wtorek, 29 maja 2012

"Czy na pewno tego chcesz?"

#5
Kiedy ich usta rozłączyły się, Martyna wtuliła się w pierś Harrego.
-Nie umiem opisać jak bardzo mi ciebie brakowało, bo nie znajduję odpowiednich słów na opisanie tego okropnego stanu-wyszeptał
-Nie widzieliśmy się zaledwie kilka dni, jednak prawda jest taka, że cholernie za tobą tęskniłam. Gdy nie ma cię przy mnie, mam pustkę w sercu.-odpowiedziała szeptem
-Trudno jest czekać na coś co wiesz, że może nigdy nie nastąpić. Ale jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz, że to wszystko czego pragniesz-powiedział Harry-Czy wiesz co dziś za dzień?-zapytał
-No tak, sobota. A co?-zapytała Martyna
-Tydzień temu umawialiśmy się na nocowanie w domku na drzewie-odpowiedział uśmiechając się
-Ah tak. Przez całą tą sytuację kompletnie o tym zapomniałam. Musiałabym wskoczyć pod prysznic i przebrać się. Zaczekasz na mnie?-zapytała uśmiechając się uwodzicielsko
-Oh czego nie robi się z miłości?-westchnął-Okej poczekam na kanapie-dodał i uśmiechnął się
Martyna jak burza wtargnęła do łazienki. Wskoczyła pod prysznic i przebrała się w ten zestaw:

Kiedy wyszła z łazienki, spostrzegła że nie ma Harrego. Wyjrzała przez okno i jej oczom ukazał się chłopak cały obładowany mnóstwem rzeczy. Martyna pobiegła otworzyć mu drzwi.
-No co tak dziwnie patrzysz? Musiałem wziąć kilka niezbędnych dla nas rzeczy-powiedział i zaśmiał się
-Kilka to mało powiedziane. Ledwo mieścisz się z tym w drzwiach-odrzekła dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
Martyna wzięła to co przygotowała sobie czyli parę najpotrzebniejszych rzeczy oraz babeczki, które upiekła rano i wreszcie wyszli.
Kiedy znaleźli się w lesie, dziewczyna jak zwykle rozkoszowała się zapachami tego miejsca.
Harry dumnie trzymał Martynę za rękę, z trudem dźwigając wielki wór w drugiej.
Kiedy doszli wydeptaną ścieżką wprost do domku na drzewie chłopaka, zapytał on swojej drugiej połówki:
-Może rozpakujemy się szybko i pójdziemy w pewne piękne miejsce?-uśmiechnął się tajemniczo
-Okej więc chodźmy-powiedziała entuzjastycznie dziewczyna
Weszli po stromej drabince na górę i szybko rozpakowali się. Harry z wielkiego wora wyciągnął dwa śpiwory i dwa koce i ułożył je na wielkim łóżku polowym, stojącym pod oknem. Natomiast całe jedzenie, które przynieśli ze sobą, ułożyli na małym drewnianym stoliczku.
Zaczęli iść w wschodnim kierunku lasu. Gęsto rosnące drzewa przysłaniały prawie całe słońce, które dziś intensywnie przygrzewało. Po 15 minutach drogi, Harry zawiązał czarną przepaską oczy Martyny.
-To niespodzianka-wyszeptał do jej ucha
Chłopak bardzo ostrożnie prowadził dziewczynę, tak aby nic jej się nie stało. Chwilę później zatrzymali się w pewnym miejscu. Martyna wyczuła zapach wody, mokrej kory i skoszonej trawy.
-Możesz ściągnąć już przepaskę-powiedział chłopak
Gdy dziewczyna ściągnęła opaskę, jej oczom ukazało się niesamowite miejsce. Był to staw. Piękny i magiczny staw, porośnięty sitowiem i pałkami wodnymi. Na stawie znajdował się niewielki pomost, na którym rozłożony był wielki koc. Martyna czule pocałowała Harrego. Razem usiedli na pomoście. Rozmawiali tak dłuższą chwilę. W pewnym momencie uznali, że trzeba opuścić to piękne miejsce i udać się już do domku na drzewie. Szli tą samą drogą rozmawiając o wszystkim i o niczym, a przy tym strasznie się śmiejąc. Doskonale dogadywali się jako para.
Gdy doszli do domku zjedli trochę jedzenia, które przynieśli.
-Będe musiał częściej zapraszać cię tutaj na noce, te babeczki są przepyszne-zachwycał się Harry
Jedzenie zajęło im dosyć dużo czasu. Kiedy na ciemnym, prawie czarnym niebie, zaczęły pojawiać się już gwiazdy uznali, że pora iść spać. Odrzucili śpiwory, gdyż było strasznie ciepło. Nastała niezręczna cisza. Oboje przysiedli na krawędzi łóżka. Zaczęli patrzeć sobie w oczy. Martyna znacznie przybliżyła się do Harrego. Ich usta złączyły się w delikatnych pocałunkach, przechodzących w coraz bardziej namiętne. Martyna wsunęła rękę pod kraciastą koszulę Harrego. Zaczęła rozpinać jej guziki. Kiedy koszula Harrego  była całkiem rozpięta, ukazując jego umięśnioną klatkę, on przerwał tą chwilę.
-Czy...-zaciął się-Czy jesteś pewna, że tego chcesz?-zapytał zawstydony
                                                                  
4 komentarze do kolejnego rozdziału :)

5 komentarzy:

  1. Martyna masz wielki talent nawet jak piszesz szybko mam nadzieje że zaczniesz pisać dłuższe;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba klimat jaki tworzysz w opowiadaniu.♥
    Naprawdę podoba mi się opowiadanie, jednak trochę trudno się czyta przez tło.xD
    Po za tym naprawdę świetne.♥
    Zapraszam do mnie.xD http://i-trusted-a-lie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń