę najpotrzebniejszych rzeczy oraz babeczki, które upiekła rano i wreszcie wyszli.
Kiedy znaleźli się w lesie, dziewczyna jak zwykle rozkoszowała się zapachami tego miejsca.
Harry dumnie trzymał Martynę za rękę, z trudem dźwigając wielki wór w drugiej.
Kiedy doszli wydeptaną ścieżką wprost do domku na drzewie chłopaka, zapytał on swojej drugiej połówki:
-Może rozpakujemy się szybko i pójdziemy w pewne piękne miejsce?-uśmiechnął się tajemniczo
-Okej więc chodźmy-powiedziała entuzjastycznie dziewczyna
Weszli po stromej drabince na górę i szybko rozpakowali się. Harry z wielkiego wora wyciągnął dwa śpiwory i dwa koce i ułożył je na wielkim łóżku polowym, stojącym pod oknem. Natomiast całe jedzenie, które przynieśli ze sobą, ułożyli na małym drewnianym stoliczku.
Zaczęli iść w wschodnim kierunku lasu. Gęsto rosnące drzewa przysłaniały prawie całe słońce, które dziś intensywnie przygrzewało. Po 15 minutach drogi, Harry zawiązał czarną przepaską oczy Martyny.
-To niespodzianka-wyszeptał do jej ucha
Chłopak bardzo ostrożnie prowadził dziewczynę, tak aby nic jej się nie stało. Chwilę później zatrzymali się w pewnym miejscu. Martyna wyczuła zapach wody, mokrej kory i skoszonej trawy.
-Możesz ściągnąć już przepaskę-powiedział chłopak
Gdy dziewczyna ściągnęła opaskę, jej oczom ukazało się niesamowite miejsce. Był to staw. Piękny i magiczny staw, porośnięty sitowiem i pałkami wodnymi. Na stawie znajdował się niewielki pomost, na którym rozłożony był wielki koc. Martyna czule pocałowała Harrego. Razem usiedli na pomoście. Rozmawiali tak dłuższą chwilę. W pewnym momencie uznali, że trzeba opuścić to piękne miejsce i udać się już do domku na drzewie. Szli tą samą drogą rozmawiając o wszystkim i o niczym, a przy tym strasznie się śmiejąc. Doskonale dogadywali się jako para.
Gdy doszli do domku zjedli trochę jedzenia, które przynieśli.
-Będe musiał częściej zapraszać cię tutaj na noce, te babeczki są przepyszne-zachwycał się Harry
Jedzenie zajęło im dosyć dużo czasu. Kiedy na ciemnym, prawie czarnym niebie, zaczęły pojawiać się już gwiazdy uznali, że pora iść spać. Odrzucili śpiwory, gdyż było strasznie ciepło. Nastała niezręczna cisza. Oboje przysiedli na krawędzi łóżka. Zaczęli patrzeć sobie w oczy. Martyna znacznie przybliżyła się do Harrego. Ich usta złączyły się w delikatnych pocałunkach, przechodzących w coraz bardziej namiętne. Martyna wsunęła rękę pod kraciastą koszulę Harrego. Zaczęła rozpinać jej guziki. Kiedy koszula Harrego była całkiem rozpięta, ukazując jego umięśnioną klatkę, on przerwał tą chwilę.
-Czy...-zaciął się-Czy jesteś pewna, że tego chcesz?-zapytał zawstydony
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)
Kiedy ich usta rozłączyły się, Martyna wtuliła się w pierś Harrego.
-Nie umiem opisać jak bardzo mi ciebie brakowało, bo nie znajduję odpowiednich słów na opisanie tego okropnego stanu-wyszeptał
-Nie widzieliśmy się zaledwie kilka dni, jednak prawda jest taka, że cholernie za tobą tęskniłam. Gdy nie ma cię przy mnie, mam pustkę w sercu.-odpowiedziała szeptem
-Trudno jest czekać na coś co wiesz, że może nigdy nie nastąpić. Ale jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz, że to wszystko czego pragniesz-powiedział Harry-Czy wiesz co dziś za dzień?-zapytał
-No tak, sobota. A co?-zapytała Martyna
-Tydzień temu umawialiśmy się na nocowanie w domku na drzewie-odpowiedział uśmiechając się
-Ah tak. Przez całą tą sytuację kompletnie o tym zapomniałam. Musiałabym wskoczyć pod prysznic i przebrać się. Zaczekasz na mnie?-zapytała uśmiechając się uwodzicielsko
-Oh czego nie robi się z miłości?-westchnął-Okej poczekam na kanapie-dodał i uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i przebrała się w ten zestaw:
Kiedy wyszła z łazienki, spostrzegła że nie ma Harrego. Wyjrzała przez okno i jej oczom ukazał się chłopak cały obładowany mnóstwem rzeczy. Martyna pobiegła otworzyć mu drzwi.
-No co tak dziwnie patrzysz? Musiałem wziąć kilka niezbędnych dla nas rzeczy-powiedział i zaśmiał się
-Kilka to mało powiedziane. Ledwo mieścisz się z tym w drzwiach-odrzekła dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
Martyna wzięła to co przygotowała sobie czyli parę najpotrzebniejszych rzeczy oraz babeczki, które upiekła rano i wreszcie wyszli.
Kiedy znaleźli się w lesie, dziewczyna jak zwykle rozkoszowała się zapachami tego miejsca.
Harry dumnie trzymał Martynę za rękę, z trudem dźwigając wielki wór w drugiej.
Kiedy doszli wydeptaną ścieżką wprost do domku na drzewie chłopaka, zapytał on swojej drugiej połówki:
-Może rozpakujemy się szybko i pójdziemy w pewne piękne miejsce?-uśmiechnął się tajemniczo
-Okej więc chodźmy-powiedziała entuzjastycznie dziewczyna
Weszli po stromej drabince na górę i szybko rozpakowali się. Harry z wielkiego wora wyciągnął dwa śpiwory i dwa koce i ułożył je na wielkim łóżku polowym, stojącym pod oknem. Natomiast całe jedzenie, które przynieśli ze sobą, ułożyli na małym drewnianym stoliczku.
Zaczęli iść w wschodnim kierunku lasu. Gęsto rosnące drzewa przysłaniały prawie całe słońce, które dziś intensywnie przygrzewało. Po 15 minutach drogi, Harry zawiązał czarną przepaską oczy Martyny.
-To niespodzianka-wyszeptał do jej ucha
Chłopak bardzo ostrożnie prowadził dziewczynę, tak aby nic jej się nie stało. Chwilę później zatrzymali się w pewnym miejscu. Martyna wyczuła zapach wody, mokrej kory i skoszonej trawy.
-Możesz ściągnąć już przepaskę-powiedział chłopak
Gdy dziewczyna ściągnęła opaskę, jej oczom ukazało się niesamowite miejsce. Był to staw. Piękny i magiczny staw, porośnięty sitowiem i pałkami wodnymi. Na stawie znajdował się niewielki pomost, na którym rozłożony był wielki koc. Martyna czule pocałowała Harrego. Razem usiedli na pomoście. Rozmawiali tak dłuższą chwilę. W pewnym momencie uznali, że trzeba opuścić to piękne miejsce i udać się już do domku na drzewie. Szli tą samą drogą rozmawiając o wszystkim i o niczym, a przy tym strasznie się śmiejąc. Doskonale dogadywali się jako para.
Gdy doszli do domku zjedli trochę jedzenia, które przynieśli.
-Będe musiał częściej zapraszać cię tutaj na noce, te babeczki są przepyszne-zachwycał się Harry
Jedzenie zajęło im dosyć dużo czasu. Kiedy na ciemnym, prawie czarnym niebie, zaczęły pojawiać się już gwiazdy uznali, że pora iść spać. Odrzucili śpiwory, gdyż było strasznie ciepło. Nastała niezręczna cisza. Oboje przysiedli na krawędzi łóżka. Zaczęli patrzeć sobie w oczy. Martyna znacznie przybliżyła się do Harrego. Ich usta złączyły się w delikatnych pocałunkach, przechodzących w coraz bardziej namiętne. Martyna wsunęła rękę pod kraciastą koszulę Harrego. Zaczęła rozpinać jej guziki. Kiedy koszula Harrego była całkiem rozpięta, ukazując jego umięśnioną klatkę, on przerwał tą chwilę.
-Czy...-zaciął się-Czy jesteś pewna, że tego chcesz?-zapytał zawstydony
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)
poniedziałek, 28 maja 2012
Hej :)
Witajcie :)
Dziś nie jestem wstanie dodać kolejnego rozdziału z kilku przyczyn. Po pierwsze jestem w niezbyt dobrym nastroju, a chciałabym żeby kolejny rozdział był wesoły. Niestety kiedy jestem w ponurym nastroju, nie napiszę nic wesołego ;/ Obiecuję wam, że rozdział będzie jutro po południu :]
A to tak z całkiem innego tematu:
Zayn Malik ~ 'To jest dla dziewczyn, które mają tendencję do nie spania do nocach słuchając muzyki, która przypomina im o ich aktualnej sytuacji. Które ukrywają swoje lęki, krzywdy, ból i łzy pod uśmiechami, śmiechem i chichotaniem każdego dnia. Dla dziewczyn które mają serce na dłoni. Dla dziewczyn, które modlą się, żeby wszystko chociaż raz się udało, a one były usatysfakcjonowane. Dla dziewczyn, które krzyczą i płaczą w poduszkę, bo wszyscy inni nie potrafią słuchać. Dla dziewczyn, które mają sekrety, ale nikomu o nich nie powiedzą. Dla dziewczyn, które codziennie popełniają błędy i żałują. Dla dziewczyn, które nigdy nie wygrywają. Dla dziewczyn, które nie śpią myśląc o tym jednym chłopaku, mając nadzieję, że któregoś dnia zostaną przez niego zauważone. Dla dziewczyn, które akceptują życie takie, jakim jest, dla tych które mają nadzieję, że po drodze stanie się ono lepsze. Dla dziewczyn, które kochają całym sercem, mimo że zawsze kończą ze złamanym. Dla dziewczyn, które myślą że to koniec. Dla prawdziwych dziewczyn, dla wszystkich dziewczyn : jesteście piękne.'
Dziś nie jestem wstanie dodać kolejnego rozdziału z kilku przyczyn. Po pierwsze jestem w niezbyt dobrym nastroju, a chciałabym żeby kolejny rozdział był wesoły. Niestety kiedy jestem w ponurym nastroju, nie napiszę nic wesołego ;/ Obiecuję wam, że rozdział będzie jutro po południu :]
A to tak z całkiem innego tematu:
Zayn Malik ~ 'To jest dla dziewczyn, które mają tendencję do nie spania do nocach słuchając muzyki, która przypomina im o ich aktualnej sytuacji. Które ukrywają swoje lęki, krzywdy, ból i łzy pod uśmiechami, śmiechem i chichotaniem każdego dnia. Dla dziewczyn które mają serce na dłoni. Dla dziewczyn, które modlą się, żeby wszystko chociaż raz się udało, a one były usatysfakcjonowane. Dla dziewczyn, które krzyczą i płaczą w poduszkę, bo wszyscy inni nie potrafią słuchać. Dla dziewczyn, które mają sekrety, ale nikomu o nich nie powiedzą. Dla dziewczyn, które codziennie popełniają błędy i żałują. Dla dziewczyn, które nigdy nie wygrywają. Dla dziewczyn, które nie śpią myśląc o tym jednym chłopaku, mając nadzieję, że któregoś dnia zostaną przez niego zauważone. Dla dziewczyn, które akceptują życie takie, jakim jest, dla tych które mają nadzieję, że po drodze stanie się ono lepsze. Dla dziewczyn, które kochają całym sercem, mimo że zawsze kończą ze złamanym. Dla dziewczyn, które myślą że to koniec. Dla prawdziwych dziewczyn, dla wszystkich dziewczyn : jesteście piękne.'
niedziela, 27 maja 2012
Znowu razem.
#4
Martyna wzięła do ręki parę butelek alkoholu, po czym usiadła w swoim fotelu i wpatrywała się w nie.
Po policzkach nieustannie ciekły jej łzy rozmazując cały makijaż na jej twarzy. Zaczęła pić. Był poniedziałek, jutro była szkoła. Jednak Martynie było to zupełnie obojętne. Musiała utopić smutki w żrącym gardło trunku. Kiedy piła czuła jak po całym jej ciele rozchodzi się ciepło. Przyjemne ciepło. Piła dalej.
Powoli zaczęła tracić świadomość. Puściła na full jakąś smutną piosenkę i znów zasiadła na fotelu. Nie przejmowała się tym jak wygląda. Ubrania były brudne od skapujących łez z makijażem. Twarz również była nim umazana. Martyna zupełnie straciła świadomość. Film jej się urwał. Nagle wstała i puściła muzykę zupełnie inną, dyskotekową, zaczęła tańczyć i krzyczeć niezrozumiałe słowa. Później zasnęła. Kiedy się ocknęła było koło południa. Spostrzegła, że leży na ziemi w dziwnej pozycji. Wstała, zakręciło jej się strasznie w głowie. Myślała, że jej głowę rozsadzi zaraz od środka. Podeszła do lustra. Zobaczyła, że cały makijaż spłynął razem ze łzami i na jej twarzy pozostały po nim tylko czarne smugi. Postanowiła wejść pod prysznic. Starannie umyła włosy i wysuszyła je. Przebrała się w ten zestaw: klik i zrobiła makijaż w ten sposób: klik
Kiedy doprowadziła się do ładu poszła do kuchni. Była strasznie głodna i spragniona. Przygotowała sobie śniadanie. Jedząc uświadomiła sobie, że nie wiele pamięta z wczorajszego dnia. Zaczęła przypominać sobie wszystko po kolei. Drogę do szkoły razem z Harrym...Drogę ze szkoły razem z Harrym...Jego zachowanie...Poczuła, że jej oczy znów stają się mokre od łez. Jednak przekonała samą siebie, że nie może płakać. Przecież zrobiła nowy makijaż...
Czegoś było jej brak. Miała pustkę w sercu. Brakowało jej obecności Harrego. Jego loczków, pięknych, dużych zielonych oczu, uśmiechu i jego zapachu. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Myślała, że zaraz oszaleje z tęsknoty. Poszła do swojego pokoju na piętrze. Włączyła smutne piosenki i usiadła w tym samym, wygodnym fotelu. Odwróciła głowę do okna i spoglądała na dom Harrego. Wspominała dni spędzone z nim.
Tak minął cały tydzień. W sobotę ktoś zapukał do jej drzwi. Zastanawiając się kto to może być, Martyna pobiegła otworzyć. W drzwiach ujrzała Harrego. Spojrzała w jego oczy. Tęskniła za tym widokiem. Nagle Martyna poczuła gniew. Ogromny gniew. Podeszła bliżej Harrego. Uderzyła go z otwartej ręki w jego miękki policzek.
-Aaaaaaaał, za co to-wykrzyknął zaszokowany
-Kurwa dobrze wiesz-również odkrzyknęła Martyna
Weszła do domu i już zamykała drzwi, jednak Harry ją powstrzymał.
-Może byś mi dała się wytłumaczyć?-zapytał
-Ale co tu tłumaczyć?-wykrzyczała z gniewem
Podeszła do Harrego, chciała znów go uderzyć, jednak on złapał ją, tak że nie mogła się ruszyć.
-Co robisz puść mnie-zaczęła się wydzierać
Harry wziął ją na ręce i poszedł z nią na górę. Martyna ciągle krzyczała.
-A teraz pozwól przynajmniej krótko mi się wytłumaczyć-powiedział
Martyna nic na to nie odpowiedziała, więc on zaczął:
-Tamtego dnia ciągle odtrącałaś mnie. Pomyślałem, że jak sprawię, że staniesz się zazdrosna to może...Wiesz o co mi chodzi. Wymyśliłem całą tą bajeczke o koleżance i wszystko co wtedy do ciebie powiedziałem nie było prawdą. Przepraszam i wiedz, że...-zaciął się Harry
-Tak?-zapytała wciąż jeszcze zła Martyna
-No, że...Że cię kocham-powiedział szeptem
-Kochasz mnie? To powiedz to całemu światu- krzyknęła gniewnie
Harry podszedł do Martyny i szepnął jej w ucho:
-Kocham cię
-Dlaczego wyszeptałeś to w moje ucho?-zapytała zdziwiona, gniew powoli ją opuszczał
-Bo ty jesteś całym moim światem-odpowiedział spojrzawszy w jej oczy
-To jest.. Szalone, nieprzemyślane, nagłe, bezprecedensowe, a jednak to prawda, że ja też Cię kocham.-wyszeptała
Znowu zajrzeli sobie głęboko w oczy. Harry przybliżył się do Martyny. Złapał ją w talii. Przechylił nieznacznie głowę. Zbliżył się jeszcze bardziej. Dziewczyna czuła jego oddech na sobie. Ich usta prawie stykały się. W końcu połączyły się one w namiętnym pocałunku.
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)
Martyna wzięła do ręki parę butelek alkoholu, po czym usiadła w swoim fotelu i wpatrywała się w nie.
Po policzkach nieustannie ciekły jej łzy rozmazując cały makijaż na jej twarzy. Zaczęła pić. Był poniedziałek, jutro była szkoła. Jednak Martynie było to zupełnie obojętne. Musiała utopić smutki w żrącym gardło trunku. Kiedy piła czuła jak po całym jej ciele rozchodzi się ciepło. Przyjemne ciepło. Piła dalej.
Powoli zaczęła tracić świadomość. Puściła na full jakąś smutną piosenkę i znów zasiadła na fotelu. Nie przejmowała się tym jak wygląda. Ubrania były brudne od skapujących łez z makijażem. Twarz również była nim umazana. Martyna zupełnie straciła świadomość. Film jej się urwał. Nagle wstała i puściła muzykę zupełnie inną, dyskotekową, zaczęła tańczyć i krzyczeć niezrozumiałe słowa. Później zasnęła. Kiedy się ocknęła było koło południa. Spostrzegła, że leży na ziemi w dziwnej pozycji. Wstała, zakręciło jej się strasznie w głowie. Myślała, że jej głowę rozsadzi zaraz od środka. Podeszła do lustra. Zobaczyła, że cały makijaż spłynął razem ze łzami i na jej twarzy pozostały po nim tylko czarne smugi. Postanowiła wejść pod prysznic. Starannie umyła włosy i wysuszyła je. Przebrała się w ten zestaw: klik i zrobiła makijaż w ten sposób: klik
Kiedy doprowadziła się do ładu poszła do kuchni. Była strasznie głodna i spragniona. Przygotowała sobie śniadanie. Jedząc uświadomiła sobie, że nie wiele pamięta z wczorajszego dnia. Zaczęła przypominać sobie wszystko po kolei. Drogę do szkoły razem z Harrym...Drogę ze szkoły razem z Harrym...Jego zachowanie...Poczuła, że jej oczy znów stają się mokre od łez. Jednak przekonała samą siebie, że nie może płakać. Przecież zrobiła nowy makijaż...
Czegoś było jej brak. Miała pustkę w sercu. Brakowało jej obecności Harrego. Jego loczków, pięknych, dużych zielonych oczu, uśmiechu i jego zapachu. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Myślała, że zaraz oszaleje z tęsknoty. Poszła do swojego pokoju na piętrze. Włączyła smutne piosenki i usiadła w tym samym, wygodnym fotelu. Odwróciła głowę do okna i spoglądała na dom Harrego. Wspominała dni spędzone z nim.
Tak minął cały tydzień. W sobotę ktoś zapukał do jej drzwi. Zastanawiając się kto to może być, Martyna pobiegła otworzyć. W drzwiach ujrzała Harrego. Spojrzała w jego oczy. Tęskniła za tym widokiem. Nagle Martyna poczuła gniew. Ogromny gniew. Podeszła bliżej Harrego. Uderzyła go z otwartej ręki w jego miękki policzek.
-Aaaaaaaał, za co to-wykrzyknął zaszokowany
-Kurwa dobrze wiesz-również odkrzyknęła Martyna
Weszła do domu i już zamykała drzwi, jednak Harry ją powstrzymał.
-Może byś mi dała się wytłumaczyć?-zapytał
-Ale co tu tłumaczyć?-wykrzyczała z gniewem
Podeszła do Harrego, chciała znów go uderzyć, jednak on złapał ją, tak że nie mogła się ruszyć.
-Co robisz puść mnie-zaczęła się wydzierać
Harry wziął ją na ręce i poszedł z nią na górę. Martyna ciągle krzyczała.
-A teraz pozwól przynajmniej krótko mi się wytłumaczyć-powiedział
Martyna nic na to nie odpowiedziała, więc on zaczął:
-Tamtego dnia ciągle odtrącałaś mnie. Pomyślałem, że jak sprawię, że staniesz się zazdrosna to może...Wiesz o co mi chodzi. Wymyśliłem całą tą bajeczke o koleżance i wszystko co wtedy do ciebie powiedziałem nie było prawdą. Przepraszam i wiedz, że...-zaciął się Harry
-Tak?-zapytała wciąż jeszcze zła Martyna
-No, że...Że cię kocham-powiedział szeptem
-Kochasz mnie? To powiedz to całemu światu- krzyknęła gniewnie
Harry podszedł do Martyny i szepnął jej w ucho:
-Kocham cię
-Dlaczego wyszeptałeś to w moje ucho?-zapytała zdziwiona, gniew powoli ją opuszczał
-Bo ty jesteś całym moim światem-odpowiedział spojrzawszy w jej oczy
-To jest.. Szalone, nieprzemyślane, nagłe, bezprecedensowe, a jednak to prawda, że ja też Cię kocham.-wyszeptała
Znowu zajrzeli sobie głęboko w oczy. Harry przybliżył się do Martyny. Złapał ją w talii. Przechylił nieznacznie głowę. Zbliżył się jeszcze bardziej. Dziewczyna czuła jego oddech na sobie. Ich usta prawie stykały się. W końcu połączyły się one w namiętnym pocałunku.
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)
sobota, 26 maja 2012
Alkohol 'na wszelki wypadek'.
#3
Minęło 1,5 miesiąca odkąd Martyna poznała Harrego.
Minęło 1,5 miesiąca odkąd Martyna poznała Harrego.
Dziewczyna obudziła się rano jak zwykle pod wpływem głośnego budzika. Była 5.30. Powieki same jej się zamykały. Postanowiła jednak wstać jak najprędzej by Harry nie musiał na nią czekać. Poszła do łazienki i spojrzała w lustro. Ujrzała zaspaną dziewczynę, której powieki kleiły się do jej pięknych dużych niebieskich oczu. Postanowiła wejść pod prysznic. Umyła starannie jej długie blond włosy, po czym zaczęła je suszyć. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i umalowała się w ten sposób: klik Gdy wybiła godzina 7.30, Martyna zeszła pośpiesznie na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili, gdy było już gotowe, ktoś zapukał do drzwi. Martyna szybko wytarła ręce w szmatkę i pobiegła otworzyć.
-Oo cześć Harry-powiedziała
-Hej, jeszcze nie gotowa?-zapytał
-Ja jestem już gotowa, ale nie jadłam jeszcze śniadania, może skusisz się?-zapytała
-Okej no dobrze, ale tylko dlatego, że uwielbiam jeść w twoim towarzystwie-odpowiedział
Harry wszedł do środka. Martyna przytuliła się do niego.
Harry na przywitanie zawsze całuje ją w policzek jednak tym razem planował coś innego. Nachylił się nad Martyną i chciał pocałować ją w usta. Jednak ona pośpiesznie pocałowała go w policzek, odwróciła się i poszła do kuchni. Harry trochę posmutniał.
Martyna i on są dobrymi przyjaciółmi. Jednak ona nie jest jeszcze gotowa na coś więcej. Owszem jest zakochana w Harrym, jednakże uważa, iż powinni trochę zaczekać. Wciąż miała na uwadze ten dzień, kiedy byli po raz pierwszy w jego domku na drzewie i to, że wtedy Harry okazywał jej dużo czułości i o mały włos a pocałowałby ją wtedy w usta. Było wiadome Martynie to, że on też ją lubi bardziej niż przyjaciółkę. Sama nie wiedziała co tak naprawdę nakazywało jej czekać. Jednak na razie starała się tym nie przejmować.
Śniadanie jedli w milczeniu. Kiedy skończyli Martyna pośpiesznie zebrała naczynia i wsadziła je do zlewu.
-To co możemy iść?-zapytała uśmiechając się
-Tak-odpowiedział Harry i również się uśmiechnął
Dziewczynie ulżyło po tym jak zobaczyła, że chłopak nie jest na nią zły. Zamknęła na klucz drzwi i ruszyli w kierunku szkoły. Był piękny dzień. Słońce przygrzewało, jednak od wschodu wiał chłodny wiaterek, który owiewał twarz Martyny. Szli znów tym samym laskiem, w którym pachniało korą i skoszoną trawą. Dziewczyna uwielbiała ten zapach. Rozkoszowała się nim za każdym razem kiedy przechodziła tędy. Harry nieznacznie zbliżył się do Martyny. Ich ręce co jakiś czas stykały się. Chwilę później chłopak wziął dziewczynę za rękę. Jednak ona odsunęła ją.
-Nie mogę potrzymać cię za rękę?-zapytał Harry
-Możesz. Oczywiście, że możesz. Tylko boję się, że dla ciebie może oznaczać to coś innego-odpowiedziała Martyna
-Lubisz mnie, prawda?-zapytał ponownie
-Tak, ale jako mojego najlepszego na świecie przyjaciela. Widzisz krótko się znamy, ale czuję się tak choćbym cię znała od zawsze. Nie jestem jeszcze gotowa na coś więcej. Proszę nie psuj tego co jest na razie między nami-odpowiedziała
-Dobrze, ale nie odpuszczę-powiedział prawie niedosłyszalnie chłopak
Martyna nie usłyszała tego. Zapadła niezręczna cisza, która trwała aż do szkoły. Po skończonych lekcjach jak zwykle dziewczyna wracała z Harrym do domu. Kiedy szli przez ten sam lasek Martyna wyczuła panujący dookoła melancholijny nastrój. Nie podobało jej się to. Coś zmieniło się w zachowaniu Harrego od rana, choć cały czas się uśmiechał.
-Wiesz dzisiaj popołudniu nie możemy się spotkać. Idę do koleżanki-powiedział cały rozpromieniony
-Do jakiej koleżanki?-zapytała zszokowana
-Ah do takiej jednej, nie znasz jej, więc nie będę się tłumaczył, zresztą co cię ugryzło, cała taka nabuzowana chodzisz?-odpowiedział chłopak
-Ja? Nabuzowana? Wiesz myślałam że mam prawo wiedzieć, dlaczego mój najlepszy przyjaciel odwołuje spotkanie ze mną i idzie do innej dziewczyny. I to mnie coś ugryzło? Od rana dziwnie się zachowujesz. Chyba powinniśmy ograniczyć nasze spotkania-powiedziała w nerwach Martyna
-Oh zgadzam się z tobą w stu procentach. Przerwa dobrze nam zrobi-powiedział uśmiechnięty
Dziewczyna nie poznawała Harrego. Wydawało jej się zawsze, że chłopakowi zależy na niej. Zaczęła się zastanawiać co jest przyczyną takiego zachowania Harrego. Nie umiała nic wymyślić. Zaczęła przyspieszać kroku co było nie łatwe w budach, które dziś miała na sobie. Chłopak wcale nie zamierzał jej dogonić. Szedł sobie z tyłu zupełnie nie zwracając na nią uwagi. W końcu zaczęła dzielić ich znaczna odległość. Dziewczynie pociekło kilka łez po policzkach. Doszła do swojego domu. Otwarła kluczem drzwi i od razu pobiegła do swojego pokoju na górze. Wyciągnęła spory zapas alkoholu, który trzymała w barku "na wszelki wypadek".
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)
Domek na drzewie.
#2
Kiedy Martyna tak siedziała na kanapie i rozmyślała, przypomniało jej się, że nie przekazała Harremu wiadomości od Oli.
Szybko wyszła z domu. Podeszła pod dom Harrego i zapukała. Po krótkiej chwili Harry otworzył.
-Oo Martyna nie spodziewałem się, że odwiedzisz mnie tak szybko, stęskniłaś się?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-Nie wygłupiaj się, zapomniałam ci przekazać wiadomość od Oli. Kazała ci przekazać, żebyś nie zapomniał o spotkaniu w waszym umówionym miejscu.-odpowiedziała
-Ah tak. Właściwie to pamiętałem, ale zamierzałem się z nią nie spotkać-powiedział
-Dlaczego? Przecież ona będzie na ciebie czekała-zapytała
-Hmm...no dobrze. Pójdę tam pod warunkiem, że ty pójdziesz ze mną-odpowiedział Harry i zaśmiał się
-Okej, pójdę. Tylko muszę się przebrać, przyjdź za 20 minut do mnie-powiedziała i wyszła
Martyna szybko poszła do swojego domu.
Zmyła makijaż. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i zrobiła nowy makijaż: klik
Kiedy Harry zapukał do jej drzwi była już gotowa do wyjścia.
-Właściwie gdzie ty miałeś się z nią spotkać?- zapytała Martyna
-Zobaczysz. To nasze sekretne miejsce-odpowiedział
Szli ścieżką przez las rosnący niedaleko ich domów.
Delikatny wiaterek owiewał twarz Martyny. Było tu przyjemnie. Dookoła pachniało korą i skoszoną trawą.
-Wiesz, kiedy byłem mały uwielbiałem chodzić po lesie z tatą. Teraz kiedy ja przeprowadziłem się już nie przychodzimy tu razem. Jednak wtedy tata i ja zbudowaliśmy tu coś, zaraz sama zobaczysz-powiedział Harry
Martyna i Harry przeszli jeszcze kawałek. Przedarli się przez gęsto rosnące drzewa i krzaki. Nagle oczom Martyny ukazał się piękny domek na drzewie.
-I jak ci się podoba?-zapytał Harry
-Jeej...On jest prześliczny. Wy go sami zbudowaliście?-zapytała
-Pomagał nam przyjaciel taty. Budowaliśmy go naprawdę bardzo długo-odpowiedział
-Dlaczego Ola chciała się spotkać z tobą właśnie tu?-zapytała Martyna
-6 lat temu, kiedy ja miałem 13 lat przychodziłem tu codziennie. Niedaleko jest tu jeziorko. Jest tam naprawdę prześlicznie, zresztą kiedyś sama zobaczysz. No więc pewnego dnia postanowiłem zawędrować w las trochę dalej i odkryłem to jeziorko. Później przychodząc codziennie do tego domu, zachodziłem również w tamte miejsce. Pewnego dnia przyszła tam także dziewczyna, lecz była po drugiej stronie jeziorka. To była Ola. Od momentu kiedy wtedy po raz pierwszy ją ujrzałem, później widywałem ją tam codziennie, ale ona chyba mnie nie dostrzegała. Pewnego dnia postanowiłem, że pójdę do niej. No i tak się poznaliśmy. Właśnie w tamtym pięknym miejscu. Później pokazałem jej ten domek. Razem przychodziliśmy tu. Stał on się naszym miejscem spotkań. No widzisz było to nasze miejsce do tych wakacji. Miesiąc temu Ola rozgniewała się strasznie na mnie i odtąd nie rozmawiamy ze sobą. Ona przestała tu przychodzić i nie chciała mnie widzieć, więc odpuściłem. Kilka dni temu znalazłem podrzuconą karteczkę na progu mojego domu, która była napisana pismem Oli a napis brzmiał:
Kiedy Martyna tak siedziała na kanapie i rozmyślała, przypomniało jej się, że nie przekazała Harremu wiadomości od Oli.
Szybko wyszła z domu. Podeszła pod dom Harrego i zapukała. Po krótkiej chwili Harry otworzył.
-Oo Martyna nie spodziewałem się, że odwiedzisz mnie tak szybko, stęskniłaś się?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-Nie wygłupiaj się, zapomniałam ci przekazać wiadomość od Oli. Kazała ci przekazać, żebyś nie zapomniał o spotkaniu w waszym umówionym miejscu.-odpowiedziała
-Ah tak. Właściwie to pamiętałem, ale zamierzałem się z nią nie spotkać-powiedział
-Dlaczego? Przecież ona będzie na ciebie czekała-zapytała
-Hmm...no dobrze. Pójdę tam pod warunkiem, że ty pójdziesz ze mną-odpowiedział Harry i zaśmiał się
-Okej, pójdę. Tylko muszę się przebrać, przyjdź za 20 minut do mnie-powiedziała i wyszła
Martyna szybko poszła do swojego domu.
Zmyła makijaż. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i zrobiła nowy makijaż: klik
Kiedy Harry zapukał do jej drzwi była już gotowa do wyjścia.
-Właściwie gdzie ty miałeś się z nią spotkać?- zapytała Martyna
-Zobaczysz. To nasze sekretne miejsce-odpowiedział
Szli ścieżką przez las rosnący niedaleko ich domów.
Delikatny wiaterek owiewał twarz Martyny. Było tu przyjemnie. Dookoła pachniało korą i skoszoną trawą.
-Wiesz, kiedy byłem mały uwielbiałem chodzić po lesie z tatą. Teraz kiedy ja przeprowadziłem się już nie przychodzimy tu razem. Jednak wtedy tata i ja zbudowaliśmy tu coś, zaraz sama zobaczysz-powiedział Harry
Martyna i Harry przeszli jeszcze kawałek. Przedarli się przez gęsto rosnące drzewa i krzaki. Nagle oczom Martyny ukazał się piękny domek na drzewie.
-I jak ci się podoba?-zapytał Harry
-Jeej...On jest prześliczny. Wy go sami zbudowaliście?-zapytała
-Pomagał nam przyjaciel taty. Budowaliśmy go naprawdę bardzo długo-odpowiedział
-Dlaczego Ola chciała się spotkać z tobą właśnie tu?-zapytała Martyna
-6 lat temu, kiedy ja miałem 13 lat przychodziłem tu codziennie. Niedaleko jest tu jeziorko. Jest tam naprawdę prześlicznie, zresztą kiedyś sama zobaczysz. No więc pewnego dnia postanowiłem zawędrować w las trochę dalej i odkryłem to jeziorko. Później przychodząc codziennie do tego domu, zachodziłem również w tamte miejsce. Pewnego dnia przyszła tam także dziewczyna, lecz była po drugiej stronie jeziorka. To była Ola. Od momentu kiedy wtedy po raz pierwszy ją ujrzałem, później widywałem ją tam codziennie, ale ona chyba mnie nie dostrzegała. Pewnego dnia postanowiłem, że pójdę do niej. No i tak się poznaliśmy. Właśnie w tamtym pięknym miejscu. Później pokazałem jej ten domek. Razem przychodziliśmy tu. Stał on się naszym miejscem spotkań. No widzisz było to nasze miejsce do tych wakacji. Miesiąc temu Ola rozgniewała się strasznie na mnie i odtąd nie rozmawiamy ze sobą. Ona przestała tu przychodzić i nie chciała mnie widzieć, więc odpuściłem. Kilka dni temu znalazłem podrzuconą karteczkę na progu mojego domu, która była napisana pismem Oli a napis brzmiał:
"1 września, popołudniu, w naszym miejscu"
Naprawdę nie wiem czego ona chce, myślałem że w końcu zakończyliśmy to. Właściwie nigdy niczego nie było. Byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi, a ona ubzdurała sobie nagle, że mnie kocha. Długo lamentowała jak jej powiedziałem, że nic z tego nie będzie, no ale cóż-zakończył swoją długą wypowiedź Harry
-Oh smutna historia, w końcu tyle lat się znacie...-powiedziała
Martyna i Harry zaczęli iść w kierunku prowizorycznej drabinki, prowadzącej do domku na drzewie.
-Strasznie wysoko jest ten domek-powiedziała i przygryzła wargę
-Nie bój się, pójdziesz pierwsza, a ja będę zaraz za tobą na wypadek gdyby coś ci się stało-odpowiedział czule Harry
Martyna zaczęła iść po szczeblach drabinki. Wszystko zgrzytało i ruszało się.
Kiedy wreszcie dotarli na górę domku dziewczyna podeszła do balkoniku.
-Jak tu pięknie-wyszeptała prawie niedosłyszalnie
-Tak...-powiedział Harry również szeptem
Chłopak był niepewny. Delikatnie rękami objął Martynę w talii. Ona odwróciła się do niego i spojrzała w jego śliczne duże, zielone oczy. Były to oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziała. Harry nieznacznie przekrzywił głowę. Chylił się ku pocałunkowi. Martyna poczuła jego oddech na sobie. Prawie stykali się ustami. Nagle drzwi do domku otworzyły się.
-Oj widzę, że mnie nie zauważyliście. Jakże mi przykro, że muszę wam przerwać tę romantyczną chwilę-powiedziała ironicznie Ola
-Sorry nie wiedziałem, że już jesteś-odpowiedział Harry z widoczną urazą do niej
-Właściwie to miałeś przyjść sam. Widzisz ja chciałam się pogodzić, znów spotykać się z tobą normalnie, a ty przyprowadzasz ją, zamiast porozmawiać ze mną na poważnie. W takim razie ja już pójdę-odrzekła Ola
Kiedy już miała odchodzić, nagle Harry złapał ją z łokieć.
-Mam ci tylko jedną rzecz do powiedzenia. Odczep się od nas raz na zawsze i nie przychodź w to miejsce nigdy więcej. Dobrze wiesz, że nie czułem nigdy nic do ciebie to po co zaczynałaś całą tą aferę?-zapytał
-Oh widzę, że teraz o Martynie i o tobie mówisz jako o "Nas ". Życzę powodzenia-powiedziała Ola przez łzy i pośpiesznie zeszła po drabince.
Martyna posmutniała trochę. Odeszła na drugi koniec balkoniku.
-Nie zamartwiaj się. To nie twoja wina. Nie uważaj jej też za pokrzywdzoną. Ona zawsze udawała taką, a w rzeczywistości to dała mi popalić wtedy.-powiedział czule Harry
Oboje weszli do domku. Dziewczyna ujrzała pięknie zrobioną komódkę, polowe łóżko i świece ustawione wszędzie dookoła.
-Spałeś tu kiedyś?-zapytała
-Tak, czasem w formie buntu znikałem na noc rodzicom z domu i wtedy przychodziłem tutaj spać-odpowiedział i zaśmiał się Harry- Może kiedyś prześpimy się tu?-zaproponował
-W tą sobotę?-zapytała
-Okej. Dlaczego tak cię to wszystko fascynuje?-zapytał Harry
-Widzisz w Polsce mieszkałam w bardzo dużym mieście, nie chodziłam do lasu, nad jezioro, a tym bardziej nie miałam domku na drzewie-odpowiedziała i uśmiechnęła się
Znów wyszli na balkonik. Dziewczyna spoglądała w dal, a chłopak znów objął ją w talii i razem pogrążyli się w rozmyślaniach.
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)
czwartek, 24 maja 2012
Pierwsze spotkanie.
#1
Martyna obudziła się pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Była 5.30. Poprzedniego dnia nastawiła budzik na tak wczesną godzinę, by zdążyć ze wszystkim i móc być punktualnie o godzinie 8 w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego.
Zmęczone oczy Martyny nie chciały się otworzyć. No tak, wczoraj siedziała do późna w nocy pisząc na czacie z koleżanką z Polski. Wszystko przemawiało za tym, żeby Martyna pospała sobie jeszcze z pół godziny. Jednak ona zdeterminowana, wstała szybko i przeciągnęła się dwa razy. Poszła do łazienki. Spojrzała w lustro.
-O matko, jak ja koszmarnie wyglądam! Trzeba jakoś zatuszować efekty słabo przespanej nocy!-krzyknęła
Weszła pod prysznic, umyła włosy, po czym wyszła z niego i zaczęła je suszyć. Spojrzała na zegarek. Była 6.20. Martyna zaczęła szybko się ubierać i wybrała ten oto zestaw: klik i pomalowała się w ten sposób: klik
Kiedy znów stanęła przed ogromnym lustrem w jej pokoju, zobaczyła, że nie ma już śladu po słabo przespanej nocy i że wygląda całkiem ładnie.
Następnie zjadła pośpiesznie śniadanie i o godzinie 7.45 wyszła z domu. Szkoła była dosyć blisko więc Martyna bez pośpiechu poszła piechotą.
Kiedy dotarła do szkoły, spostrzegła, że wszyscy gromadzą się w wielkim holu. Przecisnęła się do miejsca, w którym nie było aż takiego ścisku. Obok niej stanęła jakaś dziewczyna.
-Cześć jestem Ola-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej. Ja jestem Martyna i po twoim imieniu, zgaduję że ty też jesteś polką-powiedziała Martyna i również odwzajemniła uśmiech
-Oh tak. Przeprowadziłam się tu z rodzicami rok temu, a ty?-zapytała
-Ja mieszkam tu od miesiąca sama, bez rodziców. Oni mieszkają w Polsce-odpowiedziała Martyna
-Zazdroszczę ci, że mieszkasz sama. Wiesz właśnie szukam mojego przyjaciela Harrego, widziałaś go może?
Ma brązowe loki, zielone oczy no i jest dosyć wysoki.-zapytała
-Nie, właśnie przyszłam, może poszukajmy go razem, nie będzie to łatwe zadanie w grupie prawie tysiąca uczniów gromadzących się tutaj-odpowiedziała Martyna
Jednak nie zdążyły go znaleźć, ponieważ zostały otwarte drzwi do sali, gdzie mieli zasiąść i musiały już iść.
Usiadły na samej górze trybun tej sali i dyrektor tej szkoły zaczął przemowę.
-Patrz, tam siedzi Harry-powiedziała szeptem Ola do Martyny
Harry siedział stopień niżej niż one.
-Szkoda, że nie będę mogła z nim porozmawiać, bo mam coś mu do powiedzenia, a śpieszę się strasznie po apelu do domu, więc proszę powiedz mu, że ma nie zapomnieć o naszym umówionym spotkaniu-powiedziała Ola
Po skończonym apelu, Ola poszła szybkim krokiem od razu do wejścia. Martyna nie rozumiała gdzie mogła ona się tak śpieszyć, że nie starczyło jej czasu na krótką rozmowę z przyjacielem.
Martyna nie miała wcale ochoty rozmawiać z obcym chłopakiem. Ku jej zdziwieniu kiedy zaczęła iść już do domu, podbiegł do niej ten chłopak.
-Cześć jestem Harry Styles-powiedział i uśmiechnął się czarująco
-Hej jestem Martyna Smith-odpowiedziała Martyna odwzajemniając uśmiech
-Jestem twoim sąsiadem i dziwię się, że nie odwiedziłaś mnie, a teraz umykasz szybko, by nie dopuścić do naszej rozmowy-powiedział nadal się uśmiechając
-Oh ale ja wcale cię nie unikam, nawet nie wiedziałam, że jesteśmy sąsiadami-odpowiedziała
-W takim razie będziesz skazana na moje towarzystwo-zaśmiał się- Może pójdziemy razem do domu?-zapytał
-Okej chodźmy-powiedziała Martyna
Szli sobie pięknym parkiem, który był skrótem do ich domów.
-Chciałbym ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz-zaczął nieśmiało Harry i przygryzł dolną wargę
-Dziękuję ty też wyglądasz nieźle-powiedziała Martyna i puściła do Harrego oko
-Nieźle? Szykowałem się bardzo długo, żeby zrobić na tobie wrażenie-powiedział
-Okej no dobra, wyglądasz bardzo dobrze-poprawiła się i zaśmiała
Martyna czuła się bardzo dobrze. Szła sobie przez piękny park, w którym pachniało korą. Słońce przygrzewało, a ona przechodziła tędy z chłopakiem, przy którym prawie zapominała jak się oddycha.
Kiedy doszli do domu Martyny, Harry delikatnie przytulił się do niej i znów uśmiechnął się tym uśmiechem, przy którym prawie mdlała.
-Jutro przyjdę po ciebie rano i pójdziemy razem do szkoły-powiedział Harry, z uśmiechem odwrócił się i poszedł do swojego domu.
Martyna również weszła do swojego domu. Zdjęła buty, poszła do swojego pokoju i usiadła na kanapie. Uświadomiła sobie, że właśnie zakochała się w Harrym.
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)
Martyna obudziła się pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Była 5.30. Poprzedniego dnia nastawiła budzik na tak wczesną godzinę, by zdążyć ze wszystkim i móc być punktualnie o godzinie 8 w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego.
Zmęczone oczy Martyny nie chciały się otworzyć. No tak, wczoraj siedziała do późna w nocy pisząc na czacie z koleżanką z Polski. Wszystko przemawiało za tym, żeby Martyna pospała sobie jeszcze z pół godziny. Jednak ona zdeterminowana, wstała szybko i przeciągnęła się dwa razy. Poszła do łazienki. Spojrzała w lustro.
-O matko, jak ja koszmarnie wyglądam! Trzeba jakoś zatuszować efekty słabo przespanej nocy!-krzyknęła
Weszła pod prysznic, umyła włosy, po czym wyszła z niego i zaczęła je suszyć. Spojrzała na zegarek. Była 6.20. Martyna zaczęła szybko się ubierać i wybrała ten oto zestaw: klik i pomalowała się w ten sposób: klik
Kiedy znów stanęła przed ogromnym lustrem w jej pokoju, zobaczyła, że nie ma już śladu po słabo przespanej nocy i że wygląda całkiem ładnie.
Następnie zjadła pośpiesznie śniadanie i o godzinie 7.45 wyszła z domu. Szkoła była dosyć blisko więc Martyna bez pośpiechu poszła piechotą.
Kiedy dotarła do szkoły, spostrzegła, że wszyscy gromadzą się w wielkim holu. Przecisnęła się do miejsca, w którym nie było aż takiego ścisku. Obok niej stanęła jakaś dziewczyna.
-Cześć jestem Ola-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej. Ja jestem Martyna i po twoim imieniu, zgaduję że ty też jesteś polką-powiedziała Martyna i również odwzajemniła uśmiech
-Oh tak. Przeprowadziłam się tu z rodzicami rok temu, a ty?-zapytała
-Ja mieszkam tu od miesiąca sama, bez rodziców. Oni mieszkają w Polsce-odpowiedziała Martyna
-Zazdroszczę ci, że mieszkasz sama. Wiesz właśnie szukam mojego przyjaciela Harrego, widziałaś go może?
Ma brązowe loki, zielone oczy no i jest dosyć wysoki.-zapytała
-Nie, właśnie przyszłam, może poszukajmy go razem, nie będzie to łatwe zadanie w grupie prawie tysiąca uczniów gromadzących się tutaj-odpowiedziała Martyna
Jednak nie zdążyły go znaleźć, ponieważ zostały otwarte drzwi do sali, gdzie mieli zasiąść i musiały już iść.
Usiadły na samej górze trybun tej sali i dyrektor tej szkoły zaczął przemowę.
-Patrz, tam siedzi Harry-powiedziała szeptem Ola do Martyny
Harry siedział stopień niżej niż one.
-Szkoda, że nie będę mogła z nim porozmawiać, bo mam coś mu do powiedzenia, a śpieszę się strasznie po apelu do domu, więc proszę powiedz mu, że ma nie zapomnieć o naszym umówionym spotkaniu-powiedziała Ola
Po skończonym apelu, Ola poszła szybkim krokiem od razu do wejścia. Martyna nie rozumiała gdzie mogła ona się tak śpieszyć, że nie starczyło jej czasu na krótką rozmowę z przyjacielem.
Martyna nie miała wcale ochoty rozmawiać z obcym chłopakiem. Ku jej zdziwieniu kiedy zaczęła iść już do domu, podbiegł do niej ten chłopak.
-Cześć jestem Harry Styles-powiedział i uśmiechnął się czarująco
-Hej jestem Martyna Smith-odpowiedziała Martyna odwzajemniając uśmiech
-Jestem twoim sąsiadem i dziwię się, że nie odwiedziłaś mnie, a teraz umykasz szybko, by nie dopuścić do naszej rozmowy-powiedział nadal się uśmiechając
-Oh ale ja wcale cię nie unikam, nawet nie wiedziałam, że jesteśmy sąsiadami-odpowiedziała
-W takim razie będziesz skazana na moje towarzystwo-zaśmiał się- Może pójdziemy razem do domu?-zapytał
-Okej chodźmy-powiedziała Martyna
Szli sobie pięknym parkiem, który był skrótem do ich domów.
-Chciałbym ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz-zaczął nieśmiało Harry i przygryzł dolną wargę
-Dziękuję ty też wyglądasz nieźle-powiedziała Martyna i puściła do Harrego oko
-Nieźle? Szykowałem się bardzo długo, żeby zrobić na tobie wrażenie-powiedział
-Okej no dobra, wyglądasz bardzo dobrze-poprawiła się i zaśmiała
Martyna czuła się bardzo dobrze. Szła sobie przez piękny park, w którym pachniało korą. Słońce przygrzewało, a ona przechodziła tędy z chłopakiem, przy którym prawie zapominała jak się oddycha.
Kiedy doszli do domu Martyny, Harry delikatnie przytulił się do niej i znów uśmiechnął się tym uśmiechem, przy którym prawie mdlała.
-Jutro przyjdę po ciebie rano i pójdziemy razem do szkoły-powiedział Harry, z uśmiechem odwrócił się i poszedł do swojego domu.
Martyna również weszła do swojego domu. Zdjęła buty, poszła do swojego pokoju i usiadła na kanapie. Uświadomiła sobie, że właśnie zakochała się w Harrym.
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)
środa, 23 maja 2012
Prolog ♥
Martyna miesiąc temu przeprowadziła się do Anglii. Za niedługo rozpoczyna się rok szkolny w nowej szkole, do której boi się iść, ponieważ nie ma tam żadnych znajomych. Jest bardzo ładna, ale wcale nie chce w to uwierzyć. W szkole poznaje chłopaka o imieniu Harry. Dowiaduje się, że jest on jej sąsiadem. Zaczynają codziennie razem chodzić do szkoły. Z czasem przeradza się to w coś większego. Martyna nie wiedziała, że od momentu, w którym poznała Harrego wszystko miało się zmienić.
Z czasem poznaje jego 4 przyjaciół- Zayna, Nialla, Louisa i Liama. Z wszystkimi zaprzyjaźnia się, jednak Niall od początku znaczy dla niej coś więcej. Kiedy myśli o miłości do Nialla automatycznie przypomina jej się także uczucie, którym darzy Harrego.
Po pewnym czasie miłość do nich staje się nie do opisania. Martyna nie wie kogo wybrać.
Czy wybierze miłość do Harrego, która jest szalona i pełna nowych wrażeń? Czy może wybierze miłość do Nialla, która jest spokojna, zatapiająca umysł Martyny w stan błogiej nieświadomości?
Martynie na początku wydawało się, że życie wśród 5 najukochańszych chłopaków, będzie łatwe jak oddychanie. Jednak wkrótce przekona się, że wcale tak nie jest.
Będzie borykała się z przeróżnymi problemami, które doprowadzą do nieszczęścia.
Martynie na początku wydawało się, że życie wśród 5 najukochańszych chłopaków, będzie łatwe jak oddychanie. Jednak wkrótce przekona się, że wcale tak nie jest.
Będzie borykała się z przeróżnymi problemami, które doprowadzą do nieszczęścia.
wtorek, 22 maja 2012
Bohaterowie ♥
Główni bohaterowie:
Będzie nieśmiały i spontaniczny co będzie strasznie imponowało Martynie.
Harry stanie się opiekuńczy, romantyczny i wrażliwy. Odkryje on u siebie cechy, o których zupełnie nie miał pojęcia.
Zayn będzie dla Martyny odskocznią od szarej rzeczywistości, która w pewnym momencie pojawi się w jej życiu. Przyjaźni się z Niallem i Harrym.
Pozostali bohaterowie, którzy będą pojawiali się sporadycznie:


Liam Payne i Louis Tomlinson.
Mają po 19 lat. Zaprzyjaźnią się z Martyną.
Louis jest najlepszym przyjacielem Harrego.
Martyna Smith.
Ma 18 lat. Przeprowadziła się miesiąc temu z Polski do Anglii, bez rodziców. Jej rodzice są bardzo bogaci i przysyłają jej pieniądze na utrzymanie. Chodzi do jednej szkoły z Harrym. W chłopakach strasznie imponuje jej spontaniczność. Jej najlepszym przyjacielem stanie się Zayn. Zakocha się ona w Harrym i w Niallu. Z tego powodu będzie rozdarta.
Harry Styles.
Ma 19 lat. Kiedy po raz pierwszy ujrzał Martynę od razu się zakochał.Będzie nieśmiały i spontaniczny co będzie strasznie imponowało Martynie.
Harry stanie się opiekuńczy, romantyczny i wrażliwy. Odkryje on u siebie cechy, o których zupełnie nie miał pojęcia.
Niall Horan.
Ma 19 lat. Zakocha się w Martynie od pierwszego wejrzenia, tak jak ona w nim. Będzie dla niej przyjacielem, a zarazem ogromną miłością. Przyjaźni się z Harrym i przez to będzie rozdarty, ponieważ on wie, że Harry także kocha Martynę.
Zayn Malik.
Ma 19 lat. Stanie on się dla Martyny najlepszym przyjacielem. On nie będzie widział życia poza nią, a ona nie będzie widziała życia poza nim lecz nie będą w sobie zakochani.Zayn będzie dla Martyny odskocznią od szarej rzeczywistości, która w pewnym momencie pojawi się w jej życiu. Przyjaźni się z Niallem i Harrym.
Pozostali bohaterowie, którzy będą pojawiali się sporadycznie:


Liam Payne i Louis Tomlinson.
Mają po 19 lat. Zaprzyjaźnią się z Martyną.
Louis jest najlepszym przyjacielem Harrego.
Ola James.
Ma 18 lat. Jest Polką, przeprowadziła się do Anglii rok temu. Jest przyjaciółką Harrego, ale tak naprawdę kocha go.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










