czwartek, 7 czerwca 2012

Pocałunek- przerwany.

#7
Martyna rozebrała buty i udała się na górę. Po policzkach zaczęły spływać jej słone łzy.
- A co jeśli Harry jest na mnie bardzo zły? Co jeśli nie będzie chciał mnie widzieć? Przecież nie zrobiłam nic złego-wciąż rozmyślała dziewczyna
Poszła do łazienki, zmyła z siebie makijaż i ubrała się w swoją krótką piżamę. Następnie poszła do swojego pokoju i położyła się w swoim wielkim na dwie osoby miękkim, ciepłym łóżku i próbowała zasnąć. Jednak mijały godziny, a ona wciąż nie mogła spać. Chwyciła za swój telefon i wybrała numer Harrego. Już miała zadzwonić, ale postanowiła, że napisze tylko krótkiego sms'a. Nie wiedziała co napisać. Miała go przepraszać? Właściwie za co? Sama tego nie wiedziała, bo przecież między nią a Niallem do niczego nie doszło. To prawda, że mogło dojść, bo chłopak już chylił się do pocałunku, a ona nie odsunęła się. Nie chciała protestować. Na widok tego przeuroczego blondyna czuła, że umysł zatapia się jej w stan błogiej nieświadomości. Była w nim obłędnie zakochana.
W końcu zdobyła się na napisanie sms'a do Harrego o takiej treści:
"Przepraszam cię. Cokolwiek złego zrobiłam, nie chciałam, żebyś przeze mnie był smutny. Nie mogę zasnąć od trzech godzin. Chciałabym, żebyś był tu przy mnie. Kiedy jestem z tobą zapominam o wszystkim i liczysz się tylko ty. Wiedz, że jesteś osobą najważniejszą w moim życiu."
Pisząc to miała łzy w oczach. Tak bardzo go kochała. Chciała, żeby on już zawsze był przy niej. Parę minut po wysłaniu tej wiadomości, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna zdziwiona poszła otworzyć. Ku jej zdumieniu w drzwiach zobaczyła zapłakanego Harrego. Chłopak nic nie mówił. Wszedł do środka i przytulił się do dziewczyny jak najmocniej umiał.
-Przepraszam-wyszeptał-nie powinienem być taki. Nie chciałem, żebyś przeze mnie martwiła się. Po prostu kocham cię i jestem o ciebie zazdrosny
Już nic nie mówili tylko poszli do pokoju dziewczyny na górze i zasnęli w jej wielkim łóżku.
Rano Martyna obudziła się w objęciach Harrego. Tak słodko spał, więc uznała, że nie pójdą dziś do szkoły.
Nie chciała go budzić, więc delikatnie zdjęła z siebie jego rękę i ułożyła ją na swojej poduszce.
Poszła do łazienki i umyła zęby. Następnie zeszła na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili za sobą usłyszała kroki.
-Muszę ci powiedzieć, że twoje nogi w tej krótkiej piżamce wyglądają nadzwyczaj seksownie-powiedział Harry z łobuzerskim uśmiechem
-Jak się cieszę, że cię widzę-odparła ironicznie Martyna
-To co dzisiaj robimy kochanie?-Podszedł od tyłu do dziewczyny i objął ją w talii
-Może po prostu po śniadaniu pójdziemy do parku?-zapytała
-Jeśli ty będziesz ze mną, to mogę iść wszędzie-odparł i uśmiechnął się uwodzicielsko
Wreszcie zasiedli do śniadania. Kiedy już je zjedli Martyna poszła na górę przebrać się. Wybrała ten zestaw: klik i zrobiła bardzo delikatny makijaż.
Kiedy dziewczyna była jeszcze w łazience usłyszała, że ktoś zapukał do drzwi, a chwilę później jej uszu dobiegł dźwięk kłótni. W pośpiechu zeszła na dół. Ku jej zdziwieniu w drzwiach stał Niall i razem z Harrym kłócili się o coś.
-Właśnie mówiłem Niallowi, że jesteś zajęta ponieważ umówiłaś się dziś ze mną, gdyż to ja jestem twoim CHŁOPAKIEM-zwracając się do Martyny, Harry zaczął recytować to zdanie kładąc duży nacisk na ostatnie słowo
-O cześć Niall-powiedziała dziewczyna jakby ignorując słowa Harrego
-Hej-uśmiechnął się blondyn najszerzej jak umiał odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby-przyszedłem zapytać czy może nie poszłabyś ze mną na spacer-dodał po chwili
-Czy nie słyszałeś tego co przed......-zaczął Harry jednak Martyna przerwała mu
-To się świetnie składa, my właśnie mieliśmy wybierać się do parku, może pójdziesz z nami?-zapytała
-Chętnie-rzekł Niall a w jego oczach Martyna ujrzała jakby iskierki
Razem wyszli z domu. Loczek nie wyglądał na zadowolonego. Za to blondas w towarzystwie Martyny wyglądał jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Szli nierówną, wydeptaną ścieżką prowadzącą do parku. Niall cały czas trzymał się blisko Martyny, jednak Harry widząc to co chwila posyłał mu gniewne spojrzenia.
Kiedy wreszcie doszli do parku usiedli na ławce pod wielką wierzbą, maczającą końcówki swoich gałęzi w stawie. Nagle loczek zauważył podjeżdżającą budkę z lodami po drugiej stronie stawu. Pobiegł szybko w jej stronę i zawołał, że kupi lody wszystkim.
Martyna i Niall wstali.
-Wiesz. Miałem powiedzieć ci to podczas naszego pierwszego spotkania, ale masz oczy najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałem-wyszeptał chłopak
Zaczął przybliżać się do dziewczyny. Jego twarz była tak blisko jej twarzy, że prawie stykali się ustami. Martyna czuła jego oddech na sobie.
Rozkoszowała się jego upajającym zapachem.
Niall pochylił się znacznie. Ich usta już miały się zetknąć w delikatnym pocałunku, kiedy nagle przybiegł Harry. Oboje odskoczyli od siebie natychmiast.
-Zapomniałem się was zapytać jakie chcecie smaki lodów- powiedział zdyszany, a gdyby jego wzrok mógł zabijać to Niall już dawno by nie żył.
                                                                       
7 komentarzy do kolejnego rozdziału :]

7 komentarzy:

  1. czytałam ostatni blog, ale fajniejszy jest ten. poprawiłaś go i jest ciekawie( nie mówie że tamten nie był) :D
    czekam na następny xx :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnyy *_* Szkoda mi hazzy no xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wygląd *.* rozdział też. czekam na kolejny

    Zostawisz komentarz u mnie ? ;) music-is-my-life-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny Hazza. :c Zajebisty rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski, podoba mi się, czekam na następny i zapraszam do mnie. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. On idzie dla niej po lody, a ta już maca się z innym? Jak tak go kocha, to dlaczego całuje się z Niallem? No sorry, kto tak postępuje? Rozdział super, ale te jej huśtawki ...

    OdpowiedzUsuń
  7. hazza biedak . ;c
    czekam na kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń