środa, 13 czerwca 2012

Stracone zaufanie.

#8
*z perspektywy Harrego*
Kiedy biegłem kupić te cholerne lody nie wiedziałem, że to wszystko się tak skończy. Gdy tylko ujrzałem co się święci od razu przybiegłem pod pretekstem, że zapomniałem się zapytać ich jakie chcą smaki. Nie spodziewałem się takiego zachowania po Martynie, ale co najdziwniejsze nie jestem na nią zły. Ale na Nialla jestem okropnie wściekły. Nie wiem co on robi. Ponoć jesteśmy przyjaciółmi. Po całej tej sytuacji udawał zdziwionego jakby nic się nie stało. Podszedłem do niego i zacząłem wyzywać. Zaczęliśmy się ostro kłócić, chciałem go uderzyć jednak on schylił się. Usłyszałem, że Martyna rozmawia przez telefon z Louisem i błaga go, żeby przyszedł tu natychmiast. Była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Zacząłem siebie obwiniać, że to moja wina, a teraz reaguję zbyt ostro. Teraz to mi się chciało płakać. Szedłem na cofającego się tyłem, uspakajającego i przepraszającego mnie Nialla. Po chwili usłyszałem za sobą kroki.
-Harry chodźmy już. Proszę uspokój się-mówił nadzwyczaj spokojnie Louis i złapał mnie za barki
-A ty co? Też przeciwko mnie? Dobrze wiedzieć że wszyscy odwróciliście się ode mnie. Moja dziewczyna prawie całowała się z moim przyjacielem. A mój najlepszy przyjaciel próbuje mi wmówić, że nic się nie stało-krzyczałem rozpaczliwie a po moich policzkach zaczęły ściekać łzy
-Harry proszę. Ja wcale nie próbuję wmówić ci że nic się nie stało. Co się z tobą dzieje? Nie takiego cię poznałem-powiedział smutno Louis i przytulił mnie-chodźmy do naszego domu razem z Martyną. A ty Niall myślę, że powinieneś przejść się i zastanowić się nad paroma sprawami-dodał surowo
*z perspektywy narratora*
Niall usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Kiedy Martyna, Harry i Louis znacznie oddalili się od niego z jego oczu zaczęły spływać łzy. Drzemało w nim wielkie poczucie winy. Bał się, że może stracić swoich przyjaciół, którzy byli dla niego najważniejszymi ludźmi na świecie. Postanowił, że zdobędzie się wieczorem na rozmowę z Harrym i ustalą pewne sprawy.
Tymczasem Martyna, Harry i Louis dotarli do domu. Usadowili się na kanapie i zapanowała melancholijna, niezręczna cisza. Dziewczyna bała się odezwać, żeby nie wywołać kłótni. Louis cały czas siedział z miną typu poker-face. Z jego twarzy nie dało się odczytać żadnych emocji. Widać było, że jest myślami gdzie indziej. Za to wykazywał się ogromnym spokojem. Harry zaś był pogrążony w smutku i ocierał co raz to nowe łzy spływające z jego oczu. Chłopak wyglądał fatalnie. Miał całe czerwone oczy od płaczu. Z jego oczu nie dało się wyczytać czy bardziej jest pogrążony w smutku czy w wielkiej wściekłości.
-Harry-westchnął Lou i przytulił się do niego-proszę idź się przespać, to ci dobrze zrobi-dodał
Chłopak wstał i udał się do swojego pokoju na górze. Po czym położył się na swoim łóżku i załkał głośniej.
-Słuchaj myślę, że musimy porozmawiać-odezwał się nagle Louis zwracając się do Martyny
-Tak-westchnęła głęboko dziewczyna
-Jeśli chcemy znaleźć jakieś rozwiązanie z tej sytuacji to musisz być ze mną szczera. Tak więc powiedz mi co się wydarzyło między tobą a Niallem?-zapytał
-Właściwie do niczego nie doszło. Po prostu mogło dojść. Właściwie to doszło. A może nie. Prawie stykaliśmy się ustami. Harry przybiegł. Widział nas-jąkała się dziewczyna
Lou usiadł na kanapie koło Martyny i objął ją ramieniem.
-Wiesz, że Harry jest dla mnie kimś więcej niż najlepszym przyjacielem. Często odbywamy ze sobą szczere rozmowy. Może ty o tym nie wiesz, ale jesteś dla niego najważniejsza na świecie. W prawdzie nie znacie się długo, ale on cię pokochał bardziej niż kogokolwiek innego. Jesteś dla niego wszystkim. Całym światem. Nie umiem patrzeć jak on cierpi. Za każdym razem gdy zajdzie między wami drobna sprzeczka, przychodząc do domu, on płacze. Przykro mi jest patrzeć na coś takiego. Na jego ustach powinien zawsze gościć uśmiech. Nigdy nie powinien się smucić. Do czego zmierzam? Słuchaj. Wiem, że do Harrego czujesz to samo co on do ciebie. Wiem też co czujesz do Nialla i on do ciebie. Musisz zdecydować pomiędzy nimi. Nie możesz mieć ich obydwu. Widzę w twoich oczach wielką miłość do Nialla. Nie mam ci tego za złe. To również mój przyjaciel. On także oszalał na twoim punkcie. Ale widzę też jak bardzo kochasz Harrego. Proszę nie dokonaj złego wyboru. Nie chciałbym żeby Harry zrobił coś głupiego-zakończył swoją długą wypowiedź Louis, a z jego oczu można było odczytać ogromną miłość jaką darzy loczka.
W tym momencie uszom Martyny dotarł dźwięk przychodzącego na jej telefon sms'a. Dziewczyna spostrzegła, że widnieje na nim numer Nialla. Przeczytała wiadomość która brzmiała:
"Przepraszam. Nie chciałem. Nawet nie wiesz jak mi przykro. Proszę przyjdź razem z Harrym nad jeziorko niedaleko jego domku na drzewie. Musimy wyjaśnić sobie parę spraw."
                                                             
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :)
Właściwie ten rozdział nie mówi nam o niczym konkretnym, ale jest to taki krótki wstęp do kolejnego, który będzie ciekawy ;)



8 komentarzy: