czwartek, 24 maja 2012

Pierwsze spotkanie.

#1
Martyna obudziła się pod wpływem głośno dzwoniącego budzika. Była 5.30. Poprzedniego dnia nastawiła budzik na tak wczesną godzinę, by zdążyć ze wszystkim i móc być punktualnie o godzinie 8 w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego.
Zmęczone oczy Martyny nie chciały się otworzyć. No tak, wczoraj siedziała do późna w nocy pisząc na czacie z koleżanką z Polski. Wszystko przemawiało za tym, żeby Martyna pospała sobie jeszcze z pół godziny. Jednak ona zdeterminowana, wstała szybko i przeciągnęła się dwa razy. Poszła do łazienki. Spojrzała w lustro.
-O matko, jak ja koszmarnie wyglądam! Trzeba jakoś zatuszować efekty słabo przespanej nocy!-krzyknęła
Weszła pod prysznic, umyła włosy, po czym wyszła z niego i zaczęła je suszyć. Spojrzała na zegarek. Była 6.20. Martyna zaczęła szybko się ubierać i wybrała ten oto zestaw:  klik i pomalowała się w ten sposób: klik
Kiedy znów stanęła przed ogromnym lustrem w jej pokoju, zobaczyła, że nie ma już śladu po słabo przespanej nocy i że wygląda całkiem ładnie.
Następnie zjadła pośpiesznie śniadanie i o godzinie 7.45 wyszła z domu. Szkoła była dosyć blisko więc Martyna bez pośpiechu poszła piechotą.
Kiedy dotarła do szkoły, spostrzegła, że wszyscy gromadzą się w wielkim holu. Przecisnęła się do miejsca, w którym nie było aż takiego ścisku. Obok niej stanęła jakaś dziewczyna.
-Cześć jestem Ola-powiedziała i uśmiechnęła się
-Hej. Ja jestem Martyna i po twoim imieniu, zgaduję że ty też jesteś polką-powiedziała Martyna i również odwzajemniła uśmiech
-Oh tak. Przeprowadziłam się tu z rodzicami rok temu, a ty?-zapytała
-Ja mieszkam tu od miesiąca sama, bez rodziców. Oni mieszkają w Polsce-odpowiedziała Martyna
-Zazdroszczę ci, że mieszkasz sama. Wiesz właśnie szukam mojego przyjaciela Harrego, widziałaś go może?
Ma brązowe loki, zielone oczy no i jest dosyć wysoki.-zapytała
-Nie, właśnie przyszłam, może poszukajmy go razem, nie będzie to łatwe zadanie w grupie prawie tysiąca uczniów gromadzących się tutaj-odpowiedziała Martyna
Jednak nie zdążyły go znaleźć, ponieważ zostały otwarte drzwi do sali, gdzie mieli zasiąść i musiały już iść.
Usiadły na samej górze trybun tej sali i dyrektor tej szkoły zaczął przemowę.
-Patrz, tam siedzi Harry-powiedziała szeptem Ola do Martyny
Harry siedział stopień niżej niż one.
-Szkoda, że nie będę mogła z nim porozmawiać, bo mam coś mu do powiedzenia, a śpieszę się strasznie po apelu do domu, więc proszę powiedz mu, że ma nie zapomnieć o naszym umówionym spotkaniu-powiedziała Ola
Po skończonym apelu, Ola poszła szybkim krokiem od razu do wejścia. Martyna nie rozumiała gdzie mogła ona się tak śpieszyć, że nie starczyło jej czasu na krótką rozmowę z przyjacielem.
Martyna nie miała wcale ochoty rozmawiać z obcym chłopakiem. Ku jej zdziwieniu kiedy zaczęła iść już do domu, podbiegł do niej ten chłopak.
-Cześć jestem Harry Styles-powiedział i uśmiechnął się czarująco
-Hej jestem Martyna Smith-odpowiedziała Martyna odwzajemniając uśmiech
-Jestem twoim sąsiadem i dziwię się, że nie odwiedziłaś mnie, a teraz umykasz szybko, by nie dopuścić do naszej rozmowy-powiedział nadal się uśmiechając
-Oh ale ja wcale cię nie unikam, nawet nie wiedziałam, że jesteśmy sąsiadami-odpowiedziała
-W takim razie będziesz skazana na moje towarzystwo-zaśmiał się- Może pójdziemy razem do domu?-zapytał
-Okej chodźmy-powiedziała Martyna
Szli sobie pięknym parkiem, który był skrótem do ich domów.
-Chciałbym ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz-zaczął nieśmiało Harry i przygryzł dolną wargę
-Dziękuję ty też wyglądasz nieźle-powiedziała Martyna i puściła do Harrego oko
-Nieźle? Szykowałem się bardzo długo, żeby zrobić na tobie wrażenie-powiedział
-Okej no dobra, wyglądasz bardzo dobrze-poprawiła się i zaśmiała
Martyna czuła się bardzo dobrze. Szła sobie przez piękny park, w którym pachniało korą. Słońce przygrzewało, a ona przechodziła tędy z chłopakiem, przy którym prawie zapominała jak się oddycha.
Kiedy doszli do domu Martyny, Harry delikatnie przytulił się do niej i znów uśmiechnął się tym uśmiechem, przy którym prawie mdlała.
-Jutro przyjdę po ciebie rano i pójdziemy razem do szkoły-powiedział Harry, z uśmiechem odwrócił się i poszedł do swojego domu.
Martyna również weszła do swojego domu. Zdjęła buty, poszła do swojego pokoju i usiadła na kanapie. Uświadomiła sobie, że właśnie zakochała się w Harrym.
                                                            
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)

3 komentarze:

  1. Wow ;D Zajebisty rozdział ;)) Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty czekam na następnyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to mój blog zapraszam: http://onedirection-up-all-night.blogspot.com/ :)

      Usuń