Minęło 1,5 miesiąca odkąd Martyna poznała Harrego.
Dziewczyna obudziła się rano jak zwykle pod wpływem głośnego budzika. Była 5.30. Powieki same jej się zamykały. Postanowiła jednak wstać jak najprędzej by Harry nie musiał na nią czekać. Poszła do łazienki i spojrzała w lustro. Ujrzała zaspaną dziewczynę, której powieki kleiły się do jej pięknych dużych niebieskich oczu. Postanowiła wejść pod prysznic. Umyła starannie jej długie blond włosy, po czym zaczęła je suszyć. Nie wiedziała w co się ubrać. W końcu zdecydowała się na ten zestaw: klik i umalowała się w ten sposób: klik Gdy wybiła godzina 7.30, Martyna zeszła pośpiesznie na dół do kuchni i zaczęła przygotowywać śniadanie. Po chwili, gdy było już gotowe, ktoś zapukał do drzwi. Martyna szybko wytarła ręce w szmatkę i pobiegła otworzyć.
-Oo cześć Harry-powiedziała
-Hej, jeszcze nie gotowa?-zapytał
-Ja jestem już gotowa, ale nie jadłam jeszcze śniadania, może skusisz się?-zapytała
-Okej no dobrze, ale tylko dlatego, że uwielbiam jeść w twoim towarzystwie-odpowiedział
Harry wszedł do środka. Martyna przytuliła się do niego.
Harry na przywitanie zawsze całuje ją w policzek jednak tym razem planował coś innego. Nachylił się nad Martyną i chciał pocałować ją w usta. Jednak ona pośpiesznie pocałowała go w policzek, odwróciła się i poszła do kuchni. Harry trochę posmutniał.
Martyna i on są dobrymi przyjaciółmi. Jednak ona nie jest jeszcze gotowa na coś więcej. Owszem jest zakochana w Harrym, jednakże uważa, iż powinni trochę zaczekać. Wciąż miała na uwadze ten dzień, kiedy byli po raz pierwszy w jego domku na drzewie i to, że wtedy Harry okazywał jej dużo czułości i o mały włos a pocałowałby ją wtedy w usta. Było wiadome Martynie to, że on też ją lubi bardziej niż przyjaciółkę. Sama nie wiedziała co tak naprawdę nakazywało jej czekać. Jednak na razie starała się tym nie przejmować.
Śniadanie jedli w milczeniu. Kiedy skończyli Martyna pośpiesznie zebrała naczynia i wsadziła je do zlewu.
-To co możemy iść?-zapytała uśmiechając się
-Tak-odpowiedział Harry i również się uśmiechnął
Dziewczynie ulżyło po tym jak zobaczyła, że chłopak nie jest na nią zły. Zamknęła na klucz drzwi i ruszyli w kierunku szkoły. Był piękny dzień. Słońce przygrzewało, jednak od wschodu wiał chłodny wiaterek, który owiewał twarz Martyny. Szli znów tym samym laskiem, w którym pachniało korą i skoszoną trawą. Dziewczyna uwielbiała ten zapach. Rozkoszowała się nim za każdym razem kiedy przechodziła tędy. Harry nieznacznie zbliżył się do Martyny. Ich ręce co jakiś czas stykały się. Chwilę później chłopak wziął dziewczynę za rękę. Jednak ona odsunęła ją.
-Nie mogę potrzymać cię za rękę?-zapytał Harry
-Możesz. Oczywiście, że możesz. Tylko boję się, że dla ciebie może oznaczać to coś innego-odpowiedziała Martyna
-Lubisz mnie, prawda?-zapytał ponownie
-Tak, ale jako mojego najlepszego na świecie przyjaciela. Widzisz krótko się znamy, ale czuję się tak choćbym cię znała od zawsze. Nie jestem jeszcze gotowa na coś więcej. Proszę nie psuj tego co jest na razie między nami-odpowiedziała
-Dobrze, ale nie odpuszczę-powiedział prawie niedosłyszalnie chłopak
Martyna nie usłyszała tego. Zapadła niezręczna cisza, która trwała aż do szkoły. Po skończonych lekcjach jak zwykle dziewczyna wracała z Harrym do domu. Kiedy szli przez ten sam lasek Martyna wyczuła panujący dookoła melancholijny nastrój. Nie podobało jej się to. Coś zmieniło się w zachowaniu Harrego od rana, choć cały czas się uśmiechał.
-Wiesz dzisiaj popołudniu nie możemy się spotkać. Idę do koleżanki-powiedział cały rozpromieniony
-Do jakiej koleżanki?-zapytała zszokowana
-Ah do takiej jednej, nie znasz jej, więc nie będę się tłumaczył, zresztą co cię ugryzło, cała taka nabuzowana chodzisz?-odpowiedział chłopak
-Ja? Nabuzowana? Wiesz myślałam że mam prawo wiedzieć, dlaczego mój najlepszy przyjaciel odwołuje spotkanie ze mną i idzie do innej dziewczyny. I to mnie coś ugryzło? Od rana dziwnie się zachowujesz. Chyba powinniśmy ograniczyć nasze spotkania-powiedziała w nerwach Martyna
-Oh zgadzam się z tobą w stu procentach. Przerwa dobrze nam zrobi-powiedział uśmiechnięty
Dziewczyna nie poznawała Harrego. Wydawało jej się zawsze, że chłopakowi zależy na niej. Zaczęła się zastanawiać co jest przyczyną takiego zachowania Harrego. Nie umiała nic wymyślić. Zaczęła przyspieszać kroku co było nie łatwe w budach, które dziś miała na sobie. Chłopak wcale nie zamierzał jej dogonić. Szedł sobie z tyłu zupełnie nie zwracając na nią uwagi. W końcu zaczęła dzielić ich znaczna odległość. Dziewczynie pociekło kilka łez po policzkach. Doszła do swojego domu. Otwarła kluczem drzwi i od razu pobiegła do swojego pokoju na górze. Wyciągnęła spory zapas alkoholu, który trzymała w barku "na wszelki wypadek".
3 komentarze do kolejnego rozdziału :)
zakochałam się ^^ świetnie piszesz , czuję , że będę stałym gościem tego bloga . Oby tak dalej < 3
OdpowiedzUsuńJa chce następny rozdział;);***** <3
OdpowiedzUsuńBardzo mi sie podoba :D Bardzo, bardzo, bardzo !!!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział <3